Dystrybutorzy PC drżą przed falą bankructw
Po serii upadków małych firm, poważne problemy mają spółki średniej wielkości
Najbliższe miesiące będą trudne dla dystrybutorów IT. Po spektakularnych upadkach TCH Components i Cadeny kłopoty z płynnością dopadną kolejnych średnich graczy. Dla niektórych ratunkiem mogą być fuzje.
Specjaliści przewidują, że w 2001 roku może dojść do wielu spektakularnych upadków firm z branży dystrybucji IT. Problemy dosięgną szczególnie spółki średniej wielkości.
— Na rynku jest miejsce jedynie dla 2-3 tzw. dystrybutorów broadline’owych (z szeroką ofertą). Konsolidacja jest konieczna: jeśli nie przez fuzje, to przez bankructwa. Swoje nisze mogą natomiast zachować dystrybutorzy specjalizujący się w konkretnych produktach — uważa Ireneusz Dąbrowski, prezes Tech Data (dawniej Computer 2000), największego dystrybutora sprzętu IT w Polsce.
Są już u nas obecni najwięksi światowi gracze: Tech Data, niemiecki Actebis (który przejął ABC Datę) oraz Ingram Micro, który jednak nie osiągnął na razie znaczącej pozycji. Jak trudny jest to rynek świadczą ostatnie upadki TCH Components, poznańskiej Cadeny czy wcześniejsze kłopoty ABC Daty. Ich los mogą podzielić kolejne firmy. Chyba że uda im się połączyć z konkurentami.
Fuzje, czyli trudny temat
Jak pokazują ostatnie miesiące, fuzje dystrybutorów sprzętu komputerowego nie należą do łatwych. Pod koniec 2000 roku klapą zakończyła się próba połączenia JTT Computer z TCH Components. W efekcie TCH — po nieudanej restrukturyzacji i zmianie profilu działalności na dystrybucję wyspecjalizowaną — ogłosiła upadłość. JTT zaś poszukuje kolejnego partnera. Niepowodzenie tłumaczono w różny sposób: odmienną kulturą organizacyjną obu firm, koncentracją na nieco innych rynkach, wreszcie kłopotami z płynnością finansową partnerów.
— Żeby doprowadzić do fuzji dwóch firm, przynajmniej jedna musi mieć pieniądze — podsumowuje Mariusz Jaworski, prezes firmy Incom, jednego z większych dystrybutorów komponentów komputerowych.
Kilka tygodni później o rozwiązaniu umowy połączenia poinformowały giełdowy STGroup i California Computer. W tym wypadku firmy lakonicznie tłumaczyły, że fuzja nie gwarantuje lepszych wyników i założonego wzrostu wartości STG dla jej akcjonariuszy. Po nieudanej fuzji — mimo wciąż wzrastającej sprzedaży — CC jest kolejnym kandydatem na tegorocznego bankruta. A wiadomo już, że 2001 rok może być jeszcze gorszy dla dystrybutorów niż ubiegły.
Giełda nie pomoże
Problemy dystrybutorów pogłębia recesja i słaba koniunktura na giełdzie. JTT kilkakrotnie wyrażała chęć debiutu na giełdzie, jednak przy obecnej koniunkturze zapowiedzi te raczej nie zostaną zrealizowane. Tym bardziej że akcjonariusze mają świeżo w pamięci porażkę Techmexu, któremu dwukrotnie nie udało się przeprowadzić emisji publicznej, a ewentualny debiut na GPW przesunięto na 2002 rok. Techmex jest zaś postrzegany na rynku jako znakomity dystrybutor, choć też musi podreperowywać swoje wyniki inżynierią finansową. Giełdowe plany przesuwa też Veracomp, który zamierza do tradycyjnej dystrybucji dodawać coraz więcej usług i tym sposobem utrzymać się na rynku. Cezary Seliga, dyrektor finansowy Veracompu, wyjaśniał, że kapitał od funduszy jest zbyt drogi, firma zdecydowała się więc na emisję papierów dłużnych na kwotę 20 mln zł.
Z drugiej strony wiadomo jednak, że fundusze venture capital odwracają się od branży dystrybucyjnej. Problemy z odzyskaniem zainwestowanych środków z odpowiednią stopą zwrotu może mieć np. Enterprise Investors. EI wyłożył 6,8 mln USD w zamian za 47 proc. akcji wrocławskiego dystrybutora — AB. AB planowała debiut na giełdzie w 2001 roku. Obecnie nie wyklucza fuzji z inną firmą IT.
MCI, który ma 40 proc. JTT, też może mieć kłopoty z realizacją zysków.
— Jeszcze w tym roku mamy nadzieję połączyć się z innym graczem IT. Debiut na giełdzie uzależniamy od sytuacji na rynku — mówi Paweł Ciesielski, prezes JTT.
Wrocławska spółka deklarowała też chęć konsolidacji polskich producentów komputerów, którzy stają przed coraz silniejszą konkurencją markowych producentów zachodnich. W 2000 roku JTT (60 tys. sprzedanych Adaxów) straciło drugie miejsce w sprzedaży PC własnej produkcji na rzecz Compaqa (69 tys.). Niekwestionowany lider — Optimus — co roku sprzedaje zaś coraz mniej komputerów (80 tys. w 2000 roku, 88 tys. rok wcześniej). Połączenie części technologicznej Optimusa z JTT byłoby dobrze przyjęte przez analityków, szczególnie gdyby udało się przyłączyć jeszcze NTT. Problemem jednak mogą okazać się jak zwykle pieniądze.
— Czekamy jak się rozwinie sytuacja wokół Optimusa. Sprzedaż komputerów własnej produkcji jest wciąż opłacalna. Marże na takim sprzęcie są dwukrotnie wyższe niż na dystrybucji, a Optimus to wciąż lider rynku, przy sprzedaży 80 tys. komputerów. Dobrze zarządzana część produkcyjna może generować spory zysk. Czasami jednak można mieć wrażenie, że akcjonariusze Optimusa chcą wykończyć nam konkurenta — mówi Paweł Ciesielski.
Komponenty tak i nie
Największe problemy z płynnością finansową mogą w tym roku mieć średnie firmy dystrybucyjne. Przed widmem bankructwa stanęło Tornado 2000. Nie udało nam się jednak skontaktować z Piotrem Trando, prezesem spółki.
Słabszy wzrost notują dystrybutorzy komponentów — np. Inter-Es.
— Największy wzrost następuje na rynku drobnych składaczy. Polscy producenci od kilku lat sprzedają podobną lub mniejszą liczbę komputerów — twierdzi Mariusz Jaworski, prezes Incomu.
Mówi zarazem, że początek 2001 roku stoi pod znakiem dalszego wzrostu udziału drobnych składaczy w rynku PC. A to jednocześnie oznacza także wzrost dystrybutorów podzespołów.
odchudzanie: W języku komputerowym Delete znaczy skasuj. Tu oznacza bankructwo. Ci, którzy otrzymali znaczek Cancel mają jeszcze szanse na przetrwanie na rynku. Zaledwie dwóch dystrybutorów sprzętu komputerowego nie ma powodów do zmartwień.