Dystrybutor obuwia co najmniej podwoi sieć sklepów. Jak to sfinansuje? Kto wie, może dzięki giełdzie…
Duże jest piękne. Z takiego założenie wyszły władze Ambry, dystrybutora obuwia i właściciela sieci sklepów. I choć spółka ma się już czym pochwalić (74 sklepy własne, 39 franczyzowych, 92 placówki partnerskie), to na tym nie poprzestanie. W tym roku ma się pojawić 20 sklepów własnych.
— Docelowo polski rynek zamierzamy nasycić 300 placówkami własnymi i franczyzowymi — zapewnia Jacek Wieczorkowski, dyrektor ds. marketingu Ambry.
Firma daje sobie na to trzy lata. Przedstawiciele sieci nie chcą mówić o finansowaniu projektu. Udane debiuty CCC czy Gino Rossi mogłyby wskazywać na ścieżkę giełdową. Czy tak będzie w przypadku Ambry?
— Nie potwierdzamy, nie zaprzeczamy. Nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć — ucina Jacek Wieczorkowski.
Jeden z konkurentów Ambry — giełdowe CCC — ma 261 placówek. Do 2008 r. zamierza mieć 350 sklepów w Polsce oraz 40 w Czechach.
— Naszym rywalom życzymy wszystkiego najlepszego. Jednak jest między nami przepaść, na co wskazują liczby. Sprzedaż Ambry w 2005 r. wyniosła 56 mln zł i była siedmiokrotnie niższa od naszej. Gdybym miał wymienić pięciu naszych konkurentów, Ambra znalazłaby się na ostatnim miejscu — mówi Mariusz Gnych, członek zarządu CCC.
Właścicielem i prezesem Ambry jest Grzegorz Ambroziak. Firma powstała w 1989 r. w Święcicach (woj. mazowieckie), gdzie mieści się jej centrum logistyczne. Przedstawiciele firmy nie chcą ujawniać wyników finansowych, zapewniają jedynie, że dla nich są one zadowalające. Buty sprzedawane przez Ambrę są produkowane w kilku krajach, m.in. w Polsce, we Włoszech, w Portugalii i Chinach. Firma otwiera sklepy w miejscowościach powyżej 40 tys. mieszkańców.