Mundial: soccer gości u footballu

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-07-03 17:18

Inwestycje stadionowe związane bezpośrednio z mistrzostwami świata były tym razem minimalne, koszty ograniczyły się przede wszystkim do zaaranżowania przez FIFA boisk piłkarskich na wynajętych obiektach NFL.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W trwającym od 11 czerwca 2026 r. rekordowym maratonie XXIII Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej po 88 meczach dotarły 3 lipca do fazy, w której z początkowych 48 drużyn pozostaje w grze jeszcze 16. Do wielkiego finału w niedzielę 19 lipca rozegrają w sumie 16 spotkań, czyli pozostało 15,3 proc., ale oczywiście tych najważniejszych. Po każdej turze kolejne ekipy będą się pakowały i wsiadały do samolotów, do finałowego weekendu dotrwa najlepsza czwórka (18 lipca mecz o trzecie miejsce). Warto przypomnieć, że aż do XI edycji mistrzostw w 1978 r. liczba uczestników finałów wynosiła właśnie 16. A zatem legendarne polskie reprezentacje pod wodzą Kazimierza Górskiego w 1974 r. oraz Jacka Gmocha w 1978 r. już samym zakwalifikowaniem się do elitarnych finałów awansowały na szczebel, które dopiero teraz najlepsza 16. osiągnęła po trzech tygodniach bojów i znojów w amerykańskim upale. Arytmetyczne relacje przypominam nostalgicznie ku pokrzepieniu serc polskich kibiców, którzy pozostają w głębokim stresie, że w 2026 r. reprezentacja nie zmieściła się wśród 48 finalistów, chociaż system eliminacyjny ciągnął ją dosłownie za uszy. Ale my to my, cóż mają powiedzieć Włosi, których piłkarze trzeci kolejny raz (!) oglądają turniej tylko w telewizji, chociaż na koszulkach noszą dumnie cztery gwiazdki upamiętniające zdobycie tyleż razy mistrzostwa świata…

Fédération Internationale de Football Association (FIFA) systematycznie prowadzi politykę rozbudowywania turniejów finałowych. Liczbę drużyn od 1982 r. zwiększono do 24, od 1998 r. wzrosła do 32, zaś w 2026 r. najpopularniejszy sport ludzkości rzucony został eksperymentalnie na bardzo głęboką wodę. XXIII Puchar Świata FIFA – takiej nazwy, od szczerozłotej statuetki, używa oficjalnie piłkarska centrala – z udziałem aż 48 reprezentacji pierwszy raz powierzony został trzem państwom, zajmującym cały kontynent Ameryki Północnej. Notabene w 2022 r. turniej z udziałem 32 drużyn został wręcz upchany przez FIFA w maleńkim Katarze, gdzie stadiony były odległe od siebie o przysłowiowy rzut beretem. Teraz w pogoni za skokowo rosnącymi miliardowymi dochodami z praw telewizyjnych centrala z Zurychu zmieniła koncepcję wręcz biegunowo. Rozmach terytorialny stworzył bezprecedensowe problemy logistyczne i transportowe. Aż 104 mecze odbywają się na 11 stadionach rozrzuconych po całych USA, trzech w Meksyku oraz dwóch w Kanadzie. Ta proporcja oraz harmonogram turnieju dowodzi, że naprawdę jest organizowany przez USA z co najwyżej sąsiedzkim uzupełnieniem. Notabene Meksyk już dwa razy w latach 1970 i 1986 gościł mundial – po hiszpańsku znaczy to światowy, tak brzmi najpopularniejsze określenie mistrzostw – samodzielnie, zaś USA w 1994 r., chociaż była to zupełnie inna epoka dla globalnej wioski telewizyjnej.

FIFA zrzesza obecnie 211 krajowych federacji piłkarskich, czyli znacznie więcej niż pełnoprawnych państw należy do ONZ – 193. Podzielona jest na sześć konfederacji kontynentalnych, przypomnę ich nazwy z liczbą członków: UEFA (Europa) – 55; CAF (Afryka) – 54; AFC (Azja) – 47; CONCACAF (Ameryka Północna i Środkowa) – 41; OFC (Oceania) – 11; CONMEBOL (Ameryka Południowa) – 10. Dla światowej centrali każdy członek teoretycznie jest równy stanem, albowiem na kongresie wyborczym FIFA dysponuje jednym głosem, a to absolutnie najważniejsze. Zwiedzając w Zurychu muzeum FIFA, najbardziej zapamiętałem wymowną ekspozycję, do której każda federacja dostarczyła narodową koszulkę w barwie podstawowej – Polska białą, Brazylia żółtą, Francja niebieską etc. Ułożone zostały nie kontynentalnie – czyli inaczej niż odzwierciedla to kolorystyka kółek olimpijskich – lecz po prostu według barw, co symbolizuje jedność piłkarskiego świata. Notabene proponuję test dla uważnego czytelnika: który kolor na tej muzealnej wystawce 211 koszulek reprezentowany jest najliczniej.

Zwiększając liczbę uczestników finałów, światowa centrala konsekwentnie zmniejsza procentowy udział Europy. FIFA od lat zresztą ostro walczy z naszą kontynentalną UEFA o gigantyczne pieniądze, chciałaby organizować dochodowe mistrzostwa świata co… dwa lata, ale aż taki skok na kasę wykluczają najważniejsi uczestnicy – poza UEFA również południowoamerykańska CONMEBOL. Jeszcze w Katarze 2022 wśród 32 państw zagrało 13 reprezentacji z Europy, czyli 40,6 proc. Teraz wśród 48 reprezentacji nasz kontynent obsadził 16 miejsc, czyli już tylko 33,3 proc., chociaż liczba bezwzględna wzrosła o trzy. We wspomnianych pradawnych czasach mundiali 16-drużynowych Europa obsadzała 9 miejsc, co stanowiło aż 56,3 proc. Ciekawie wychodzi porównanie tamtych liczb ze składem obecnej najlepszej 16, która jeszcze pozostaje w mundialu. Otóż Europa liczebnie przegrywa z resztą świata 7:9, czyli proporcja się odwróciła. Przy czym odnotowaliśmy dwa sensacyjne odpadnięcia na poziomie 1/16 finału takich europejskich potęg jak Niemcy i Holandia, gdyby ich piłkarze umieli wygrać wprost na boisku bez czekania na loteryjne rzuty karne, które przegrali, to dokładnie powróciłaby ustalana pół wieku temu przez FIFA przy zielonym stoliku proporcja 9:7. Ale na szczęście dla piłki – nie umieli.

Przypomnę pełną francuską nazwę utworzonej w 1904 r. FIFA – Fédération Internationale de Football Association. W Stanach Zjednoczonych Ameryki od 1920 r. funkcjonuje zawodowa National Football League (NFL), założona pod pierwotną nazwą American Professional Football Conference. Iloczynem zbiorów obu niezmiennych od ponad wieku oficjalnych nazw jest słowo football – po polsku futbol – oznaczające dwie wyrastające z tego samego pnia, lecz jednak zupełnie różne gry. W XIX wieku w Wielkiej Brytanii pierwotny football rozszczepił się na mocno kontaktowe rugby z piłką owalną oraz nożną piłkę kulistą, wykształciły się wtedy także dwie nazwy – rugger i soccer. W USA po kolejnych ewolucjach wiek temu najbardziej popularny stał się ostry football z korzeniami w rugby, zaś miękki soccer znalazł się na marginesie. Poza USA jednak to ta gra stała się sportowym królem ludzkości i obecnie pod egidą FIFA gości na stadionach NFL, co odzwierciedla tytuł tego tekstu. Nie dotyczy to oczywiście typowo piłkarskiego, znaczy soccerowego, Estadio Azteca w Meksyku, na którym 11 czerwca rozegrano mecz otwarcia, zaś w latach 1970 i 1986 finały mistrzostw świata.

W USA istnieje wiele stadionów NFL, zatem organizatorzy turnieju naprawdę mieli w czym wybierać. Ciekawe, że FIFA wynajęła wcale nie największe obiekty 100-tysięczne, przy wyborze kierowano się logistyką transportową, skupiskami kibiców etc. Inwestycje stadionowe związane bezpośrednio z mistrzostwami świata były tym razem minimalne, koszty ograniczyły się przede wszystkim do zaaranżowania boisk. Ustalony przez FIFA od wielu lat jednolity wymiar placu gry na mundialach wynosi 105 na 68 metrów. Boisko w meczach NFL mierzy, po przeliczeniu z jardów, 110 na 49 metrów. A zatem przeróbka placu gry daje za bramkami nawet pewien luz, natomiast po bokach trzeba było wygospodarować dla soccera po 9,5 metra, co widać, słychać i czuć. Wzdłuż bocznych linii kibice siedzą tak blisko, że piłkarze wrzucający piłkę z autu nie mają miejsca na rozbieg. Specyfiką stadionów NFL jest również układ widowni, to nie są znane w piłkarskiej Europie jednolite okręgi czy owale, lecz trybuny odrębne, zwykle zresztą niezadaszone. Mecze podczas mundialu rozgrywane są nie wieczorami, lecz głównie przy świetle dziennym, żar leje się z nieba, ale pogoda zakłóciła tylko dwa spotkania na odkrytych obiektach, w Filadelfii i Meksyku. I to nie z powodu samego deszczu, lecz przechodzących w okolicy burz z piorunami.

Przykładem przemian inwestycyjnych w USA od wspomnianych mistrzostw świata w 1994 r. jest miejsce meczu finałowego wyznaczonego na 19 lipca. Teoretycznie to Nowy Jork, ale faktycznie obiekt leży już w stanie New Jersey, w East Rutherford za rzeką Hudsona, mniej więcej naprzeciwko Central Parku. Znajdował się tam 80-tysięczny Giants Stadium, na którym grały nowojorskie drużyny NFL oraz uczestnicy wspomnianych mistrzostw FIFA. W 2010 r. został zamknięty i rozebrany, zaś jego rolę przejęła zbudowana dosłownie tuż obok nowoczesna arena MetLife Stadium, nieco większa bo 82-tysięczna. To istotna różnica inwestycyjna w stosunku do choćby warszawskiego Stadionu Narodowego zbudowanego na miejscu Stadionu Dziesięciolecia. Podobnie nowe londyńskie Wembley stanęło na starym. W East Rutherford przyjęto inny model, nowy stadion stanął całkowicie od zera, dzięki czemu mecze NFL odbywały się bez zakłóceń, zaś po rozbiórce starego obiektu w jego miejscu urządzono parkingi dla nowego. Najważniejsze dla nowojorczyków, że znany od pokoleń adres Giants oraz cała logistyka dojazdowa się nie zmieniły.

Pytanie retoryczne – które drużyny dotrą na ten imponujący finałowy stadion 19 lipca.