American dream Lotte Wedel

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-07-25 00:00

Udało się wódce, uda się i nam — uważa producent ptasiego mleczka. Kręci reklamówki i rusza głębiej za ocean

Polski klasyk opisywany w amerykańskich podręcznikach do zarządzania? Według Witolda Ziobrowskiego, dyrektora zarządzającego Lotte Wedel, to wódka Chopin. Chce powalczyć o to, by miejsce za oceanem, również w literaturze, zdobył Wedel.

NOWE KIERUNKI: Plany eksportowe Wedla na USA się nie kończą. — Niedawno wysłaliśmy pierwszy kontener do Urugwaju, rozwijamy współpracę z Koreą, Tajwanem i Wietnamem — mówi Witold Ziobrowski, szef Lotte Wedel. [FOT. WM]
NOWE KIERUNKI: Plany eksportowe Wedla na USA się nie kończą. — Niedawno wysłaliśmy pierwszy kontener do Urugwaju, rozwijamy współpracę z Koreą, Tajwanem i Wietnamem — mówi Witold Ziobrowski, szef Lotte Wedel. [FOT. WM]
None
None

— Skoro wódce Chopin udało się w Stanach osiągnąć sukces, to nie ma powodu, by nie udało się Wedlowi. Za przykładem Chopina nie poszli inni producenci branży spożywczej, to chyba kwestia braku odwagi i przekonaniu o potencjale marki. My chcemy być drugą rozpoznawalną polską marką na tamtejszym rynku — zapowiada Witold Ziobrowski.

Ciekawy czy nie

Zaznacza, że Wedel nie ma ambicji, by być szeroko obecnym na masowym rynku, ale pozostać niszowym produktem z wyższej półki. Tadeusz Dorda, twórca marki Chopin, chwali amerykańskie plany Wedla.

— Trzymam kciuki, bo to dobra decyzja i trudne wyzwanie. Podbicie jakiegokolwiek rynku jest przecież trudne, ale są tacy, którym się udało, dlaczego więc ma nie udać się Wedlowi. Czekolady wprawdzie w Stanach nie brakuje, ale wódki też nie brakowało — komentuje Tadeusz Dorda. Konkurencja jest bardziej sceptyczna.

— Trudno porównać czekoladę i wódkę i sukcesy polskich marek w tym kontekście. Wódka z Polski sama w sobie jest już marką, a czekolada nie. Jesteśmy obecni w USA od wielu lat ze względu na Polonię, ale nie postrzegamy tego rynku jako szczególnie atrakcyjny. Działaniom konkurencji będziemy się jednak przyglądać — jeśli osiągnie sukces, rozważymy szersze wejście — twierdzi Dariusz Orłowski, prezes Wawelu.

Wódka, zakąska i deser

Eksport polskiej żywności bije rok w rok rekordy. W zeszłym roku sięgnął 19,9 mld EUR. Najwięcej kupiły od nas kraje UE i Rosja. USA wyżywiło się u nas za ponad 1 mld zł. Najwięcej, bo za 233 mln zł, sprzedaliśmy przetworów mięsnych i rybnych, głównie szynek, śledzi i sardynek. Druga najpopularniejsza grupa towarów to napoje (189 mln zł), przede wszystkim wódka czysta (109 mln zł). Kolejne miejsce należy już do słodyczy, kakao i przetworów z wynikiem (104 mln zł).

Maciej Meyer z Grupy Sobieski przekonuje, że USA to ciekawy i dynamiczny rynek, choć z nigdy niezasypiającą konkurencją. Dlatego Ameryka to duże wyzwanie, wymagające spójnej, długofalowej i nietuzinkowej strategii marketingowej.

— Możemy podpowiedzieć innym spożywcom, że rynek amerykański jest kompletnie różny i wiele rzeczy trzeba robić tylko pod niego. Sprzedajemy tam m.in. wódkę Sobieski Toasted Coconut (prażony kokos), która nie przyjęłaby się w Polsce. Naszym rozwojem zajmuje się tam miejscowy zespół — to oni opracowali i wdrożyli koncepcję marketingową. Promocja marki oznacza też wieloletnie i duże wydatki, w tym reklamowe — opowiada Maciej Meyer.

Polonia i Amerykanie

Lotte Wedel wkrótce kręcić będzie trzy filmy reklamowe, które trafią na amerykańskie serwisy internetowe. W Polsce pojawią się w telewizji.

— To z amerykańskiego rynku pochodzi większość najnowszych technologii i nowych form komunikacji. Zaistnienie w świadomości konsumenta poprzez kanał internetowy jest tam łatwiejsze niż w Europie, a kampanie w internecie są ponadto tańsze od tych w mediach tradycyjnych. Bariera wejścia jest więc dla nas niższa — przekonuje Witold Ziobrowski. Wedel chce rozpocząć od przekonywania do swoich produktów Polonii.

— Jej kolejne pokolenia Wedla nie znają. Łatwiej będzie nam zacząć od zapoznania z marką właśnie potomków dawnych emigrantów. Potem przyjdzie czas na Amerykanów — zapowiada szef Lotte Wedel. Zdaniem Tadeusza Dordy, łatwiej podbić Amerykę niż Europę.

— Konsumenci są bardziej otwarci na nowe pomysły niż na dojrzałym rynku europejskim — uważa twórca wódki Chopin.

Witold Ziobrowski jest przekonany, że Wedel będzie właśnie taką ciekawą nowinką. Wiele o podboju rynku amerykańskiego mówił podkrakowski FoodCare. Zarządzana przez Wiesława Włodarskiego spółka wynajęła Mike’a Tysona do promocji napoju energetycznego Black. Główne uderzenie nastąpiło jednak dotychczas w Polsce, a podbój USA przeciągał się, jak tłumaczył Wiesław Włodarski, z powodu dystrybucji — producent najpierw chciał budować własną, potem uznał, że łatwiej będzie podpisać umowę z lokalnym dystrybutorem. Lotte Wedel wspierać się będzie japońskim właścicielem.

— Ściśle współpracujemy w USA z Lotte, które rozwija tam dystrybucję dla jednego ze swoich najpopularniejszych na świecie produktów — Koala’s March, ciastek z nadzieniem czekoladowym — mówi Witold Ziobrowski.

 

OKIEM EKSPERTA
Czas przełamać strach

JACEK SADOWSKI, prezes Demo Effective Launching

Jako producenci wódki mieliśmy znane w świecie kompetencje. Nie można tego powiedzieć o czekoladzie, więc Wedel będzie musiał zacząć od zera, ale przecież generalnie marki buduje się od zera. Na pewno czas najwyższy, by polskie marki szerzej zaczęły wychodzić za granicę. Zrobiło tak Fakro czy Solaris, ale nie zrobili polscy spożywcy. Dzięki temu, że polski rynek jest dość duży, nie musieli szukać konsumentów poza nim, bo spokojnie dało się robić większy biznes w kraju. Mentalny strach przed czymś nowym jest naturalny. Rynek amerykański jest ciekawy nie tylko ze względu na jego wielkość, ale również Polonię, która z sentymentu bądź ciekawości sięgnie po produkt pochodzący z Polski. To daje więc jakąś bazę potencjalnych konsumentów na start.