Antoni Kłosowski to człowiek orkiestra. Biznes jest tylko jedną z wielu form jego aktywności.
Wybór branży podsunął mu ustawodawca. W marcu 1989 r. weszło w życie prawo zwalniające z podatku dochodowego firmy produkujące na rzecz budownictwa mieszkaniowego. Antoni Kłosowski, z wykształcenia metalurg, postanowił wytwarzać zawiasy oraz zasuwy do drzwi i do okien. Do biznesu ściągnął brata z USA, gdzie wcześniej razem pracowali. Nazwa firmy pochodzi od wersji ich imion, jakich używali w Stanach.
Firmuje nazwiskiem
Choć ustawa obowiązywała tylko pół roku, zakład po tym czasie nadal się rozwijał. Zapotrzebowanie rynku okazało się duże. Po dwóch latach Kłosowski uruchomił stolarnię i poszerzył ofertę o elementy ogrodzeń, okna, drzwi i podłogi. Teraz firmę prowadzi jego syn Krystian, który kilka lat temu dołączył do rodzinnego interesu.
— Wszystko, co robimy, firmujemy nazwiskiem. Jesteśmy z niego dumni. Firma to ja — mówi Antoni Kłosowski, szef i obecnie jedyny właściciel, bo brat wrócił do Stanów.
Z czasem wyspecjalizował się w budowie większych konstrukcji stalowych — hal produkcyjnych, pawilonów handlowych, ogrodzeń, bram i innych elementów. Kolejnym etapem rozwoju firmy było uruchomienie w 1995 r. odlewni, w której powstają na przykład końcówki do węży strażackich.
— Wtedy zaczęliśmy też wchodzić na rynki zagraniczne, przede wszystkim niemiecki, gdzie sprzedajemy aż 90 proc. produkcji. Specjalizujemy się w wyrobach nietypowych, których konkurencja nie wykonuje. Naszą przewagą jest szybka możliwość przestawienia się na inny profil produkcji — twierdzi Antoni Kłosowski.
Strategię rozwoju ma prostą. Większość wypracowanych zysków inwestuje w maszyny i technologie. Przedsiębiorstwo nigdy nie korzystało z kredytów. Obecnie wdraża systemy zarządzania ISO 9001:2001.
Sprowadza inwestorów
Nawiązanie dobrych kontaktów w Niemczech miało nie tylko ogromne znaczenie dla firmy, ale również dla Stalowej Woli.
— Dzięki znajomościom biznesowym i towarzyskim udało mi się namówić kilka niemieckich firm z branży metalowej do zainwestowania w naszym mieście. Pomogłem im się tu zainstalować, a teraz z nimi współpracuję. Produkują na przykład felgi aluminiowe, a my jesteśmy ich podwykonawcami — wyjaśnia Antoni Kłosowski.
Jednak na współpracy z zagranicą czasem można się sparzyć.
— W 2002 r. podpisaliśmy duże kontrakty z Niemcami, przy założeniu kursu euro na poziomie 4,20 zł. W trakcie realizacji kontraktu kurs spadł do 3,60 zł. Dla nas oznaczało to, że przez pół roku musieliśmy pracować za darmo. Ponieśliśmy kilkusettysięczną stratę, bo kary za niewywiązanie się z umowy byłyby znacznie wyższe — opowiada Antoni Kłosowski.
Szkoli młodych
Ponieważ firmie brakuje wykwalifikowanych robotników, jej szef szkoli uczniów w zawodach: ślusarz spawacz, stolarz i kowal. Co roku pod jego okiem trzy osoby zostają czeladnikami. I w tym przypadku nie zawsze się to opłaca.
— Przez trzy lata inwestuję w człowieka, tymczasem wielu wyszkolonych robotników ucieka później do pracy za granicę. W ten sposób straciłem dwunastu spawaczy. Brak pracowników to coraz poważniejsza bariera rozwoju. Moglibyśmy przyjmować więcej zamówień, ale nie ma komu pracować — żali się Antoni Kłosowski.
Na stałe zatrudnia 50 osób. Latem, gdy spływa więcej zamówień, liczba ta wzrasta do 70.
— Na polskim rynku mamy dwóch konkurentów. Jednak z nimi nie tylko rywalizujemy, ale także współpracujemy. Jeśli nie możemy jakiegoś zlecenia wykonać z powodu ograniczonych mocy produkcyjnych, to przekazujemy je zaufanemu konkurentowi. Klienta nie można przecież odesłać z kwitkiem — wyjaśnia Antoni Kłosowski.
Samozaparcie i niepoddawanie się to zdaniem szefa najistotniejsze czynniki powodzenia.
— Sukcesu nie da się osiągnąć bez ludzi, muszą być zaangażowani w to, co robią, więc staram się dbać o rodzinną atmosferę w załodze — dodaje Antoni Kłosowski.
Plany ma ambitne — m.in. wybudowanie nowej hali produkcyjnej i wprowadzanie kolejnych produktów.
Pracuje społecznie
Pasją Antoniego Kłosowskiego jest także działalność społeczna. Ostatnio współorganizował koncert i aukcję, z których dochód przekazano na rzecz warsztatów terapii zajęciowej w Stalowej Woli. Kieruje miejscowym oddziałem Polskiego Czerwonego Krzyża. Oddał ponad 20 litrów krwi.
Działa również na rzecz rozwoju lokalnej przedsiębiorczości. Sprowadza do miasta inwestorów, współtworzył kilka organizacji biznesowych. Jego gabinet zdobią liczne odznaczenia za działalność społeczną i obrazy, które kupuje na aukcjach dobroczynnych.
