Ameryka pokazuje siłę, byki wracają

Maciej Zbiejcik,
opublikowano: 25-03-2009, 00:00

SP 500 w okolicach 1000 pkt, a WIG20 w pobliżu 2155 pkt — tam widzą indeksy analitycy za kilka miesięcy.

Rajd SP zapowiada dłuższe wzrosty. Polacy też mogą zarobić

SP 500 w okolicach 1000 pkt, a WIG20 w pobliżu 2155 pkt — tam widzą indeksy analitycy za kilka miesięcy.

Czegoś takiego nie było od 71 lat. Amerykański indeks SP 500 wzrósł od 9 do 23 marca o 22 proc. Potrzebował na to tylko dwóch tygodni. To imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że spadki poprzedzające dno z 9 marca (SP 500 spadł wówczas do 676,53 pkt, najniżej od 12 lat).

Znów mówi się o rynku byka. Dobre nowiny obwieścił w poniedziałek Mark Mobius, specjalista od rynków wschodzących, twarz Templeton Asset Management. Argumenty to nie tylko poprawa nastrojów na amerykańskim rynku akcji, ale również sytuacja techniczna na wykresach opisanych indeksów.

— Indeks SP, rosnąc do 822,92 pkt, przełamał silną strefę podażową 790-805,22 pkt — ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.

Jego zdaniem, ostatnia szarża byków potwierdza wniosek, że zapoczątkowana w marcu poprawa koniunktury nosi znamiona średnioterminowej korekty.

— Dlatego też uzasadnione są oczekiwania wzrostu SP 500 wiosną (najpóźniej latem) w okolice szczytu z listopada 2008 r. (1005,75 pkt.) — dodaje analityk XTB.

Wolniej, ale dłużej

W ostatnich dniach, poza wczorajszą sesją spędzoną na odpoczynku i realizacji zysków, amerykańskie indeksy rosły w tempie ekspresowym. Nasz rynek już wcześniej wyróżniał się pokaźnym odbiciem. Wzrosty zaczął od 17 lutego, odbijając się od historycznych dołków nienotowanych od 2003 r. (licząc od dna ustanowionego w trakcie sesji 18 lutego WIG20 zyskał nawet ponad 20 proc.).

W minionym tygodniu, do czwartku, popyt na polskie akcje hamowało widmo wygasających kontraktów terminowych. Dzień trzech wiedźm, czyli trzeci piątek marca, już za nami. WIG20 ruszył więc w górę, a wsparciem były wieści z USA. Sygnał do wzrostów dała zapowiedź, że Fed wykupi długoterminowe obligacje skarbowe USA. Wsparciem okazały się dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, a ostatnim impulsem globalnym szczegóły planu pomocowego, który ogłosił w poniedziałek Timothy Geithner, sekretarz skarbu USA.

— Na ostatnie wzrosty w USA należy patrzeć jako kontynuację odreagowania silnych spadków, jakie obserwowaliśmy w lutym. Szczegóły pomocowego planu ratowania systemu finansowego oraz lepsze dane z amerykańskiej gospodarki nie zmieniają układu sił w szerszym horyzoncie czasowym, co jednak nie wyklucza korekty wzrostowej na GPW w kolejnych tygodniach — uważa Marcin Stebakow, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Apetyt rośnie

Oczekiwania kontynuacji wzrostów na krajowym rynku są spore. Jednak nasza giełda nie żyje w próżni. Dlatego kontynuacja odbicia będzie zależała od wielu czynników.

— Najważniejsze dla obserwatorów i uczestników rynku będą reakcje na decyzje rządów. Jeśli w przewadze znajdą się te odbierane przez rynek pozytywnie, będzie to świadczyć, że strach inwestorów przed nieznanym zaczyna się zmniejszać. A to dobra baza do przyszłych wzrostów — mówi Grzegorz Zalewski, analityk DM BOŚ.

Dalsza kontynuacja wzrostów będzie zależała też od wyników spółek z pierwszego kwartału. Jeśli będą lepsze od bardzo pesymistycznych prognoz, to dobra passa może być kontynuowana. Ludwik Sobolewski, prezes GPW, podkreśla, że coś zaczyna się dziać na rynku IPO (patrz obok).

Cele dla WIG20

Technika to jeden z głównych argumentów za wzrostami.

— WIG20 znajduje się w krótkoterminowym trendzie wzrostowym. Wczoraj rano indeks wyznaczył maksimum przy 1586 pkt i poddał się korekcie. Mam wrażenie, że potencjał wzrostowy nie został jeszcze wyczerpany. Najbliższe wsparcia znajdują się przy 1547 oraz 1537 pkt i tu powinien pojawiać się popyt, z którego indeks może zwyżkować. Ważne opory widzę przy 1594 pkt oraz przy 1624 pkt. Myślę, że gdzieś tam wzrost w krótkim terminie może zostać powstrzymany — ocenia Tomasz Jerzyk, analityk techniczny DM BZ WBK.

Co dalej?

— W najbliższych 2-3 miesiącach sytuację WIG20 oceniam pozytywnie. Liczę na kontynuację odbicia do 1921 lub też do 2155 pkt. W dłuższej perspektywie WIG20 powinien odnotować jeszcze jeden spadek poniżej dna z 18 lutego (1253 pkt). Kluczowe wsparcie dla indeksu to 1437-1441 pkt. Przełamanie tego pułapu może oznaczać, że potencjał wzrostowy jest wyczerpany — dodaje analityk DM BZ WBK.

Ludwik Sobolewski: Idzie lekkie ocieplenie

Ciągle nasz region nie ma najlepszej prasy, na czym traci Polska. To jednak powoli zaczyna się zmieniać. Zmienia się także sytuacja na naszej giełdzie. Widać to nie tylko po rosnących indeksach, ale także większym zainteresowaniu na rynku IPO. Wiem, że kilka spółek przygotowuje się do debiutu na rynku głównym i kilkanaście na alternatywnym, które mogą pojawić się na giełdzie jeszcze w pierwszej połowie tego roku.

Jacek Socha: Nie ma powodów do spadków

Ostatnio rynek wyznaczył psychologiczną barierę dla WIG20, poniżej której ten indeks nie powinien spaść. Akcje na naszym rynku są relatywnie tanie, co może sugerować, że teraz jest dobry czas do zakupów. Pojawiły się pozytywne sygnały z amerykańskiej gospodarki i nie ma obecnie powodów do gwałtownych spadków. Jednak trzeba pamiętać, że w kraju wchodzimy w fazę wyraźniejszego spowolnienia — rośnie bezrobocie, spada popyt i produkcja. To każe tonować optymizm. Dlatego teraz kluczowym pytaniem jest to, jak długo w Polsce potrwa spowolnienie i kiedy giełda ruszy do dyskontowania poprawy sytuacji gospodarczej?

Wiadomo, że giełda z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem reaguje na cykle gospodarcze i w związku z tym być może już w drugiej połowie roku rozpocznie się mocniejsze dyskontowanie poprawy koniunktury gospodarczej. Warto już teraz zastanowić się nad inwestycjami na naszym pakiecie, ale trzeba robić to rozważnie.

Marek Rogalski:

Będziemy zastanawiać się w czerwcu

Trzeba sobie powiedzieć wprost, że dziś trudno byłoby opracować lepszy plan ratunkowy dla banków, niż przedstawiony w poniedziałek przez Timothy’ego Geithnera, sekretarza skarbu USA. Niezależnie od krytyki części ekonomistów-teoretyków. Dziś liczy się czas. Im szybciej w pełni udrożni się kanał kredytowy w gospodarce, tym szybciej będzie mogła ona powrócić na ścieżkę wzrostu.

Entuzjazm widoczny na rynkach akcji nie powinien dziwić. To naturalne po tak silnym wyprzedaniu rynków w ostatnich miesiącach. Wiele wskazuje na to, że dobra passa utrzyma się jeszcze przez kilka tygodni. Prawdopodobnie dopiero w czerwcu dojdzie do pierwszych transakcji wykupu "toksycznych" aktywów. Do tego czasu WIG20 może osiągnąć poziom 1900 pkt. Dopiero wtedy rynek zacznie się ponownie zastanawiać, czy dołek rzeczywiście jest już za nami, czy może czeka nas jeszcze kolejna fala spadków. Ja uważam, że czeka nas scenariusz podobny do tego z 2002 r. Jesienią indeksy wrócą do wartości z końca lutego tego roku.

Marcin Materna: Najgorsze już za nami

Sadzę, że najgorsze już za nami. Rynek był skrajnie wyprzedany i oczekiwał silniejszej, dłuższej korekty wzrostowej. Właśnie ją mamy. Odpowiedź, jak długo ona potrwa, powinniśmy poznać, gdy inwestorzy zapoznają się z wynikami spółek z I kwartału. Wyniki raczej będą słabe. Jeśli okażą się lepsze od bardzo pesymistycznych prognoz, to może być ona kontynuowana. Z drugiej strony jest szansa na niespodziankę, bo rezultaty spółek aż tak kiepskie nie muszą być. Kolejnym czynnikiem, który może pomóc rynkowi akcji, jest zagrożenie wzrostem inflacją. Inwestorzy, chcąc się przed tym zabezpieczyć, mogą lokować kapitał w akcje.

Henry Blodget: Pięć błędnych założeń planu Geithnera

Amerykańscy ekonomiści mają mniej entuzjazmu dla planu Geithnera niż inwestorzy. Wśród jego krytyków znalazł się m.in. Henry Blodget, prezes i wydawca The Business Insider, który wcześniej pracował m.in. dla Prudential Securities, Oppenheimer Co., i Merrill Lynch. Blodget krytykuje plan Geithnera, twierdząc, że jest to kolejny drogi i nieefektywny podarunek rządu dla Wall Street, realizowany za pieniądze podatników.

1 Główny problem gospodarki USA polega na tym, że banki przestały pożyczać pieniądze.

Amerykańska gospodarka ma problemy z powodu zbytniego zadłużenia konsumentów i firm. Wycofanie się pierwszych spowodowało kłopoty drugich. Tak naprawdę banki pożyczają, ale nie tyle co wcześniej. Istotnym problemem jest załamanie systemu "szarej" bankowości, czyli rynku sekurytyzacji, który dostarczał gospodarce więcej pieniędzy niż system bankowy.

2 Banki nie pożyczają, bo ich bilanse są zbyt obciążone "złymi" aktywami, które rynek czasowo błędnie wycenia.

Banki wstrzymały akcję kredytową, bo zdecydowały nie udzielać pożyczek osobom i firmom, które nie zwracają pieniędzy. Banki są także wystraszone, że przyszłe odpisy wcześniejszych pożyczek spowodują w straty, które zmniejszą istotnie ich kapitały.

3 "Złe" aktywa są złe, bo rynek nie rozumie, ile są w rzeczywistości warte.

"Złe" aktywa są złe, bo są warte mniej, niż twierdzą banki. Centy domów spadły w USA o 30 proc. Skutkiem tego jest nawet ponad 5 bln USD utraty wartości nieruchomości mieszkaniowych. Banki nie chcą zaakceptować swojej części strat, bo robiąc to, popełniłyby samobójstwo. Dlatego one i Timothy Geithner robią wszystko, by zrzucić straty na podatników.

4 Kiedy "złe" aktywa zostaną usunięte z bilansów banków, zwiększą znacząco akcję kredytową.

Banki pozostaną ostrożne, jeśli idzie o pożyczanie pieniędzy, bo zarówno rynek nieruchomości, jak i gospodarka wciąż doświadczają pogorszenia koniunktury. Dlatego będą pasywne mimo twierdzeń o zwiększeniu pożyczek, czekając, aż gospodarka znajdzie dno.

5 Kiedy banki wreszcie zaczną pożyczać, amerykańska gospodarka ostro ruszy z miejsca.

Amerykańscy konsumenci są obciążeni własnymi długami, które będą spłacać przez lata. Ceny domów nadal spadają. Oszczędności emerytalne zniknęły. Amerykanie muszą zwiększyć stopę oszczędności z obecnych 5 proc. do średnio 10 proc. w długim terminie. Konsumenci nie mają możliwości zwiększyć zadłużenia, nawet jeśli banki im na to pozwoliłyby

Maciej Zbiejcik, KPR

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik,

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu