Ameryka pokazuje siłę, byki wracają

Maciej Zbiejcik, KPR
opublikowano: 2009-03-25 10:41

Czegoś takiego nie było od 71 lat. Amerykański indeks SP 500 wzrósł od 9 do 23 marca o 22 proc. Potrzebował na to tylko dwóch tygodni. To imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że spadki poprzedzające dno z 9 marca (SP 500 spadł wówczas do 676,53 pkt, najniżej od 12 lat).

Znów mówi się o rynku byka. Dobre nowiny obwieścił w poniedziałek Mark Mobius, specjalista od rynków wschodzących, twarz Templeton Asset Management. Argumenty to nie tylko poprawa nastrojów na amerykańskim rynku akcji, ale również sytuacja techniczna na wykresach opisanych indeksów.

— Indeks SP, rosnąc do 822,92 pkt, przełamał silną strefę podażową 790-805,22 pkt — ocenia Marcin Kiepas, analityk XTB.

Jego zdaniem, ostatnia szarża byków potwierdza wniosek, że zapoczątkowana w marcu poprawa koniunktury nosi znamiona średnioterminowej korekty.

— Dlatego też uzasadnione są oczekiwania wzrostu SP 500 wiosną (najpóźniej latem) w okolice szczytu z listopada 2008 r. (1005,75 pkt.) — dodaje analityk XTB.

Wolniej, ale dłużej

W ostatnich dniach, poza wczorajszą sesją spędzoną na odpoczynku i realizacji zysków, amerykańskie indeksy rosły w tempie ekspresowym. Nasz rynek już wcześniej wyróżniał się pokaźnym odbiciem. Wzrosty zaczął od 17 lutego, odbijając się od historycznych dołków nienotowanych od 2003 r. (licząc od dna ustanowionego w trakcie sesji 18 lutego WIG20 zyskał nawet ponad 20 proc.).

W minionym tygodniu, do czwartku, popyt na polskie akcje hamowało widmo wygasających kontraktów terminowych. Dzień trzech wiedźm, czyli trzeci piątek marca, już za nami. WIG20 ruszył więc w górę, a wsparciem były wieści z USA. Sygnał do wzrostów dała zapowiedź, że Fed wykupi długoterminowe obligacje skarbowe USA. Wsparciem okazały się dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, a ostatnim impulsem globalnym szczegóły planu pomocowego, który ogłosił w poniedziałek Timothy Geithner, sekretarz skarbu USA.

— Na ostatnie wzrosty w USA należy patrzeć jako kontynuację odreagowania silnych spadków, jakie obserwowaliśmy w lutym. Szczegóły pomocowego planu ratowania systemu finansowego oraz lepsze dane z amerykańskiej gospodarki nie zmieniają układu sił w szerszym horyzoncie czasowym, co jednak nie wyklucza korekty wzrostowej na GPW w kolejnych tygodniach — uważa Marcin Stebakow, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Apetyt rośnie

Oczekiwania kontynuacji wzrostów na krajowym rynku są spore. Jednak nasza giełda nie żyje w próżni. Dlatego kontynuacja odbicia będzie zależała od wielu czynników.

— Najważniejsze dla obserwatorów i uczestników rynku będą reakcje na decyzje rządów. Jeśli w przewadze znajdą się te odbierane przez rynek pozytywnie, będzie to świadczyć, że strach inwestorów przed nieznanym zaczyna się zmniejszać. A to dobra baza do przyszłych wzrostów — mówi Grzegorz Zalewski, analityk DM BOŚ.

Dalsza kontynuacja wzrostów będzie zależała też od wyników spółek z pierwszego kwartału. Jeśli będą lepsze od bardzo pesymistycznych prognoz, to dobra passa może być kontynuowana. Ludwik Sobolewski, prezes GPW, podkreśla, że coś zaczyna się dziać na rynku IPO (patrz obok).

Cele dla WIG20

Technika to jeden z głównych argumentów za wzrostami.

— WIG20 znajduje się w krótkoterminowym trendzie wzrostowym. Wczoraj rano indeks wyznaczył maksimum przy 1586 pkt i poddał się korekcie. Mam wrażenie, że potencjał wzrostowy nie został jeszcze wyczerpany. Najbliższe wsparcia znajdują się przy 1547 oraz 1537 pkt i tu powinien pojawiać się popyt, z którego indeks może zwyżkować. Ważne opory widzę przy 1594 pkt oraz przy 1624 pkt. Myślę, że gdzieś tam wzrost w krótkim terminie może zostać powstrzymany — ocenia Tomasz Jerzyk, analityk techniczny DM  BZ WBK.

Co dalej?

— W najbliższych 2-3 miesiącach sytuację WIG20 oceniam pozytywnie. Liczę na kontynuację odbicia do 1921 lub też do 2155 pkt. W dłuższej perspektywie WIG20 powinien odnotować jeszcze jeden spadek poniżej dna z 18 lutego (1253 pkt). Kluczowe wsparcie dla indeksu to 1437-1441 pkt. Przełamanie tego pułapu może oznaczać, że potencjał wzrostowy jest wyczerpany — dodaje analityk DM BZ WBK.