Amerykanie zdecydowali się przeczekać niepewność, związaną z brakiem decyzji
w sprawie limitu długu USA, w bezpiecznych aktywach. Większość inwestorów
zdecydowała się sprzedawać akcje, co przy braku chętnych do ich kupowania
sprowadziło indeks S&P poniżej średniej 50. sesyjnej. Inwestorom nie
pomagały również dane makro. Opublikowane przed sesją odczyty o zamówieniach na
dobra trwałego użytku okazały się gorsze od oczekiwań. Równie negatywny był
przekaz Beżowej Księgi, raportu o stanie amerykańskiej
gospodarki.
Niewielkim pocieszeniem dla inwestorów były kolejne
dobre wyniki spółek. Opublikowane przed sesją raporty Boeinga czy ConocoPhillips
pozytywnie zaskoczyły inwestorów, jednak przy negatywnych nastrojach rynku
wyniki te nie zdołały przebić się do świadomości inwestorów. Po zakończeniu
sesji raporty kwartalne opublikowała Visa. Zysk na akcję wzrósł do 1,43 USD
wobec 0,97 USD rok wcześniej. Wyniki te były również lepsze od oczekiwań
analityków. Przed rozpoczęciem czwartkowej sesji w USA inwestorzy poznają
kolejne wyniki m.in. Avon, Colgate-Palmolive, DuPont, Exxon Mobile. Z kolei po
jej zakończeniu raporty opublikuje Motorola oraz Starbucks. Warto jednak
zaznaczyć, że publikowane raporty nie będą już miały tak wielkiego znaczenia jak
jeszcze tydzień temu. Rynek zdyskontował wiadomość, że wyniki kwartalne w
przeważającej większości okazały się lepsze od konsensu, a kolejne publikowane
raporty będą miały wyłącznie znaczenie przy ekstremalnie dużych
rozbieżnościach.
Kolejnym ciosem dla byków okazała się informacja
agencji ratingowej S&P, która ponownie obniżyła ocenę wiarygodności
kredytowej Grecji. Standard&Poor's Ratings Services obniżył długoterminowy
rating Grecji do poziomu CC z wcześniejszego CCC, pozostawiając perspektywę
negatywną. W komunikacie agencja podała, że ruch był odpowiedzią na podjęte
podczas lipcowego szczytu w Brukseli decyzje. Restrukturyzacja długu Grecji
przyniesie prywatnym wierzycielom straty i będzie oznaczać selektywną
niewypłacalność tego kraju. Teoretycznie była to informacja, którą wszyscy znali
i mogli się jej spodziewać. Jednak trafiła na sesję, podczas której nastroje
były dalekie od szampańskich, przez co została wykorzystana, jako dodatkowy
pretekst do spadków.
Na rynku walutowym doszło do sporej przeceny
wspólnotowej waluty względem dolara. Wzrost wartości amerykańskiego pieniądza
odczuły przede wszystkim surowce. Potaniała ropa oraz miedź, lecz oba towary
nadal wyceniane są na bardzo wysokich poziomach. Złoto zanotowało ruch
korekcyjny, do poziomu 1614 USD za uncję (zaszkodziło umocnienie się dolara). Na
fali zwiększonych obaw na Wall Strett ponownie umocnił się frank szwajcarski,
jako synonim „bezpiecznej lokaty”. Za jednego franka w czwartkowy poranek trzeba
było zapłacić 3,49 zł.
W trakcie sesji inwestorzy poznają kilka ciekawych
danych makroekonomicznych. Stopa bezrobocia w Niemczech, liczba nowych wniosków
o zasiłek dla bezrobotnych w USA oraz indeks podpisanych umów kupna domów w USA,
to tylko niektóre z publikowanych danych. Największe wydźwięk może mieć odczyt
danych z amerykańskiego rynku pracy. Pomimo że są to zaledwie tygodniowe dane,
to ewentualne dużo lepsze od oczekiwań odczyty mogą znacznie poprawić panujące
na rynku nastroje.
Czwartkowa sesja na europejskich giełdach nie
zapowiada wielkiego przełomu. Inwestorzy powinni powstrzymywać się z decyzjami
inwestycyjnymi, przynajmniej do czasu zmniejszenia niepewności o los
amerykańskiego pułapu długu. Decyzja ta jest kluczowa dla choćby odreagowania
ostatnich spadków. Nie można jednak zapominać, że z gospodarki płyną nie
najlepsze dane, co również nie zachęca do kupowania akcji. Pewnym zaworem
bezpieczeństwa nadal zostaje Fed i Ben Bernanke. Jeśli amerykańska gospodarka
nadal będzie zwalniać, a inflacja zacznie się zmniejszać niewykluczony jest
kolejny program stymulujący gospodarkę (QE3), a jego skutki odczują nie tylko
Amerykanie, ale cały świat.
Paweł Mielcarek
Analityk
Xelion. Doradcy
Finansowi