Kolejny duży projekt inwestycyjny krąży nad Polską. Jako lokalizację fabryki rozważa nasz kraj Blount, amerykański producent urządzeń ogrodowych i wykorzystywanych w leśnictwie.
— W pierwszym etapie firma chce stworzyć 500 miejsc pracy i podwoić tę liczbę w kolejnym, planowanym 2-3 lata później. Fabryka ma ruszyć w 2013 r. Pod uwagę brane są miejsca w legnickiej, wałbrzyskiej i katowickiej specjalnej strefie ekonomicznej — działka ma mieć 10 ha. W tym tygodniu do Katowic przyjeżdżają przedstawiciele Blounta, będą się spotykać z ludźmi ze stref — twierdzi źródło „PB”.
W fabryce Blounta ma produkować łańcuchy do pił, m.in. dla Husqvarny, która od 2010 r. ma w Mielcu fabrykę kosiarek i produktów ogrodowych. Polska rywalizuje o inwestycję z innymi krajami. Rozmówcy „PB” wymieniali Słowację i Czechy. Wartość projektu sięgnie kilkudziesięciu milionów euro. Decyzja powinna zapaść do końca roku.
Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, w październiku wspominał o dużych inwestorach,którzy zwlekają z podjęciem decyzji. Mógł mieć na myśli Blounta. Prezes obawiał się wówczas, że powodem opóźnień może być nadchodzący kryzys. Jednak spowolnienia nie widać w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).
— W ostatnim miesiącu nasz portfel urósł o 10 proc., a 60 proc. projektów dotyczy inwestycji produkcyjnych. Nie widać, żeby było jakieś załamanie. W pewnym sensie kryzys nam służy, bo firmy szukające obniżki kosztów, które planowały inwestycje w Europie Zachodniej, coraz życzliwiej zerkają na Polskę. Potwierdzają się wyniki opublikowanego we wrześniu raportu fDi Intelligence, gdzie Polska jest trzecią na świecie, po Chinach i USA, najlepszą lokalizacją pod budowę fabryki — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.
Obecnie agencja prowadzi 156 projektów wartych 6,8 mld EUR, które mogą stworzyć 46,2 tys. miejsc pracy.
— Widzę ruch w interesie, obsługujemy dziesięć równie dużych, jak Blount, projektów. Potwierdza to, że mimo wydarzeń na świecie decyzje inwestycyjne zapadają. To jest budujące — potwierdza trend Paweł Tynel z Ernst & Young.
Nie skurczy się
Takie informacje przeczą hiobowym wieściom o kurczeniu się polskiego rynku pracy.
— Moja firma zajmuje się głównie rekrutacją kadry menedżerskiej i specjalistów. Nie ma żadnego projektu związanego z planami masowych zwolnień ani z kryzysem. Klienci są ostrożni, ale to normalne w obecnych czasach. Polska przejdzie przez ten kryzys suchą nogą. Bardzo dużo firm, które planowały wejście do Polski w ciągu pięciu lat, przyspiesza decyzje i wchodzi z produktami tu, gdzie jest wzrost. Wpływamy na burzliwe wody, ale mamy dobry okręt i powinniśmy zająć się sterowaniem, a nie bujaniem statkiem — mówi Piotr Wielgomas, prezes firmy Bigram.
Mniejszym optymistą jest Leszek Kurycyn z Experis, firmy rekrutującej w branżach IT, inżynieria i finanse.
— Nadchodzące miesiące będą słabsze. Firmy mają mniejsze zamówienia, mamy sygnały, że niektóre fabryki ograniczają produkcję. Gospodarka to system naczyń połączonych i te zjawiska mogą oznaczać, że w przyszłym roku będzie mniejszy popyt na pracowników — mówi Leszek Kurycyn. Jego zdaniem, można się spodziewać schłodzenia w sektorze produkcji przemysłowej, która jest papierkiem lakmusowym naszej gospodarki. Produkcja nie będzie się jednak kurczyła, tylko będzie wolniej rosła lub przestanie rosnąć.
Pewni rynku
Dobre perspektywy widzi jednak m.in. branża budowlana, której przedstawiciele przewidują, że opóźnienia projektów realizowanych na EURO 2012 gwarantują utrzymanie miejsc pracy do końca przyszłego roku. Branża finansowa też nie zgłasza problemów, a perspektywy zwyżek dają nowe inwestycje w centra usług biznesowych lub rozwój obecnych.
— Rynek nowoczesnych usług biznesowych będzie dalej się rozwijał dzięki kryzysowi, o ile ten nie przerodzi się w depresję gospodarczą. Do końca tego roku będziemy mieć 80 tys. pracowników, za 2-3 lata dojdziemy do 100 tys. Za pół roku będziemy wiedzieć, czy nie nastąpi to nawet szybciej — ocenia Jacek Levernes, prezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL).
Trudne czasy mają już za sobą
Notowany na NYSE Blount miał w 2010 r. 611,5 mln USD (wzrost o 23,1 proc.) sprzedaży i 85,6 mln USD zysku operacyjnego. Firma uznała, że kryzys ma już za sobą i widzi perspektywy wzrostu. Spółka produkuje piły łańcuchowe od 1947 r., kiedy ruszyła Oregon Saw Chain Company założona przez Joego Coxa, który opracował model piły, obserwując larwy owadów żywiące się drewnem. Blount ma fabryki w Brazylii, Chinach, Kanadzie i USA, a jej marki to: Oregon, Carlton, SpeeCo, woods, Tisco i ICS.