Ben Bernanke powiedział wczoraj przed Komisją Bankową Senatu USA, że jeśli nie dojdzie do realizacji „Planu Paulsona”, amerykańskie firmy nie będą mogły zaciągać kredytów, a gospodarstw domowych nie będzie stać na większe wydatki.
- Jeśli rynek kredytu nie będzie funkcjonować, będziemy tracić miejsca pracy, jeszcze więcej domów zostanie przejętych przez banki, PKB zacznie spadać, a gospodarka nie będzie w stanie odbudować sił w normalny zdrowy sposób – powiedział szef Fed.
Jak wynika z badania statystycznego przeprowadzonego wspólnie przez agencję Bloomberg oraz gazetę Los Angeles Times”, aż 55 proc. Amerykanów sprzeciwia się przyjęciu „Planu Pauslona”. Oponenci twierdzą jednocześnie, że rząd nie ma prawa używać do realizacji planu pieniędzy zwykłych podatników. Tylko 33 proc. mieszkańców USA popiera działania amerykańskiej administracji.
- Dlaczego mielibyśmy pomagać spółkom, które nie radzą sobie z problemami? Rząd zbyt mocno angażuje się w sprawy prywatnych firm – mówi popierająca Republikanów Tara Rook z Medford w New Jersey.
Respondenci uważają, że z obecnym kryzysem dużo lepiej poradziłby sobie kandydat z ramienia Demokratów, Barack Obama. Tak uważa ok. 45 proc. Amerykanów. Jedynie 33 proc. ankietowanych sądzi, że z zawirowaniem na rynkach finansowych lepiej dałby sobie radę kandydat Republikanów, John McCain. Ponad połowa pytanych stwierdziła, że Demokraci mają lepsze pomysły wzmocnienia amerykańskiej gospodarki.
Sześć tygodni przed wyborami prezydenckimi prawie 80 proc. Amerykanów uważa,
że ich kraj podąża w złym kierunku. Jest to najwyższa wartość od 1991 r., kiedy
po raz pierwszy do ankiety wprowadzono to pytanie.