Amerykanie nie mają jaj

Przetwórcy z USA są tak zdesperowani, że podbierają jaja ze sklepowych półek. Polacy żałują, że zaczęli ciąć moce

Od 22 kwietnia do 22 maja ceny jaj w USA przeznaczonych do stłuczki dla przemysłu wzrosły o 238 proc., ceny jaj już w formie płynnej o 189 proc., a białek o 162 proc. — takie dane podaje branżowy portal „Food Navigator” za firmą Urner Barry, która analizuje rynek spożywczy. Powodem jest szalejąca od grudnia ptasia grypa.

Jaja i ich przetwory wykorzystywane są powszechnie m.in. do produkcji wyrobów piekarskich, ciastek i lodów. Ich niedobór spowodowany ptasią grypą będzie kosztował amerykańskiego konsumenta dodatkowo 7,5-8 mld USD — uważają analitycy banku Goldman Sachs.
Zobacz więcej

DROGI PROBLEM:

Jaja i ich przetwory wykorzystywane są powszechnie m.in. do produkcji wyrobów piekarskich, ciastek i lodów. Ich niedobór spowodowany ptasią grypą będzie kosztował amerykańskiego konsumenta dodatkowo 7,5-8 mld USD — uważają analitycy banku Goldman Sachs. Bloomberg

— Ostatnie dane pokazują, że podaż przemysłowych jaj w formie płynnej, mrożonej i proszków zmniejszyła się o 25 proc. To cios dla branży piekarskiej, która szybko potrzebuje kolejnych dostaw. USDA [czyli Departament Rolnictwa USA — red.] musi działać natychmiast, żebyśmy mogli kontynuować produkcję na dotychczasowym poziomie — ostrzega Cory Martin z American Bakery Association (ABA).

Eksporterzy poszukiwani

Rick Brown z Urner Barry przyznawał w rozmowie z „Food Navigator”, że producenci żywności są już tak zdesperowani, że kupują jaja w skorupkach przeznaczone dla konsumentów i sami je rozbijają, by ich zakłady mogły normalnie pracować. „The Wall Street Journal” podaje, że 32 mln kur-niosek, czyli 10 proc. wszystkich, musiało do tej pory zostać zabitych bądź padło z powodu choroby. ABA alarmuje, że tylko szybkie wpuszczenie na rynek eksporterów z całego świata może uratować przedsiębiorców. Pozwolenie na jajowy eksport do USA ma jedynie Kanada. Miała je jeszcze niedawno Holandia i to ona — jak podaje ABA — ma je lada moment odnowić. Co z Polską?

— Administracja chętnie zacznie się starać o uzyskanie pozwoleń, ale do tego potrzebne jest zainteresowanie przedsiębiorców, a nasze zakłady najwyraźniej nie rozpoznały jeszcze tego rynku — mówi Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. Europa, w tym i Polska, już jednak dostrzegła tę biznesową okazję.

— Ze względów weterynaryjnych Azja i Afryka nie chcą odbierać amerykańskiego eksportu, więc Europa zaczęła zajmować ich miejsce. Widać to po podaży i cenach — normalnie o tej porze roku jaja schodziły słabo, a przetwórnie czekały, żeby zrobić zakupy na największym dołku. Teraz jednak ceny rosną, a jaj wcale nie ma na rynku dużo — zaznacza Rafał Ratajczak, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP).

Dobre perspektywy

GUS podaje, że w zeszłym roku Polska wysłała najwięcej jaj w skorupkach do UE (813 mln zł), głównie do Holandii, Niemiec i Włoch. Trafiły nam się też odleglejsze kierunki — jak Irak i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jaja bez skorupek (płynne, suszone, zamrożone) wyjechały od nas poza UE w śladowych ilościach. W krajach Wspólnoty sprzedaliśmy je za 107 mln zł, przede wszystkim Niemcom, Czechom i Brytyjczykom.

— Jaja to produkt globalny, więc wahnięcia w produkcji na jednym krańcu świata odczuwa natychmiast drugi koniec. Niepotrzebnie ograniczaliśmy produkcję w związku z wcześniejszą nadpodażą w UE, bo teraz bylibyśmy w stanie jeszcze więcej sprzedawać — opowiada szef KIPDiP.

W tym kontekście ciekawie wygląda niedawna decyzja czołowego producenta — Ferm Drobiu Woźniak — o dzierżawie całego majątku innego jajowego giganta. Fermy Drobiu Borkowski, które są w upadłości likwidacyjnej, jeszcze niedawno chwaliły się, że odpowiadają za 20 proc. krajowej produkcji. Jako że Fermy Drobiu Woźniak już wcześniej określały się jako lider produkcji jaj konsumpcyjnych w Polsce, innych graczy dziwiła decyzja o tak dużym zwiększeniu możliwości produkcyjnych. Zdaniem Rafała Ratajczaka, na zwalczenie choroby i odbudowanie stad Stany Zjednoczone potrzebują 12 miesięcy. W tym czasie producenci będą więc mogli jeszcze trochę ugrać. Nawet bez amerykańskiej ptasiej grypy europejskie jaja miały przed sobą całkiem dobre perspektywy. W opublikowanej prognozie do 2024 r. Komisja Europejska spodziewała się 35-procentowego wzrostu eksportu w porównaniu z 2014 r.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy