Na czwartkową sesję największy wpływ miały dane z zagranicy. Rynek otworzył się na poziomach bliskich zamknięciu z poprzedniego dnia. W pierwszej części sesja przebiegała leniwie przy wręcz symbolicznych obrotach. Inwestorzy czekali na dane z USA. Handel ożywił się po tym, jak amerykański Departament Pracy ogłosił, że w ubiegłym tygodniu liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych spadła do 329 tys. z 354 tys. po korekcie tydzień wcześniej. Obligacje amerykańskie i niemieckie zareagowały spadkiem cen. Polskie papiery podążyły za trendem i ich rentowności lekko wzrosły, zwłaszcza na długim końcu krzywej.
Wypowiedzi Andrzeja Sławińskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej (RPP), o możliwości podwyżki stóp, jeśli ceny ropy będą wciąż wzrastać, nie znalazły odzwierciedlenia na rynku. Inwestorzy czekali na dzisiejsze dane NBP o inflacji bazowej i sprzedaży detalicznej. Na gwałtowniejsze zmiany rentowności rynek być może poczeka do przyszłego tygodnia i decyzji RPP w sprawie wysokości stóp. Ostatecznie o godz. 16.20 obligacjami dwuletnimi handlowano z rentownością 7,06 proc., pięcioletnimi 7,08 proc. a dziesięcioletnimi 6,72 proc.