Amerykanie tracą pracę ekspresowo

RB
opublikowano: 06-11-2008, 00:00

Tylko w październiku firmy prywatne w USA zwolniły 157 tys. osób. Tak źle nie było od sześciu lat.

Tylko w październiku firmy prywatne w USA zwolniły 157 tys. osób. Tak źle nie było od sześciu lat.

Kryzys na rynku finansowym przełożył się już na realną gospodarkę Stanów Zjednoczonych. Świadczą o tym dane firmy ADP. Jej zdaniem, w październiku w sektorze prywatnym za oceanem pracę straciło aż 157 tys. osób. Dla porównania, miesiąc wcześniej tylko 8 tys. osób.

Październikowy wynik jest najgorszy od blisko sześciu lat, gdy gospodarka USA wychodziła z płytkiej recesji po pęknięciu bańki internetowej. Tak złych danych nie zapowiadały nawet najczarniejsze scenariusze analityków, którzy spodziewali się "tylko" 100 tys. zwolnień.

— Sytuacja na rynku finansowym zaczęła się już przekładać na realną gospodarkę, a to odbija się na rynku pracy — komentuje Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Największe powody do obaw mają pracownicy branż motoryzacyjnej, finansowej, nieruchomości oraz handlu detalicznego.

Jeśli szacunki ADP pokryją się z danymi rządu USA, będzie to oznaczało, że październik był 10. miesiącem wzrostu bezrobocia z kolei.

— Nie ma się co oszukiwać, stopa bezrobocia nadal będzie rosła — ocenia Michael Hanson, ekonomista Barclays Capital Markets.

Zdaniem ekonomistów, fala ta przeleje się przez ocean i dotrze do Europy. Już są pierwsze tego objawy. W Irlandii liczba bezrobotnych wzrosła w październiku o 15,8 tys. do 260,3 tys. osób (stopa bezrobocia sięgnęła 6,7 proc.). To najgorszy wynik od 11 lat.

— W Europie sytuacja nie będzie inna niż w USA. Kryzys sprawił, że popyt maleje, więc firmy muszą ograniczać produkcję i ciąć koszty, zmniejszając zatrudnienie. Widać to najwyraźniej w branżach motoryzacyjnej i meblowej. Zagrożeni są bankowcy, szczególnie w takich centrach finansowych jak Londyn —twierdzi Piotr Kalisz.

Mała jest szansa, że zwolnieni znajdą pracę w innej branży, bo koszty ich przystosowania do nowych obowiązków byłyby zbyt duże.

— Nie dotyczy to jednak pracowników fizycznych — zaznacza Piotr Kalisz.

Zdaniem ekonomisty, cięcia etatów nie ominą również naszego regionu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane