Już 22,5 kostki masła na głowę (5,6 funta czyli ok. 2,7 kg) mają zjeść w tym roku Amerykanie - przewiduje tamtejszy Departament Rolnictwa. Daje to rocznie 892 tys. ton i trzeci raz z rzędu przewyższa narodowe spożycie margaryny. Wartość sprzedaży masła wyniosła w USA w 2013 r. 2 mld USD wobec 1,8 mld USD przyniesionych przez margarynę.
Wśród przyczyn rosnącej popularności wysokokalorycznego tłuszczu mlecznego eksperci podają powrót do doceniania smaku masła oraz jego wartości odżywczych, na które Amerykanie mają już częściej zwracać uwagę niż na problemy otyłości.
A przypomnieć im o nich miały programy kulinarne, w których szefowie kuchni sami najczęściej używają właśnie tłuszczu z mleka krowiego. - Producenci masła używają takich programów do promocji swojego produktu, jako naturalnego, mniej przetworzony niż margaryna oraz bogatego w wapń i witaminy - podsumowuje Kelsey Gee w "Wall Street Journal".
Masło miało złą prasę całą drugą połowę XX w. Krytykowano je nie tylko za kaloryczność, ale i zły wpływ na układ krążenia ("zły" cholesterol) oraz cenę. Margaryna zyskała w USA popularność zaraz po II wojnie światowej, gdy masło było dodatkowo racjonowane, zaś prawdziwy boom przeżywała w latach 70. i 80. jako wygodna, zdrowsza i tańsza alternatywa tłuszczu mlecznego.
Wall Street Journal przypomina jednak, że podobne mody dotyczyły też innych produktów, raz uznawanych za zdrowe, raz za szkodliwe. Aktualnie na cenzurowanym są również cukier i sól.
W porównaniu do Amerykanów Polacy jedzą masła prawie dwa razy więcej (4 kg na osobę w 2013 r. ), choć u nas utrzymuje się odwrotna niż za oceanem tendencja do spadku jego spożycia na rzecz margaryn. Eksperci nie winią jednak mody, lecz względy finansowe: margaryna jest znacznie tańsza i rzadziej dotykają ją podwyżki cen. W 2013 r. ceny masła urosły w Polsce o 3,7 proc. podczas gdy utwardzonych tłuszczów roślinnych ledwie o 0,3 proc. (dane za IERiGŻ).



