Amerykańska borówka rozkwita nad Wisłą

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-08-06 00:00

Polska jest numerem trzy na świecie w produkcji borówki amerykańskiej. A hektarów plantacji przybywa.

Borówka amerykańska jest domeną Amerykanów, Kanadyjczyków i... Polaków. Pierwsi dostarczają ponad połowę światowej produkcji — 197 tys. ton (ostatnie dane Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej za FAOSTAT za 2011 r.), drudzy dokładają 112 tys. ton. My dorzuciliśmy do tego wprawdzie tylko 8,6 tys. ton (w 2011 r.), ale daje nam to trzecie miejsce wśród światowych producentów, a pozycję z roku na rok umacniamy.

FOT. ISTOCK
FOT. ISTOCK
None
None

— Bardzo szybko rośnie powierzchnia plantacji. Z 2,4 tys. hektarów w 2009 r. zwiększyła się do 6 tys. hektarów w 2012 r. — mówi dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). Z szacunków IERiGŻ wynika, że zbierzemy w tym roku co najmniej 12 tys. ton borówek. Ile zjemy? Nie wiadomo, bo Główny Urząd Statystyczny wylicza tylko spożycie wszystkich owoców jagodowych, czyli również truskawek, malin, porzeczek i winogron, które od lat kształtuje się na poziomie 5-6 kg. Plantatorzy jednak zgodnie mówią o rosnącym zapotrzebowaniu.

— Na borówkę amerykańską jest moda. W gazetach opisywana jest jako owoc dietetyczny i prozdrowotny. Tak jak wykreowane zostało zapotrzebowanie na zdrową żywność, tak samo dzieje się z borówką — twierdzi Michał Baran z małopolskiego Gospodarstwa Ogrodniczego.

Jak uprawiać borówkę amerykańską, małopolscy rolnicy uczyli się już 8 lat temu od Chińczyków, którzy specjalnie przyjechali na ich plantacje. Nasza borówka odbywa najczęściej znacznie krótsze podróże. Dostępna jest w brytyjskich sieciach supermarketów, w Austrii i krajach ościennych. Brytyjczycy zresztą zainwestowali też w plantacje w Polsce — udziałowcem Plantacji nad Tanwią z Lubelskiego jest właściciel Winterwood Farms, które uprawia borówkę również w Wielkiej Brytanii, RPA i Francji.

— Zapotrzebowanie jest ze wschodu i z zachodu. W części krajów jest już po zbiorach, więc importując od nas, przedłużają sobie sezon — dodaje Michał Baran. Zdaniem Pawła Skwarki, właściciela Borówkowych Pól, naszą borówką interesują się również Skandynawowie, a cena w eksporcie bywa obecnie lepsza niż w kraju. Polskie borówki amerykańskie wciąż nie trafiły jeszcze do przetwórstwa. Prawie cała produkcjato owoce deserowe. Jednym z wyjątków jest nalewka produkowana przez Pawła Skwarkę.

— Próbujemy wyprodukować również miód borówkowy. Wyższe dochody Polaków pozwoliły rozwinąć sprzedaż borówki, która jest owocem droższym, choć jeszcze pięć-osiem lat temu sklepy nie chciały jej od nas kupować. Podobnie będzie z przetworami — twierdzi Paweł Skwarka.

Duzi przetwórcy przyznają, że dzisiaj to cena ich odstrasza.

— Jest to owoc, który jest drogi, więc dla przetwórstwa będzie miał ograniczone znaczenie. Musimy też pamiętać, że amerykańskie smaki są jednak inne, więc to, co sprawdza się na tamtym rynku, niekoniecznie musi smakować u nas. Dopóki jednak cena borówki nie będzie niższa, to nikt się nie porwie na rozpoczęcie produkcji przetworów — mówi Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków. Za granicą borówka trafia nie tylko do spożywczych przetwórców, ale też producentów kosmetyków.