Amerykańskie giełdy grały pod dyktando podaży

WST
opublikowano: 2008-03-06 22:05

Sektor finansowy ponownie negatywnie wpłynął na koniunkturę na amerykańskich parkietach.

Obawy związane z pogłębieniem się kryzysu na rynku kredytów hipotecznych (przede wszystkim w segmencie subprime), po informacji o niemal pewnym bankructwie Thornburg Mortgage i doniesieniach z Merrill Lynch doprowadziły do przeceny głównych indeksów. Nastrojów nie zdołały tym razem poprawić dane makro, które były nieco lepsze od prognoz.

Liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w USA spadła w ubiegłym tygodniu do poziomu 351 tys. wobec oczekiwanego poziomu 360 tys. Z kolei na rynku nieruchomości w styczniu nie uległa zmianie względem poprzedniego miesiąca liczba podpisanych umów na sprzedaż domów. W tym przypadku zakładano spadek o 1 proc.

Akcje wielu instytucji finansowych znalazły się na najniższych poziomach od maja 2003 r. Silna przecena stała się udziałem walorów takich tuzów jak Citigroup, Bank of America, Merrill Lych. Podaż na tych papierach dodatkowo wsparło obniżenie, po raz drugi w przeciągu niecałego miesiąca, prognozy zysków tych brokerów w pierwszym kwartale przez analityków Keefe, Bruyette & Woods.

W niełasce inwestorów znalazły się też akcje J.C. Penney, trzeciej pod względem wielkości sieci domów handlowych w USA. Sprzedaż w placówkach działających na rynku od co najmniej roku spadła w lutym o 6,7 proc., znacznie bardziej niż oczekiwali tego specjaliści. Podobna przykrość spotkała sieć Gap, lidera detalistów odzieżowych.

W przeciwnym kierunku podążał natomiast kurs Wal-Mart Stores, największego na świecie detalisty. Do zakupu jego walorów zachęcała informacja o 2,6-proc. wzroście sprzedaży w minionym miesiącu, co było pozytywnym zaskoczeniem dla rynku.

Ostatecznie wskaźnik Dow Jones stracił 1,76 proc. zaś Nasdaq Composite oddał 2,30 proc.