Amica drogo płaci za utratę zaufania

Tadeusz Stasiuk
02-09-2003, 00:00

Wakacyjna hossa w ograniczonym stopniu przełożyła się na razie na notowania Amiki. Co prawda, w ciągu minionych dwóch miesięcy kurs papierów czołowego polskiego producenta sprzętu AGD wzrósł o ponad 25 proc., jednak w międzyczasie odnotował bolesną korektę. Wycena akcji rośnie, ale więcej w tym spekulacji, niż przemyślanej strategii długookresowych inwestorów.

Ci ostatni zresztą są jednymi z najbardziej pokrzywdzonych graczy na tym walorze. Dotyczy to przede wszystkim inwestorów finansowych. Pod koniec minionego roku skuszeni przedstawianymi przez spółkę z Wronek perspektywami dalszego rozwoju nabyli znaczne pakiety jej akcji, płacąc po około 40 zł za każdy walor. O ile w przypadku wielu spółek bardzo trudno jest wytłumaczyć przyczyny tak drastycznej korekty, o tyle casus Amiki jest łatwy do wyjaśnienia. To efekt dwóch czynników — utraty zaufania inwestorów oraz słabych wyników.

Sprzedając drogo akcje, a następnie informując o problemach finansowych, spółka zagrała nieczysto wobec inwestorów. A utrata reputacji na giełdzie kończy się zawsze w ten sam sposób — przeceną akcji. Na dodatek Amica na razie nie ma co liczyć, że zwiększy swoją wartość poprawiając wyniki.

Rynek bardzo źle przyjął wiadomość o zaledwie 5-mln zysku za 2002 r., bo prognoza zarządu zakładała, że będzie on ponad trzykrotnie wyższy. Cóż z tego, że obroty były wyższe o prawie 16 proc., skoro nie przełożyły się na wzrost rentowności. Ten rok to kontynuacja złej passy. W pierwszym półroczu skonsolidowana strata netto wyniosła aż 24,3 mln zł wobec 379 tys. zł zysku rok wcześniej. Na dodatek przychody spadły o 9 proc. Firma została zmuszona do powrotu w najtańsze segmenty rynku sprzętu AGD, które opuściła skupiając się na produkcji markowych, ale przez to droższych wyrobów.

Na razie nic nie zapowiada szybkiego wyjścia na prostą, przynajmniej jeśli chodzi o kondycję finansową. Walka o odzyskanie zaufania inwestorów też będzie trudna, ale — co należy podkreślić — zaczęła się tam, gdzie powinna. Od zmian na kierowniczych stanowiskach. Przejmując ster władzy w spółce, Jacek Rutkowski, większościowy udziałowiec firmy, powiedział, że „...nie ma innej drogi, jak zacząć przynosić zapowiadane zyski, wypłacać dywidendę i stosować zasady ładu korporacyjnego”. Brawo. Tylko jak szybko uda się to zrealizować? Inwestorzy mogą darować sobie oczekiwanie do 2005 roku, gdy spółka osiągnie wskaźnik relacji zysk netto do przychodów na poziomie 3-4 proc. i 11-proc EBIDTA.

Szansy na poprawę należy przede wszystkim upatrywać w bezpośredniej kontroli ze strony rady nadzorczej, w której czynnie mają uczestniczyć inwestorzy finansowi. Sprzyjać ma temu także zwiększenie przejrzystości spółki, m.in. w transakcjach zawieranych w obrębie grupy kapitałowej.

Na pocieszenie pozostaje na razie wygrana w lidze piłkarskiej z ubiegłorocznym tryumfatorem rozgrywek — Wisłą Kraków — i powołanie do kadry narodowej jednego z zawodników Amiki. Wątpić jednak można, czy akurat takie informacje będą miały wpływ na wycenę akcji. Chociaż, patrząc na wczorajsze notowania (+12 proc.), kto wie... Tak duży wzrost wartości akcji to raczej reakcja na informację o zaskakująo dobrych wynikach sprzedaży w sezonie letnim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Amica drogo płaci za utratę zaufania