Amundi kupuje obligacje Polski, sprzedaje Węgier

KZ, Bloomberg
opublikowano: 2024-10-08 14:00

Amundi, największa europejska firma zarządzająca aktywami, kupuje obligacje Polski oczekując, że bank centralny będzie powoli obniżał stopy procentowe z powodu inflacji utrzymującej się powyżej celu, informuje Bloomberg.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Firma zarządzająca aktywami o wartości 2,3 bln USD dołączyła do grona podmiotów redukujących pozycję na Węgrzech, gdzie Amundi oczekuje trzech obniżek stóp procentowych do drugiego kwartału 2025 r. Różnica w polityce pieniężnej NBP i NBH (Narodowy Bank Węgier) ma również spowodować, że złoty nadal będzie wyżej notowany niż forint.

- Obligacje Polski w krajowej walucie mają lepsze wyniki skorygowane o ryzyko niż papiery węgierskie w otoczeniu niskiego wzrostu gospodarczego w Europie - powiedział Hakan Aksoy, zarządzający portfelem w Amundi.

Bloomberg zauważa, że Amundi to kolejny gracz z USA i Europy, który woli polskie aktywa niż węgierskie. W ubiegłym tygodniu stratedzy BofA Securities ogłosili, że niedawna podróż do krajów regionu pokazała, iż inwestorzy są „konstruktywni” w przypadku Polski i niedźwiedzi jeśli chodzi o Węgry. W ich ocenie jest przestrzeń dla zagranicznych inwestorów do zwiększenia pozycji na rynku obligacji złotowych Polski w sytuacji, kiedy ich udział w stanie posiadania jest historycznie niski.

Obligacje złotowe Polski dały w tym roku 3,2 proc. zwrotu, czyli mniej od średniej rynków wschodzących, wynoszącej 4,4 proc. Obligacje Węgier przyniosły natomiast ok. 3 proc. straty, wynika z wyliczenia Bloomberga.

Hakan Aksoy powiedział, że woli nie inwestować na tzw. krótkim końcu krzywej rentowności obligacji Polski (czyli inwestować w instrumenty o krótkim terminie do wykupu) w związku z oczekiwaniem, że NBP będzie bardziej cierpliwy niż inne banki centralne regionu. Za obligacjami złotowymi Polski przemawia również sytuacja polskich banków, których depozyty rosną w związku z wolniejszym wzrostem kredytów, co skłania je do przeznaczania nadmiernej płynności na zakup lokalnego długu. Hakan Aksoy uważa, że ten trend będzie kontynuowany.