Dziesięć sesji wystarczyło, by wyparowały całoroczne zyski z akcji LPP. Swoje trzy grosze dołożyli analitycy z biur maklerskich, którzy prześcigają się w obniżkach rekomendacji i wycen walorów właściciela marek Reserved i Cropp. W piątek 12 grudnia Maria Mickiewicz z BESI ścięła rekomendację do „sprzedaj”, a cenę docelową to 7,52 tys. zł, a w poniedziałek 15 grudnia Marek Czachor z Erste podtrzymał negatywne nastawienie do akcji gdańskiej firmy, a oszacowana przez niego cena docelowa to ledwie 5,5 tys. zł – to ponad 30 proc. mniej niż akcje kosztują na GPW. Jeśli ten scenariusz się zrealizuje, walory faworyta wielu zarządzających funduszami potanieją do poziomu najniższego od półtora roku.

- Otoczenie makro (zwłaszcza w Rosji) jest mniej sprzyjające dla spółki niż we wrześniu (wtedy Erste wyceniało akcje LPP na 6,5 tys. zł za sztukę), zwłaszcza jeśli chodzi o kursy walut, które wywierają presję na marże – uważa Marek Czachor.
Jego zdaniem, nie ma szans na istotny wzrost rentowności ze względu na wysoki poziom zapasów i umocnienie dolara. A to nie wszystko – wskaźnik cena/zysk dla LPP jest najwyższy w historii, mimo tego że tempo poprawy zysków będzie niższe niż w poprzednich latach.
Specjalista nie odniósł się w raporcie do zeszłotygodniowej zmiany we władzach spółki – wieloletni wiceprezes Dariusz Pachla zrezygnował z funkcji. Ma przejść do rady nadzorczej.