Analitycy radzą trzymać akcje spółek giełdowych
Większość giełdowych specjalistów zapewnia, że nie ma powodów do paniki i zamykania pozycji na GPW. Jednak wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, jaką wywołały zamachy terrorystyczne w USA i nie zalecają otwierania nowych pozycji. Istotne dla dalszego rozwoju sytuacji może być zachowanie Wall Street po przywróceniu handlu.
Tego należało się spodziewać. Warszawska giełda, która we wtorek nie zdążyła w pełni zareagować na wydarzenia w USA, rozpoczęła od zdecydowanych spadków. Gwałtowna wyprzedaż akcji największych spółek przesądziła o spadku indeksu WIG 20 na otwarciu o 2,5 proc.
Inwestorzy boją się konsekwencji dla naszej gospodarki i rynków finansowych, jakie może mieć militarna odpowiedź USA na zamach terrorystów. Według Rafała Gębickiego, dyrektora Concordii, jeżeli dojdzie do konfliktu na Bliskim Wschodzie, to wysokie ceny ropy i produktów naftowych mogą być zabójcze dla naszego budżetu. Wysokie ceny paliw oznaczają silną presję inflacyjną, co z kolei wymusza wzrost stóp procentowych. Nietrudno więc sobie wyobrazić, jakie miałoby to konsekwencje dla rynku kapitałowego. Odwrót inwestorów groziłby nie tylko rynkom wschodzącym, ale także wysoko rozwiniętym. Jednak jest to jeden z najbardziej czarnych scenariuszy i wcale nie musi się sprawdzić.
Bez paniki
Analitycy zalecają inwestorom przede wszystkim dużo rozwagi przy podejmowaniu decyzji. Choć możliwe są różne konfiguracje rozwiązań związanych z wydarzeniami w USA, to Rafał Gębicki nie jest zwolennikiem panicznej wyprzedaży akcji. Według niego, akcje większości spó- łek notowanych na GPW są na tyle przecenione, że należałoby zastanowić się nad tworzeniem nowych portfeli uwzględniających ostatnią korektę. Jednak wyraźnie brakuje zdecydowanych impulsów, które zachęcałyby inwestorów do zakupów. Wiele się mówi o wychodzeniu z naszego rynku instytucji zagranicznych. To tylko może jeszcze bardziej osłabić nasz rynek.
— Inwestorzy zachodni na GPW z pewnością będą wyprzedawali akcje. OFE powstrzymają się od zakupów. Spodziewam się, że rynek będzie zniżkował. Do czasu wyjaśnienia zdarzeń w USA inwestorzy powinni zachować ostrożność. W dłuższym horyzoncie czasowym, kilku tygodni bądź miesięcy, na rynku amerykańskim może paradoksalnie nastąpić zmiana trendu i pewne ożywienie gospodarcze. Po tych wydarzeniach wzrosną wydatki na ewentualne uzbrojenie, ochronę, systemów zabezpieczeń itd. — ocenia Dawid Wilanowski, kierownik działu analiz BM BPH.
Utrudniona wycena
W sytuacji globalnego zachwiania na rynkach kapitałowych, spore kłopoty mogą mieć specjaliści z wydawaniem rekomendacji i nową wyceną naszych spółek.
— Wydarzenia te nie mogą pozostać bez wpływu na rekomendacje wydane przez biura. Również my jako analitycy nie możemy ich lekceważyć. Nasz rynek nie zdążył we wtorek zareagować na to, co się działo w USA. Rekomendacje dla spółek z GPW opierają się na analizie w skali makroekonomicznej oraz fundamentalnej. Górę bierze analiza fundamentalna. W tej sytuacji należy po prostu czekać. Najważniejszy jest spokój inwestorów. Widać to choćby po dolarze, który wrócił do równowagi. Ważna jest postawa wyczekująca. Jeżeli ktoś nie ma otwartych pozycji, to z ich otwieraniem powinien się wstrzymywać — przyznaje Robert Kurowski, analityk z AmerBrokers.
Specjalista AmerBrokers przyznaje, że prace nad analizami trwają w dalszym ciągu, choć muszą uwzględnić dodatkowy czynnik ryzyka. Nie wiadomo przecież, czy były to ostatnie ataki, trudno przewidzieć reakcję USA. Rekomendacje będą bardziej neutralne, mniej kupna, ale bez sprzedaży.
Uwaga na Wall Street
Decydujące dla dalszej koniunktury na rynkach finansowych może okazać się zachowanie nowojorskiej giełdy. Specjaliści oceniają, że nawet kilka dni mogą potrwać prace zmierzające do jej ponownego reaktywowania.
— Dopóki nie poznamy strat poczynionych w amerykańskim systemie finansowym, trudno precyzyjnie określić zachowanie inwestorów lokujących środki w akcjach. Ważne będzie przywrócenie transakcji na Wall Street, po wtorkowej ewakuacji. Sądzę, że w krótkoterminowym okresie czeka nas raczej uspokojenie. Jednak obawiam się niezbyt optymistycznego scenariusza, który nam grozi w dłuższym horyzoncie czasowym — zaznacza Marek Świętoń, analityk ING BSK AM.
Władze GPW zapewniają, że polski rynek jest dobrze zabezpieczony.
— W przypadku GPW oraz KDPW dysponujemy centrami zapasowymi. System zapasowy posiada drugi komputer, porównywalny do tego, który obsługuje notowania na co dzień. Procedura przełączania została uproszczona do minimum i handlujący mogą nawet nie zauważyć zmiany — uspokaja Piotr Kamiński, wiceprezes GPW.