Duże spadki na warszawskiej giełdzie.
Nerwowo również na rynku złotego.
Krajowi eksperci uspokajają. Twierdzą, że po krótkiej korekcie akcje i złoty wrócą do łask inwestorów.
Tydzień rozpoczął się fatalnie dla polskich akcji i złotego. WIG20 spadał nawet o 3 proc., a przez moment za euro na rynku międzybankowym płacono nawet 4,24 zł. Później presja sprzedających trochę zelżała, a część strat udało się odrobić.
— Pomogła rewizja prognoz PKB dla Polski przedstawiona przez Komisję Europejską — ocenia Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.
KE spodziewa się, że w tym roku polska gospodarka może urosnąć o 1 proc. r/r. To najwięcej w Unii, a jednocześnie sporo więcej, niż wynosiła poprzednia prognoza zaprezentowana w maju (-1,4 proc.).
Po tych pozytywnych wiadomościach jeszcze przed południem trend na rynku walutowym zaczął się odwracać. W rezultacie pod koniec dnia za euro płacono już "tylko" 4,19 zł.
Słaby tydzień
Poniedziałkowa przecena to kumulacja kilku niekorzystnych czynników.
— Począwszy od pogorszenia nastrojów na światowych rynkach finansowych, a skończywszy na problemach budżetowych. Fala wyprzedaży akcji, jaka w nocy przetoczyła się przez Azję, a obecnie dotknęła europejskie parkiety i dotarła na Wall Street, negatywnie wpływa na nastroje inwestorów, prowokując realizację zysków na złotym i innych walutach regionu — komentuje Marcin R. Kiepas, analityk XTB.
Przez ostatni tydzień złoty był zdecydowanie najsłabszą walutą rynków wschodzących: stracił do euro około 2,5 proc. Dwukrotnie mniejsze straty zanotował m.in. forint, a niemal nie zmieniła się wartość czeskiej korony.
Co dalej? Marcin Mrowiec, ekonomista Banku Pekao, podtrzymuje prognozę 4 zł za euro na koniec roku. Ostatnie spadki uznaje za korektę techniczną, a nie początek nowego trendu.
— Złoty wciąż pozostaje fundamentalnie niedowartościowany i raczej nie widzę sensu gry na jego trwałe osłabienie — uważa ekonomista Banku Pekao.
Jego zdaniem, kurs EUR/PLN ustabilizuje się na poziomie 4,26-4,30 zł, a tylko w czarnym scenariuszu (jeśli dojdzie do poważniejszych "tąpnięć" na rynkach) należałoby się liczyć z możliwością testowania poziomu 4,50- -4,55 zł.
— To byłaby bardzo dobra okazja do sprzedaży walut obcych i zabezpieczania pozycji przez eksporterów na kolejne kilka miesięcy. Podtrzymujemy naszą prognozę 4 zł za euro na koniec roku — mówi Marcin Mrowiec.
Obroty słabną
Analitycy uspokajają również właścicieli akcji.
— Skala przeceny na wczorajszej sesji sugerowała, że dyskontowaliśmy przynajmniej 2-procentowy spadek na sesji w USA. Jeśli te obawy nie znajdą potwierdzenia, dziś można się spodziewać odbicia — uważa Tomasz Czarnecki, makler CDM Pekao.
Specjalista zwraca uwagę na słabnące z każdą sesją obroty. W czwartek handel akcjami największych spółek podsumowano na 1,1 mld zł, w piątek na 902 mln zł, a wczoraj już tylko na 730 mln zł.
— To pokazuje, że obecnie istnieje niewielkie zagrożenie wyjścia dołem z konsolidacji w przedziale 2100-2300 pkt — ocenia Tomasz Czarnecki.
Jego zdaniem, nie zmienia tego nawet to, że w najbliższy piątek wygasać będą kontrakty terminowe na m.in. WIG20, co tradycyj- nie wzbudza obawy o silne zmiany instrumentów podstawowych.