Obecnie stosowany system sprzedaży akcji w ofercie publicznej, zarówno przez lokatę prywatyzacyjną, jak i przez biura maklerskie, zapewnia dostęp do notowań wszystkim akcjonariuszom od pierwszej sesji giełdowej - zapewnił w piątek w rozmowie z PAP rzecznik prasowy banku PKO BP Marek Kłuciński.
Jedne z największych kontrowersji podczas prywatyzacji w Polsce związane były ze sprzedażą akcji Banku Śląskiego. W styczniu 1994 roku, kiedy rozpoczęły się giełdowe notowania Banku Śląskiego (dziś ING Bank Śląski), wielu akcjonariuszy nie mogło sprzedać posiadanych akcji mimo wysokiej ich ceny. W pierwszym notowaniu akcje Banku Śląskiego osiągnęły kurs 675 zł za akcję. Opóźniało się wówczas potwierdzanie nabycia akcji w biurach maklerskich.
"Przy Banku Śląskim była taka sytuacja przy pierwszym notowaniu, że tylko ograniczona liczba akcjonariuszy mogła handlować akcjami. Natomiast teraz w pierwszym notowaniu będą mogli uczestniczyć wszyscy akcjonariusze" - powiedział Kłuciński.
Zarząd giełdy dopuścił akcje PKO BP do obrotu giełdowego w piątek. Giełdowe notowania akcji banku mają zacząć się 10 listopada.
Obecnie nie wiadomo, jaka będzie cena emisyjna akcji PKO BP. Zostanie ona ustalona 3 listopada.
Skarb Państwa będzie sprzedawać w publicznej ofercie 30 proc. akcji banku, czyli 300 mln akcji. Według wcześniejszych szacunków, do budżetu ma wpłynąć 5-6 mld zł ze sprzedaży akcji banku, co mogłoby oznaczać cenę około 20 zł za jedną akcję.
Analitycy Biura Maklerskiego BGŻ określili w swojej analizie możliwą cenę jednej akcji PKO BP między 16 a 24,8 zł. Są to skrajne wartości z różnych metod wyceny - uwzględniających dywidendy, metody porównawcze i prognozy zysku.
Pierwsza wycena, uwzględniająca przyszłe dywidendy, oscyluje między 16 a 19,8 zł. Według prospektu emisyjnego, bank miałby w przyszłości przeznaczać na dywidendę od 20 do 40 proc. zysku.
Druga wycena, odwołująca się do wyników ośmiu największych polskich banków giełdowych, zawiera się w przedziale 21-24 zł. Dodatkowo, na podstawie prognoz zysku banku w latach 2004-2005, analitycy wycenili jedną akcję PKO BP na 23,4-24,8 zł.
Nie wiadomo, jak będzie kształtował się kurs akcji po rozpoczęciu giełdowych notowań. Na razie na kurs nie będą miały wpływu akcje pracownicze. Pracownicy otrzymają 10,5 proc. akcji banku poza publiczną ofertą, jednak nie będą mogli ich sprzedać przez dwa lata od pierwszego notowania.
Oferta akcji uwzględnia również działania stabilizacyjne kursu akcji PKO BP, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wiceminister skarbu Przemysław Morysiak poinformował w środę, że jeżeli trzeba by było stabilizować kurs akcji, to około 8 proc. oferty może zostać wykorzystane na skup akcji. Mechanizm ten może być stosowany przez pierwsze 30 dni notowań, a decyzje będzie podejmować tzw. podmiot stabilizujący, którym jest Credit Suisse First Boston. Ewentualnie skupione przez Skarb Państwa papiery nie wrócą na rynek przez co najmniej rok.
Przedstawiciele konsorcjum przygotowującego ofertę sprzedaży akcji PKO BP nie przewidywali jednak, by konieczne było skorzystanie z opcji stabilizacyjnej, ponieważ notowania akcji powinny utrzymywać się powyżej ceny emisji.
Analitycy niechętnie komentują publiczną ofertę akcji PKO BP. Zwracają uwagę jednak, że część inwestorów może chcieć pozbywać się akcji na pierwszych sesjach. Ci zaś, którzy rozważają utrzymanie akcji w portfelu przez dłuższy okres, zwracają uwagę na potencjał rozwoju banku i przyszłe dywidendy.