Ashley Seager
LONDYN (Reuters) - Patrząc z przerażeniem na walące się 11 września wieżowce nowojorskiego World Trade Center wielu analityków finansowych nie miało wątpliwości, że ataki terrorystyczne pogłębią jeszcze recesję światowej gospodarki.
Jednak szybkie obniżki stóp procentowych do najniższych poziomów od kilkudziesięciu lat oraz zdecydowane działania banków centralnych mające na celu utrzymanie płynności rynków finansowych pozwoliły głównym gospodarkom globu uniknąć zapaści.
Co prawda amerykańska gospodarka na krótko znalazła się w recesji i nadal istnieje ryzyko, że wzrost znów się zatrzyma, jednak jest to raczej wynikiem serii skandali finansowych oraz upadku energetycznego giganta - Enronu.
Co więcej, w tym roku USA zapewne będzie rozwijać się najszybciej z grona wiodących światowych gospodarek, choć, w gruncie rzeczy, nie ma zbyt dużej konkurencji.
Ian Plenderleith, jeden z emerytowanych dyrektorów Banku Anglii (BOE), który rok temu był w samym centrum wydarzeń, wspomina niepokój jaki zapanował tuż po atakach 11 września.
NAJPOWAŻNIEJSZY WSTRZĄS
"To była nie tylko tragedia w sensie osobistym, ale również najpoważniejszy wstrząs dla światowej gospodarki. Nikt nie był w stanie określić rozmiaru tego wydarzenia. Istniało również ryzyko, że banki centralne zareagują niewspółmiernie do potrzeb" - powiedział Plenderleith w rozmowie z Reuterem.
Jego zdaniem pierwszym szokiem dla światowej gospodarki było wstrzymanie ruchu lotniczego oraz handlu na rynkach finansowych USA. Długoterminowo najsilniej wpływ ataków odczuły sektory ubezpieczeniowy, turystyczny oraz lotniczy.
"Doszliśmy do wniosku, że ataki bardzo negatywnie odbiją się na nastrojach i dlatego trzeba podjąć działania, monitorować sytuację oraz być przygotowanym na kolejne kroki. Ostatecznie udało nam się przywrócić zaufanie, a nasze wnioski okazały się być słuszne. Wydarzenie to miało widoczne konsekwencje, ale dało się je opanować" - dodał.
Po atakach amerykański Fed, który przez cały rok obniżał koszty kredytu by pobudzić największą światową gospodarkę, zredukował główną stopę o kolejne 175 punktów bazowych do 1,75 procent.
Plenderleith i inni członkowie Rady Polityki Pieniężnej Banku Anglii obniżyli stopy procentowe w czwartej co do wielkości gospodarce świata do 4,0 procent z 5,0 procent.
Natomiast Europejski Bank Centralny (ECB) zredukował główną stopę o jeden punkt procentowy do 3,25 procent.
"Doszło do natychmiastowej reakcji światowych banków centralnych, która bez wątpienia pozwoliła zapobiec utrwaleniu się początkowych szoków" - powiedziała Mary Davis, dyrektor ds. światowej gospodarki z banku inwestycyjnego Credit Suisse First Boston.
Jednak oceny ekspertów tuż po atakach nie były równie optymistyczne.
Według badań Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) tuż po atakach ekonomiści dokonali największej w ostatnich czasach redukcji prognoz finansowych.
Prognoza wzrostu dla gospodarki amerykańskiej została skorygowana w ubiegłym roku o 0,5 punktu procentowego oraz o 1,2 punktu w tym roku. Przekłada się to na spadek produkcji do końca 2003 roku o pół biliona dolarów.
"W tamtym czasie obawiano się, że przerażający wstrząs psychiczny musi mieć poważne konsekwencje gospodarcze. Jednak patrząc wstecz można powiedzieć, że do tego nie doszło" - powiedział Martin Weale, szef Narodowego Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych w Londynie.
"Od tego czasu rzeczywiście obserwujemy, że koniunktura gospodarcza na świecie jest słabsza. Jednak skorygowane dane z USA wskazują na przykład, że czwarty kwartał ubiegłego roku był początkiem ożywienia, a nie recesji" - dodał Weale.
"Rynki finansowe przeszły ten okres wyjątkowo spokojnie" - powiedział Plenderleith.
Z taką diagnozą zgodziła się w ostatni raporcie OECD.
"Bezpośredni wpływ wydarzeń na gospodarkę właściwie ustąpił. Nastroje oraz ceny akcji szybko się odbiły, a dane o konsumpcji i aktywności gospodarczej wskazują na znacznie większą odporność niż pierwotnie sądzono, szczególnie dzięki zdecydowanym działaniom w ramach polityki gospodarczej i monetarnej oraz sektora prywatnego" - pisze OECD.
TO JESZCZE NIE KONIEC
Nie oznacza to jednak, że 11 września nie miał wpływu na gospodarkę światową.
Zapaść na rynku wywołaną atakami najsilniej odczuły branże turystyczna i lotnicza.
Natomiast straty sektora ubezpieczeniowego ocenia się na 30-60 miliardów dolarów. Doprowadziło to do znacznego wzrostu składek, a właściciele niektórych typów budynków nie są już w stanie ubezpieczyć ich na wypadek ataków terrorystycznych.
Jednak początkowe obawy, że powstrzyma to realizację wielkich projektów architektonicznych okazały się przesadzone, wynika z badań, które w tym miesiącu przedstawiły OECD oraz Amerykańska Fundacja Konsumentów.
Do wzrostu kosztów może doprowadzić również wzmożona kontrola w portach i na lotniskach ograniczająca wolny przepływ dóbr.
Jednak Vincent Koen, główny ekonomista OECD, który przygotował raport na temat wpływu ataków terrorystycznych na gospodarkę światową zastrzega, że tego typu koszty bardzo trudno będzie oszacować.
Ekonomistów niepokoi również kwestia tzw. "odwrócenia dywidendy pokoju". Pojęciem tym określa się proces zwiększania przez wiele rządów wydatków na obronność, które spadały od czasu zakończenia Zimnej Wojny. Powstaje więc niebezpieczeństwo zmniejszenia wydatków na inne cele.
"Wydatki sektora państwowego są zwykle mniej produktywne niż sektora prywatnego. Jeżeli rządy, szczególnie w USA, nie zdecydują się na redukcję wydatków w innych dziedzinach deficyty fiskalne w przyszłości będą większe" - uważa Davis z CSFB.
Jednak najgorsze gospodarka światowa może mieć jeszcze przed sobą. W ostatnich tygodniach ceny ropy wzrosły z powodu obaw przed atakiem na Irak.
Ropa może jeszcze podrożeć, gdy ataki wreszcie nastąpią. Będzie to poważny cios dla światowej gospodarki, która jest bardzo zależna od kosztów energii.
"Wzrost cen ropy może poważnie osłabić tempo wzrostu" - powiedział Davis.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))