Catherine Bremer
PARYŻ (Reuters) - Wiosną 2000 roku, gdy wydawało się, że kurs akcji spółek technologicznych będzie wiecznie rosnąć France Telecom był największą notowaną spółką francuską o silnych fundamentach finansowych i atrakcyjnej strategii na przyszłość.
Niewielu analityków pokusiłoby się wówczas o stwierdzenie, że akcje spółki nie stanowią bezpiecznej inwestycji. Prezes spółki Michel Bon oczarował rynek prezentując ambitne plany rozwoju dawnego państwowego monopolisty.
Atmosferę podgrzewały również spekulacje o eksplozji innowacji na rynku telefonii komórkowej.
Zaledwie 18 miesięcy później wartość rynkowa grupy skurczył się do 46 z 224 miliardów euro. Na wycenia jej akcji położyły się cieniem informacje o ogromnym zadłużeniu związanym z kosztami inwestycji w telefonię komórkową.
Spadek kursu akcji o 80 procent może spowodować, że w przyszłym miesiącu France Telecom może zostać wykluczony z indeksu europejskich blue-chipów, DJ EuroStoxx 50.
Chociaż inwestorzy nie stracili całkowicie wiary w strategię France Telecom to obserwując spadek przychodów z telefonii stacjonarnej i zysku z telefoni komórkowej niewielu graczy chce traktować akcje spółki jako inwestycję krótkoterminową.
"Spadek był dość spektakularny. Ale obawiam się, że jest w pełni usprawiedliwiony" - powiedział Christina Chardin fund manager z Deutsche Asset Management, który zredukował udział akcji France Telekom w swoim portfelu do poniżej trzech z 10 procent pod koniec ubiegłego roku.
"Nie doszło od wzrostu wzrost zysku, którego oczekiwano 18 miesięcy. Przychody z internetu są nieporównywalnie mniejsze niż sądzono. Nikt nie spodziewał się stagnacji na rynku telefonii komórkowej, a zadłużenie France Telecom wzrosło niewyobrażalnie" - dodał.
"Nie liczą na znaczną poprawę sytuacji za rok, a nawet półtora" - uważa Chardin.
DZISIEJSZE ZADŁUŻENIE WAŻNIEJSZE OD PRZYSZŁYCH ZYSKÓW
Bon, który stanął na czele biurokratycznego giganta w 1995 roku, prowadził agresywną strategię polegającą na kupowaniu dobrze zapowiadających się spółek "nowej gospodarki". Jednak zwiększając udziały w rynku spółka narosło również zadłużenie spółki.
France Telecom kupił po znacznie zawyżonej cenie brytyjskiego operatora komórkowego Orange. Oprócz tego wszedł na rynki komórkowe Niemiec i Włoch, a także kupił dwie firmy zajmujące się transmisją danych Global One i Equant oraz cześć operatora telewizji kablowej NTL.
W wyniku tych zakupów zadłużenie spółki, w której 54 procent nadal posiada rząd Francji, wyniosło pod koniec 2000 roku 61 miliardów euro.
Biorąc pod uwagę, że wartość sprzedawanych przez spółkę aktywów również straciła na wartości wielu analityków wątpi by do końca 2003 roku France Telecom rzeczywiście udał się zredukować zadłużenie do poniżej 40 miliardów euro.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy spółce udał się pozyskać ze sprzedaży części aktywów 3,7 miliarda euro. Pozostałe, w tym 10 procent akcji Sprint spółka może sprzedać za, jak się ocenia, około cztery miliardy euro.
"Notowani spółek telekomunikacyjnych zapewne poprawią się. Akcje, które zostały tak 'zmasakrowane' stają się kuszące. Ale nie France Telecom, który jest zbyt zadłużony" - powiedział fund manager Guillaume Le Fur z Barep Asset Management.
Zdaniem analityków France Telecom ma bardzo dobrą pozycję na europejskim rynku telkomunikacyjnym, a perspektywy rozwoju dla jej spółek dają powód do optymizmu. W pierwszym półroczu przychody ze sprzedaży Orange wzrosły o 122 procent, a w dziale internetowym Wanadoo zwiększyły się o 49 procent.
Jednak decydującym czynnikiem wpływającym na wycenę akcji spółki jest nadal poziom zadłużenia.
"Nie chodzi o to, że inwestorzy stracili wiarę w Bona, ale uświadomili sobie, że strategia, którą prowadzi jest zbyt kosztowna i na wyniki przyjdzie jeszcze poczekać. Inne spółki wydają się na razie dużo lepsze" - uważa Chardin.
"Lepiej kupować Orange, który ma dobre perspektywy wzrostu zysku i nie jest obciążony zadłużeniem" - uważa Andre Chassignol, analityk z paryskiego IBC.
TO JESZCZE NIE KONIEC SPADKÓW
W ubiegłym tygodniu akcje spółki spadły poniżej 40 euro. Jednak analitycy spodziewają się dalszych spadków, między innymi dlatego, że w ciągu najbliższych 18 miesięcy France Telecom zamierza sprzedać 98 milionów swoich akcji.
"Kurs akcji spółki może spaść nawet do 35 euro" - ocenia Neil Cartwright, makler z CSFB.
Wykluczenie spółki z indeksu DJ Stoxx 50 będzie miało nie tylko znaczenie psychologiczny, ale może doprowadzić do obniżenia rekomendacji przez kolejne domy maklerskie. Wpłynie również na spadek obrotów akcjami francuskiego operatora, uważają analitycy.
"France Telecom jest spółką rozwojową, natomiast inwestorzy szukają akcji firm bezpiecznych, które w nie są tak zaangażowane w telefonię trzeciej generacji. Minie jeszcze trochę czasu zanim inwestorzy ponownie zaczną kupować jej akcje" - powiedział Paul Mount, analityk CLSE.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))