ANALIZA-Podział może być rozwiązaniem dla Elektrimu

Reuters
opublikowano: 2002-01-15 14:43

Ewa Krukowska i Kuba Kurasz WARSZAWA (Reuters) - Jeśli Elektrim ma uniknąć bankructwa, jego akcjonariusze muszą dojść do porozumienia z obligatariuszami, a spółka powinna zapomnieć o odgrywaniu znaczącej roli w telekomunikacji, twierdzą analitycy. Specjaliści są zdania, że nowi akcjonariusze Elektrimu, wśród których pierwsze skrzypce gra BRE Bank, są w stanie udowodnić sen

Ewa Krukowska i Kuba Kurasz

WARSZAWA (Reuters) - Jeśli Elektrim ma uniknąć bankructwa, jego akcjonariusze muszą dojść do porozumienia z obligatariuszami, a spółka powinna zapomnieć o odgrywaniu znaczącej roli w telekomunikacji, twierdzą analitycy.

Specjaliści są zdania, że nowi akcjonariusze Elektrimu, wśród których pierwsze skrzypce gra BRE Bank, są w stanie udowodnić sensowność planu ratunkowego, czyli postawienia na energetykę i zdobyć akceptację wierzycieli.

Ponieważ Elektrim nie spłacił zobowiązań wynikających z emisji obligacji, grupa obligatariuszy, posiadająca około 75 procent obligacji złożyła wniosek o upadłość spółki. Obligatariusze podkreślają wciąż, że sprawą najważniejszą dla nich jest niezwłoczne odzyskania pieniędzy.

Analitycy są zdania, że grupa skupiona wokół BRE Banku może mieć trzystopniowy plan działania:

Po pierwsze zmienić radę nadzorczą Elektrimu, by mieć wpływ na zarządzanie. Po drugie przekonać wierzycieli, aby nie dążyli do bankructwa spółki. Po trzecie sprzedać aktywa telekomunikacyjne i w ten sposób uzyskać środki na spłatę obligatariuszy.

BRE znany jest z agresywnej polityki inwestycyjnej, czego przykładem jest przejęcie i doprowadzenie do podziału Optimusa, a także ostatnia próba uzyskania kontroli nad jednym z wydawnictw prasowych.

"BRE już udowodnił, że wie jak restrukturyzować firmy" - powiedział Jacek Radziwilski, analityk w Deutsche Banku.

Analitycy uważają, że środowe posiedzenie sądu, który może zdecydować zarówno o upadłości spółki jak i o otwarciu postępowania układowego, raczej nie przyniesie decydujących rozwiązań.

Spółka chce, by jej zobowiązania, na które składają się głównie wierzytelności obligatariuszy wynoszące prawie 500 milionów euro, zostały rozłożone na raty i zredukowane o 40 procent. To zaś jest nie do przyjęcia dla obligatariuszy.

"Za wcześnie jest, by sąd podjął jakąkolwiek decyzję. Sądzę nawet, że zarówno Elektrim jak i obligatariusze będą chcieli kolejnego odroczenia rozprawy" - powiedział Włodzimierz Giller, analityk z Erste Securities.

Sąd jednak pokazał już w trakcie pierwszej potyczki pomiędzy spółką, a obligatariuszami, że zależy mu na tym, aby przypadek Elektrimu szybko doprowadzić do końca.

PORZĄDKI WEDŁUG BRE

Akcjonariusze Elektrimu powiązani z BRE Bankiem wezwali w ubiegłą środę do zwołania nadzwyczajnego WZA, na którym miałoby dojść do wymiany rady nadzorczej. Grupa ta ma około 20 procent akcji Elektrimu. Poza BRE, znaczącymi inwestorami Elektrimu są Ryszard Opara i Zbigniew Jakubas.

Ubiegłoroczne walne wybrało 9-osobową radę nadzorczą Elektrimu, która jest zdominowana przez inwestorów finansowych. Oni jednak, zgodnie z komunikatami Elektrimu, raczej pozbywali się posiadanych akcji.

Trzy osoby związane są z Vivendi, który ma około 10 procent Elektrimu, po jednym przedstawicielu mają inni akcjonariusze spółki - PZU i Chemia Polska.

Według analityków akcjonariusze, zgrupowani wokół BRE mogą uzyskać nawet do 1/3 miejsc w radzie nadzorczej.

"Sprawa jest oczywista. BRE chce zrobić porządek, czyli zapewne podzieli spółkę na część telekomunikacyjną i energetyczną" - powiedział zarządzający jednego z krajowych funduszy inwestycyjnych.

Co zyska na tym BRE? Najbardziej prawdopodobny zysk dla banku może być związany z ewentualną sprzedażą 49 procent Elektrimu Telekomunikacja. W ET, który kontroluje Polską Telefonię Cyfrową (PTC), 51 procent ma francuski koncern Vivendi Universal.

"Sprzedaż ET i na tym zysk to po pierwsze, po drugie wejście kapitałowe do Elektrimu, który zajmie się wówczas energetyką i pozyskanie za jakiś czas inwestora dla tej części spółki. Plus zysk na doradztwie i udzielaniu kredytów" - powiedział Radosław Solan, analityk z BDM PKO BP.

Solan nie wyobraża sobie jednak części energetycznej Elektrimu bez grupy zakładów energetycznych G-8. Obecnie najcenniejszym aktywem energetycznym spółki jest pakiet akcji zespołu elektrowni PAK.

Elektrim co prawda miał wyłączność na negocjacje w sprawie kupna 25 procent akcji G-8, jednak w wymaganym terminie nie zdołał dogadać się ze związkami zawodowymi w sprawie pakietu socjalnego. Obecnie dalszy los przetargu zależy więc od decyzji ministra skarbu, Wiesława Kaczmarka.

VIVENDI, DEUTSCHE I KPWiG?

Scenariusz przywoływany przez Solana będzie jednak trudny do zrealizowania.

"Vivendi ma prawo pierwokupu akcji ET i bez porozumienia z nimi BRE niewiele z tymi aktywami może zrobić" - powiedziała Benita Mikołajewicz, analityk z ING Securities.

W piątek przedstawiciel Vivendi powiedział, że koncern "zrobi wszystko co możliwe", by zabezpieczyć swoje interesy w Polsce. Część analityków odebrała to jako zapowiedź możliwości rozpętania walki o wpływy w polskiej spółce, oraz w samej Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC).

Zdaniem analityków jedynym możliwym nabywcą udziałów Elektrimu w ET mógłby być inny udziałowiec PTC - Deutsche Telekom (DT). Kontroluje on 49 procent PTC.

Jednak jak powiedzieli Reuterowi przedstawiciele DT w Niemczech, spółka ta nie ma planów dotyczących zmiany swojego stanu posiadania w PTC.

Z drugiej strony KPWiG wszczęła postępowanie, które ma wyjaśnić czy grupa podmiotów powiązanych z BRE Bankiem nie musi ogłosić wezwania na kupno akcji Elektrimu.

Część analityków uważa też, że BRE może się wstrzymać ze sprzedażą ET do czasu, gdy poprawi się koniunktura na rynku telekomunikacyjnym. Aby spłacić obligatariuszy, Elektrim mógłby się wówczas zwrócić się do BRE z prośbą o pożyczkę.

Równocześnie analitycy sądzą, że postępowania jakie KPWiG rozpoczęła w związku z wydarzeniami wokół Elektrimu, może nie stanowić większego zagrożenia dla planów BRE i jego sprzemierzeńców.

"BRE ma dobrych prawników, którzy wiedzą jak działać zgodnie z obowiązująym prawem" - powiedział jeden z warszawskich analityków.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))