ANALIZA-Rynek walutowy Europy Cen. coraz trudniejszy

FER Spółka Akcyjna
opublikowano: 2003-02-26 15:41

James Thornhill

LONDYN (Reuters) - Zagraniczne banki mają coraz większe trudności z zarabianiem na rynkach walutowych Europy Centralnej z powodu spadających rentowności oraz niepewnością w którym kierunku podąży rynek.

W ubiegłym tygodniu holenderski ING poinformował, że pozycje w złotym były jedną z przyczyn, dla której zysk banku z operacji na rynku walutowym w 2002 roku był niższy o 48 procent. To nie jedyny bank, który ma trudności z utrzymaniem marż zysku na transakcjach walutowych w regionie.

"Handel tymi walutami staje się coraz trudniejszy, a trendy krótkoterminowe stają się mniej oczywiste" - powiedział Koon Chow, analityk walutowy CSFB.

"Znaczne wahania na rynku walutowym były dobre, ale równocześnie spadły rentowności. Różnice w rentownościach między strefą euro, a tymi krajami nie są już tak atrakcyjne" - dodał.

Stopy procentowe w Polsce, Czechach i na Węgrzech nadal oferują korzystne premie wobec stóp w strefie euro, ale są one znacznie mniejsze niż dwucyfrowe różnice jakiś czas temu.

Analitycy zwracają też uwagę, że kierunek w którym podąża rynek nie jest już tak oczywisty. Również rządy i banki centralne podejmują bardzie zdecydowane działania by osłabić waluty i utrzymać konkurencyjność gospodarczą swoich krajów.

"Ministrowie finansów lub banki centralne starają się sterować lokalnymi rynkami, co podwójnie utrudnia handel" - powiedział Chow.

Jaskrawym przykładem takiego działania była udana obrona forinta na Węgrzech przed atakiem spekulacyjnym. W styczniu bank centralny obniżył stopy oraz wydał kilka miliardów euro w ramach interwencji by utrzymać walutę w wyznaczonym korytarzu wahań. W wyniku tych działań znaczne straty poniosło kilka zagranicznych funduszy spekulacyjnych.

NA JEDNĄ KARTĘ

Nie tylko na Węgrzech dla graczy na rynku walutowym życie stało się znacznie trudniejsze.

"Wcześniej wystarczyło otworzyć długie pozycje w tych walutach i zarabiać pieniądze, jednak w ubiegłym roku nie było już tak łatwo" - powiedział Thomas Browne, analityk walutowy ds. rynków wschodzących z Deutsche Banku.

"Czeska korona przestała rosnąć po raz pierwszy od około czterech lat, a złoty ulegał silnym wahaniom i trudno było nim handlować" - dodał.

W 2002 roku czeska korona zyskała na wartości tylko pół procent wobec euro, ale spadła o osiem procent w stosunku do najwyższego poziomu, jaki osiągnęła w lipcu. Dodatkowo stopy procentowe w Czechach po raz pierwszy w historii były niższe niż w strefie euro.

W przypadku złotego dealerów zaskoczyła rezygnacja ministra finansów, Marka Belki, a potem walutą wstrząsnęły spekulacje na temat jej ewentualnego związania z euro po niższym kursie.

W 2002 roku złoty stracił na wartości 10 procent wobec euro, po dwóch latach nieprzerwanego wzrostu, gdy waluta zyskała łącznie 30 procent.

NERWOWOŚĆ POWINNA USTĄPIĆ

Gracze, próbujących przewidzieć kierunek w którym podąży rynek, zadowoliły przynajmniej znaczne wahania walut przez ostatnie 12 miesięcy, szczególnie w przypadku złotego i forinta. Im większe wahania waluty, tym większa szansa zarobienia na rynku walutowym.

Jednak w nadchodzących latach waluty krajów Europy Centralnej powinny zacząć stabilizować się w okolicach poziomów, po których zostaną one związane z euro w ramach mechanizmu kontroli kursowej przed wejście do strefy euro.

"Nie ma wątpliwości, że waluty krajów Europy Centralnej staną się bardziej stabilne w miarę jak będą one starać się znaleźć właściwy poziom wobec euro. To oznacza, że zyski ze sprzedaży tych walut będą mniejsze" - powiedział Browne.

"Istnieją dowody wskazujące na to, że z punktu widzenia rynków walutowych region Europy Centralnej staje się mniej ważny niż w przeszłości" - dodał.

Jednak cześć analityków zwraca uwagę, że w miarę zbliżania się do członkostwa w Unii Europejskiej w 2004 roku, któremu towarzyszyć będzie wzmożony napływ inwestycji, waluty tych krajów będą kontynuować trend wzrostowy.

"Jest trudno, ale będzie lepiej. Z fundamentalnych przyczyn region chłonie zagraniczne inwestycje i nadal warto trzymać krótkie pozycje" - powiedział Chow z CSFB.

Inni mówią natomiast, że trudne warunki na rynku pozwolą wyeliminować gorszych graczy.

"Zawsze będą istnieć ci, którzy zarabiają pieniądze i ci, którzy je tracą. Trzeba umieć postawić na właściwego konia" - powiedziała jeden z londyńskich dealerów.

((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Tomasz Krzyżanowski; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))