Andorii grozi likwidacja

Krzysztof Maciejewski
opublikowano: 1999-12-22 00:00

Andorii grozi likwidacja

BEZ DECYZJI: Związkowcy z Andorii uważają, że kierowany przez Choon Sik Yoo Daewoo Motor Polska może w przyszłym roku wycofać się ze spółki. Na razie Koreańczycy, którzy dysponują 80 proc. akcji Andorii, zaprzeczają tym rewelacjom. fot. ARC

Organizacje związkowe w Wytwórni Silników Wysokoprężnych Andoria w Andrychowie twierdzą, że w przyszłym roku spółce grozi likwidacja. Zarząd i przedstawiciele inwestora — koreańskiego koncernu Daewoo — nie potwierdzają jednak tej informacji.

WSW Andoria, główny dostawca silników dla lubelskich zakładów Daewoo Motor Polska, znalazła się na skraju bankructwa. Prawdopodobnie jeszcze w styczniu pracę straci kolejnych kilkadziesiąt osób.

Jazda bez silnika

— Koreańczycy zobowiązali się w 1997 roku zainwestować w Andorii 130 mln USD i przez trzy lata utrzymać zatrudnienie na stałym poziomie. Do tej pory zwolniono już 800 osób. Inwestor podniósł kapitał o 30 mln USD i są to jedyne poniesione przez niego nakłady — mówi Edward Karelus, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność w Andorii.

W sierpniu Koreańczycy mieli sfinansować prace nad modernizacją silnika do nowego pojazdu dostawczego. Na razie nie spełnia on rygorystycznych norm UE, dotyczących poziomu emisji spalin. Jednak problemy w Korei spowodowały, że od inwestycji odstąpiono. Tymczasem w zeszłym roku kierownictwo lubelskiego zakładu Daewoo rozpoczęło import silników z Włoch.

— To może zamknąć drogę dla wyrobów z Andrychowa. Spółce grozi likwidacja — uważa przewodniczący Edward Karelus.

Zwolnić prezesa

Związki wystąpiły do rady nadzorczej spółki z wnioskiem o odwołanie Antoniego Wojniaka, obecnego prezesa zarządu. Jednocześnie związkowcy wystosowali oficjalne pismo w tej sprawie do Emila Wąsacza, ministra skarbu. Skarb Państwa dysponuje 10,4-proc. pakietem akcji Andorii.

— Jeżeli do 10 stycznia decyzja o odwołaniu prezesa nie zapadnie, wówczas trzeba oczekiwać zaostrzenia sporu zbiorowego — zapowiada Edward Karelus.

Przedstawiciele SP uważają, że obawy strony związkowej wynikają z niepewnej sytuacji w Seulu. Do resortu skarbu nie wpłynął do tej pory wniosek o upadłość Andorii.