Ansell mówi: pas

Anna Pronińska
opublikowano: 2006-08-16 00:00

Australijczycy kupili za mało walorów Unimilu, bo akcjonariusze chcieli dostać za nie więcej. Teraz pora na inwestorów finansowych.

Australijski Ansell, drugi co do wielkości producent prezerwatyw na świecie, zrezygnował z przejęcia Unimilu. Decyzja zapadła po tym, jak fiaskiem zakończyła się próba nabycia co najmniej 80 proc. akcji.

— To zaskakująca informacja, bo spółka ma wysoką wartość dla inwestorów strategicznych. Przeszkodą w przejęciu były zapewne wymagania finansowe akcjonariuszy — ocenia Remigiusz Sopel, analityk Domu Maklerskiego IDMSA.

W lipcu Ansell ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji Unimilu nawet za 109 mln zł. Dawał za każdą 53 zł. Zarząd Unimilu uznał, że oferowana cena odpowiada wartości spółki, a pozyskanie inwestora da szansę na rozszerzanie działalności. Nieusatysfakcjonowana była jednak rada nadzorcza.

— To, że znalazł się inwestor, potwierdza wysoką wartość spółki. Akcjonariusze byli tego świadomi i nie dopuścili do sprzedaży papierów po, ich zdaniem, niskiej cenie. Wysłali jednak sygnał inwestorom finansowym, którzy mogą szybko zainteresować się spółką — mówi Remigiusz Sopel.

Doug Tough, szef Ansella, powiedział, że koncern poszuka teraz innych możliwości inwestycji na świecie. W poniedziałek kurs akcji Unimilu spadał. Na zamknięciu sesji wyniósł 51 zł i był o 3,2 proc. niższy niż w piątek.