Antykorupcyjne biuro na tropie hazardu

DTK
opublikowano: 01-10-2009, 00:00

CBA chce prześwietlenia prac nad nowelą ustawy hazardowej. Najpewniej chodzi o dopłaty na EURO 2012.

CBA chce prześwietlenia prac nad nowelą ustawy hazardowej. Najpewniej chodzi o dopłaty na EURO 2012.

Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) przesłał do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu informację "o zagrożeniu interesu ekonomicznego państwa w związku z przygotowywaniem projektu nowelizacji ustawy o grach i zakładach wzajemnych". Równocześnie na biurko prokuratora generalnego trafiło zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Do zamknięcia "PB" żaden z adresatów pism z CBA oficjalnie ich nie skomentował. Paweł Wypych, minister w prezydenckiej kancelarii, porównał jednak sprawę do afery Rywina. I zapowiedział, że Lech Kaczyński, który jest informacjami CBA "zbulwersowany", oczekuje reakcji prokuratora generalnego i premiera.

Z naszych informacji wynika, że nieprawidłowości, o których pisze CBA, miały dotyczyć zniknięcia z noweli ustawy hazardowej dopłat do prywatnego hazardu, które zgodnie z założeniami resortu finansów miały dać rocznie aż 469 mln zł. Nowy quasi-podatek miał polegać na tym, że klienci kasyn, salonów gier, automatów o niskich wygranych i zakładów bukmacherskich przy grze za 100 zł kolejne 10 zł dokładaliby na budowę stadionów na EURO 2012.

Na taki pomysł wpadł rząd PiS, a wiosną 2008 r. powrócił do niego Mirosław Drzewiecki, szef resortu sportu w rządzie PO-PSL. Zapis o dopłatach pojawił się w noweli i mimo wielu jej zmian był stałym elementem projektu aż do lipca 2009 r. Wtedy to Drzewiecki ni stąd, ni zowąd "w związku z kontrowersjami" uznał dopłaty za niecelowe. Resort finansów zaakceptował ten wniosek i zapis o dopłatach zniknął z ustawy. Tymczasem na początku września Drzewiecki kolejny raz zmienił zdanie i tłumacząc, że został źle zrozumiany, zażądał większych pieniędzy z hazardu na sport, ale już nie na EURO 2012.

Tymczasem eksperci uznają, że dopłaty to pomysł absurdalny pod względem technicznym, który może zarżnąć całą prywatną część branży hazardowej i w konsekwencji zamiast zwiększenia — przynieść spadek wpływów do budżetu. Ich zdaniem, Ministerstwo Finansów powinno poszukać innych rozwiązań dla wsparcia EURO 2012. Tym bardziej że takie rozwiązanie już ponad rok temu sugerował Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

— Dopłaty jako podatek od obrotu nie są stosowane nigdzie na świecie i od początku były pomysłem z kosmosu. Inne kroki, jak np. podniesienie podatku od zysków dla uprzywilejowanego podatkowo sektora tzw. jednorękich bandytów (automatów o niskich wygranych), wchodzą jednak w grę — ocenia jeden z ekspertów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu