Antywiatrakowa histeria

KRZYSZTOF PRZYBYŁ
opublikowano: 28-02-2014, 00:00

W ruszającym cyklu kampanii wyborczych politycy bez skrupułów wkraczają w dziedziny, w których prym powinni wieść eksperci.

Przykładem jest energetyka wiatrowa. Lansowana w nowym programie partii czołowej w sondażach koncepcja, by wiatraki mogły stać nie bliżej niż… trzy kilometry od zabudowań — uczyni większość inwestycji bezsensownymi. Padają stwierdzenia, że farmy wiatrowe są zagrożeniem dla mieszkańców i ich zdrowia. Brak jednak jakichkolwiek danych potwierdzających te przekonania.

Antywiatrakowy monolog powinien jak najszybciej zamienić się w merytoryczną dyskusję. Najwyższy czas na rozsądny głos ekspertów i debatę o faktach, a nie o mitach. Nikt nie zamyka ust przeciwnikom OZE, ale dyskusja powinna toczyć się wokół twardych danych. Na razie górą są jednak emocje, słyszymy nawet takie absurdy, że skrzydło wiatraka może się przemieścić… o pół kilometra. A naprawdę ma rzekomo chodzić nie o pożyteczne inwestycje, lecz o wyciągnięcie unijnych dotacji.

KRZYSZTOF PRZYBYŁ
prezes fundacji Teraz Polska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KRZYSZTOF PRZYBYŁ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu