Antyzatorowa deregulacja tworzy zatory

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2013-04-25 00:00

Podatki: Fiskus zapewnia, że chciał dobrze. Firmy miały sobie terminowo płacić i nie odczuwać sankcji, polegającej na korekcie kosztów. Tymczasem ta grozi nawet wtedy, gdy płatności są regulowane

Przepisy, które miały ograniczyć zatory płatnicze, zaczynają być oceniane przez przedsiębiorców jako przyczyna nieterminowych płatności. Ministerstwo Finansów (MF) nie planuje jednak zmian, bo regulacje obowiązują krótko (wprowadzono je w tym roku, tzw. ustawą deregulacyjną), co nie pozwala na ich rzetelną analizę.

None
None

Korekta kosztów

Już w trakcie prac legislacyjnych przestrzegano przed skutkami niesymetrycznego rozłożenia uprawnień i obowiązków między dłużników i wierzycieli, wprowadzonego do podatków dochodowych od osób prawnych (CIT) i fizycznych (PIT). Problemy z tym związane podniósł obecnie poseł Przemysław Wipler w interpelacji do ministra finansów.

Dotyczą głównie rozliczania kosztów uzyskania przychodów. Według nowych zasad, gdy podatnik nie ureguluje zobowiązania z faktury, rachunku czy umowy w ustawowych terminach, musi pomniejszyć o te kwoty — uwzględnione wcześniej — koszty podatkowe w rozliczeniu za miesiąc, w którym upłynął taki termin.

Jeśli na płatność wyznaczono 60 dni, korekta kosztów jest wymagana z upływem 30 dni od przyjętej daty zapłaty należności. Gdy jest on dłuższy niż 60 dni, wtedy koszty zmniejsza się z upływem 90 dni od zaliczenia tej kwoty do kosztów podatkowych. Przepisy wymagają też zwiększenia przychodów, gdy koszty z bieżącego rozliczenia są niższe niż nieuregulowane zobowiązanie.

Fiskalny efekt

Mozolna praca księgowa wynikająca z pilnowania terminów (płatności i korekt) i dodatkowe obciążenia fiskalne — to w ocenie posła skutki przepisów, które zobowiązując do korygowania kosztów podatkowych, nie dają możliwości korekty (obniżenia) przychodów tym przedsiębiorcom, którym kontrahent nie płaci. Regulacje obciążają więc dłużnika, lecz nie pomagają wierzycielowi.

Dodatkowo, do zmniejszenia kosztów (w konsekwencji do większego podatku) jest zobowiązany nie tylko podatnik, który opóźnia się z płatnościami, ale także ten, który reguluje je w terminie ustalonym przez strony umowy cywilnoprawnej, jednak jest on dłuższy niż ustawowy limit, bo wynosi np. 100 dni lub więcej (pisaliśmy w „PB” nawet o półrocznych terminach).

Według posła, paradoksalnie nowe prawo grozi zwiększeniem zatorów płatniczych, szczególnie gdy współpracuje ze sobą wielu wykonawców i podwykonawców (o tym także pisaliśmy w „PB”). Wystarczy, że jeden nie ureguluje płatności, a pozostałych może czekać większy podatek (patrz schemat).

Memoriałowy haczyk

Maria Kukawska, doradca podatkowy ze Stone & Feather Tax Advisory, zetknęła się już z przypadkami, w których dotkliwość nowych przepisów odczuwają firmy znajdujące się w środku łańcucha dystrybucji towarów czy usług.

— Praktycznie za każdym razem, gdy podmiot np. kupuje towar handlowy za 100 zł i sprzedaje go za 130 zł, to jeśli nie otrzyma płatności od kontrahenta, któremu sam sprzedał towar za 130 zł, może też nie zapłacić 100 zł za kupiony towar. Po prostu zabraknie mu wolnej gotówki. Może znaleźć się w takim położeniu, że do opodatkowania będzie miał 230 zł. Gdy nie ma przepływów, kwotę na podatek od tak dużego dochodu musi np. wziąć z kredytu obrotowego.

Dolegliwe w nowych przepisach jest to, że przychód nadal rozliczany jest na bazie memoriałowej — na podstawie faktur, niezależnie od otrzymanych pieniędzy. Takie przypadki może nie mają charakteru masowego, ale nie jest to też margines. Niektórzy podatnicy, w szczególności w handlu, zastanawiają się nad rozliczeniami typu skład konsygnacyjny, aby problem ominąć. Pomysł ten przyjmuje się z pewnymi oporami — wyjaśnia Maria Kukawska.

Miało być inaczej

— Tworząc deregulację, liczono, że dzięki zmianom w prawie podatnicy będą regulować terminowo zobowiązania, co spowoduje brak sankcji w postaci korekty kosztów — tak odpowiada na interpelację Maciej Grabowski, wiceminister finansów.

Jego zdaniem, prawo umożliwia rozliczenie nieściągalnych wierzytelności, dlatego krytyka braku możliwości zmniejszenia przychodów, gdy kontrahenci nie płacą, jest nieuzasadniona. Podatnicy mają prawo zaliczyć do kosztów odpisy aktualizujące wartość należności, od tej części, która była uprzednio zaliczona do przychodów należnych, a ich nieściągalność została uprawdopodobniona, np. poprzez wszczęcie postępowania upadłościowego.

Ponadto kosztem uzyskania przychodów mogą być wierzytelności odpisane jako nieściągalne,jeżeli uprzednio zarachowano je jako przychody należne i których nieściągalność udokumentowano np. postanowieniem o nieściągalności uznanym przez wierzyciela jako odpowiadającym stanowi faktycznemu, wydanym przez organ postępowania egzekucyjnego.

— Ministerstwo sugeruje, by podatnicy sięgali do przepisów o nieściągalnych wierzytelnościach. Jest to porada niezbyt życiowa, gdyż te przepisy dotyczą wpływów, których przedsiębiorca nie może doczekać się przez długi czas — podkreśla doradca podatkowy ze Stone & Feather Tax Advisory.

Według niej, MF ze spokojem przyznaje, że nie monitoruje dokładnie losów nowych przepisów. Tymczasem regulacje dotyczące zatorów płatniczych odnoszą się do bardzo szerokiego grona podatników i mają bezpośredni wpływ na obliczanie dochodu podatkowego. Dlatego skutki stosowania nowych przepisów są dla podatników wyraźnie odczuwalne.

— MF szykuje właśnie nowelizację ustaw o CIT i PIT. Wygląda na to, że będzie ona kompleksowa, mogłoby się w niej zmieścić ulepszenie przepisów o zatorach. Należy zaapelować, aby resort poważnie rozważył tę możliwość — postuluje Maria Kukawska.