Podatek katastralny trzeba wprowadzić tak, by nie przyprawić o zawał serca podatników — radzą eksperci.
Maria Obrębska rzeczoznawca majątkowy
- Uważam, że podawanie obecnie konkretnych procentów jest swego rodzaju straszeniem społeczeństwa. Trzeba wrócić do pierwotnej koncepcji i w pierwszej fazie ustanowić takie stawki, jakie obecnie obowiązują. Uniknęłoby się wtedy szoku związanego z przejściem na system katastralny i jednocześnie właściciele nieruchomości nie zostaliby „ukarani” większym podatkiem. Dopiero po takim wprowadzeniu podatku można by zacząć myśleć o polityce fiskalnej i ewentualnie nieco podnieść stawkę.
Karol Klin dyrektor departamentu ekspertyz i analiz Polanowscy Nieruchomości
- W tej chwili trudno przewidzieć, ile wyniesie taki podatek. Mówi się o kwotach rzędu 0,25, 0,5 czy nawet o 1 proc. od wartości nieruchomości. To będzie na pewno dodatkowe obciążenie dla podatników — nie należy jednak nim zbytnio straszyć. Podatek katastralny ma bowiem wiele pozytywnych aspektów m.in. doprowadzi do uporządkowania miast, przyczyni się do zwiększenia liczby inwestycji i zwiększy wpływy do budżetu państwa. Myślę, że w pierwszej kolejności podatek zapłacą firmy — od nich będzie najłatwiej go wyegzekwować. Pewnie inna stawka będzie obowiązywała nieruchomości o przeznaczeniu komercyjnym, a inna o przeznaczeniu mieszkaniowym.
Andrzej Rozenkowski prezes Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości w Łodzi
- Jeśli już zostanie wprowadzony podatek katastralny, to nie powinien on być większym obciążeniem od dzisiejszego podatku od nieruchomości. Trzeba też zastanowić się, od jakiej wartości ma być pobierany ten podatek. W Łodzi w niektórych przypadkach urząd skarbowy wycenia wartość nieruchomości na 1,5-1,6 tys. zł za mkw. Tymczasem ich rynkowa wartość oscyluje w granicach 200-300 zł. Kolejne pytanie — jakim podatkiem obciążyć nieruchomość będącą w tak złym stanie, że ubezpieczyciele nie chcą jej ubezpieczać?