Aplikacje kontra korporacje

opublikowano: 03-02-2014, 00:00

Biznes, który na początku kulał i był bliski upadku, staje na nogi i rzuca wyzwanie sieciom taksówkowym. iTaxi Łukasza Wejcherta rusza na podbój Polski

Prawie równo dwa lata temu Łukasz Wejchert, po spieniężeniu akcji ITI i wyjściu z Onetu, zainwestował w aplikację do zamawiania taksówek — iTaxi.

Początki były trudne, usługa w ogóle się nie przyjęła. iTaxi zderzyła się z problemem jajka i kury: taksówkarze nie ściągali aplikacji, bo niewielu klientów zamawiało kurs za jej pośrednictwem, a klienci nie wzywali taksówek, ponieważ ich dostępność była ograniczona. Inna sprawa, że liczba smartfonów też była mizerna. Stefan Batory, prezes iTaxi, który kilka miesięcy temu stał się współudziałowcem spółki (odkupując udziały od Eo Networks — firmy, którą stworzył i przez wiele lat kierował), mówi, że błąd tkwił w samym biznesplanie, zakładającym obsługę tylko klientów indywidualnych.

— Zauważyliśmy, że zamówienia spływają do godziny 9 rano, potem wieczorem po godzinie 17 oraz w weekendy i święta. Powód okazał się prosty: w ciągu dnia ruch przejmują taksówki obsługujące przewozy dla firm — mówi Stefan Batory. iTaxi postawiła więc na obsługę klientów firmowych, proponując im przejście z kart taksówkowych i voucherów na system rozliczeń i monitorowania przejazdów pracowników.

Użytkownik aplikacji może zdefiniować, kto, w jakich godzinach i dniach tygodnia, może jeździć taksówką, wprowadzać limity kwotowe za jeden kurs, limity odległości, ustalać alerty informujące o przekroczeniu ustalonych barier. Pracodawca wie dokładnie, którędy i jak długo jechał pracownik oraz ile zapłacił, ponieważ trasa jest wyświetlana na mapie. iTaxi ma obecnie w portfelu 200 firm. Stefan Batory nie chce ujawnić, ile firmowych zleceń realizuje miesięcznie iTaxi.

Jak twierdzi, od wszystkich klientów, również indywidualnych, w ciągu tygodnia wpływa kilka tysięcy zamówień, a ich liczba rośnie z miesiąca na miesiąc w dwucyfrowym tempie. Aplikację pobrano natomiast ponad 85 tys. razy.

Jazda w Polskę

iTaxi działa na razie głównie w Warszawie. W ubiegłym roku prezes zdecydował się zamknąć przyczółki w innych miastach, żeby skoncentrować się na restrukturyzacji biznesu. Teraz wraca do wcześniejszych planów ogólnopolskiej ekspansji. Obecnie firma rozwija biznes w Krakowie, a wkrótce pojawi się też w Poznaniu i Wrocławiu.

Na razie iTaxi współpracuje z 600 taksówkarzami w Warszawie (400 kierowców aktywnie korzysta z systemu). Każdy ma w telefonie aplikację, która informuje o spływających zamówieniach. Od każdego wezwania taksówkarz płaci 3 zł na rzecz iTaxi. — Gdybyśmy nie rozwijali działalności poza Warszawą, w tym roku biznes zacząłby na siebie zarabiać — mówi Stefan Batory.

iTaxi i myTaxi

iTaxi ma trzecią pod względem liczebności flotę taksówek w Warszawie. Jeśli chodzi o liczbę zamówień, to — jak mówi prezes, plasuje się na szóstym, siódmym miejscu wśród taksówkowych korporacji. Zdecydowana większość kierowców współpracujących z iTaxi na co dzień pracuje w korporacjach, a aplikację traktuje jako dodatkowy sposób pozyskiwania klienta. Niektórzy kolaborują w tajemnicy, bo część firm przewozowych uważa aplikację za rywala.

— Współpracujemy z trzema korporacjami, dostarczając im nasz system lokalizowania taksówek, klientów — mówi Stefan Batory.

Zdaniem szefa iTaxi, korporacje muszą oswoić się z nowym modelem biznesowym, bo w ciągu najbliższych kilku lat aplikacje zupełnie zmienią rynek taksówkowy w Polsce. — Utrzymają się firmy obsługujące przejazdy limuzynami dla zamożnych klientów — u nas jeszcze nie ma takiej usługi — oraz sieci skoncentrowane na przewozach z lotnisk czy dworców. Resztę opanują aplikacje — przekonuje Stefan Batory.

W Warszawie są już dwie. Rywalem iTaxi jest myTaxi, należąca do niemieckiej firmy Inteligent Apps, współpracująca z 500 taksówkarzami. Od niedawna oferuje ona możliwość regulowania rachunku za kurs przy wykorzystaniu płatności mobilnych, co iTaxi wprowadzi w tym kwartale.

Wygrana aplikacji

W San Francisco w ciągu roku jedna trzecia taksówkarzy zrezygnowała ze współpracy z jedyną działającą w mieście korporacją SFCDA i przeszła na zamówienia zgłaszane za pośrednictwem różnych aplikacji, jak Uber, Lyft czy Sidecar — podaje cnnmoney.com. Wartość zamówień w pierwszej z nich przekroczyła 1 mld USD. Przychody Ubera wyniosły 213 mln USD.

OKIEM KONKURENTA

Korporacje osłabną

KRZYSZTOF URBAN

szef myTaxi w Polsce

W Polsce korporacje są szczególnie mocne, na innych rynkach europejskich ich siła działania nie jest tak duża. Również u nas ich rola osłabnie, ale zawsze będzie miejsce dla zamówień taksówkowych zgłaszanych telefonicznie. Uważam, że w perspektywie kilku lat ponad połowa zamówień będzie realizowana przez aplikacje na urządzeniach mobilnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu