App economy zachęca do biznesu

Airbnb czy Uber dały możliwość łatwego dorobienia, coraz częściej jednak stają się dla wielu osób podstawowym źródłem dochodu

Kilkanaście lat temu widok osoby siedzącej przed monitorem domowego komputera, z niecierpliwością wyczekującej na zakończenie aukcji na Allegro i w ostatniej chwili podbijającej stawkę, by wygrać, zadziwiał lub bawił. Był to jednak pierwszy w Polsce moment, gdy sprzedawcą na skalę krajową mógł zostać każdy, kto miał dostęp do internetu. Chcąc coś nabyć lub sprzedać, nie musiał nawet wychodzić z domu. Osoby pamiętające takie sceny dawno wymieniły już grube pecety nie tylko na zgrabne laptopy, lecz także i poręczne smartfony. Z biegiem lat zwiększyły się też ich sprzedażowe i usługowe możliwości, bo obok Allegro zyskały dostęp do podobnych, w tym zagranicznych marketplace’ów, ale też setek nowych, mobilnych aplikacji — Airbnb, pozwalającej wynająć mieszkanie turystom, BlaBlaCar, umożliwiającej dzielenie kosztów podróży samochodem, Ubera czy Taxify, łączących kierowców z pasażerami, aż po mniejsze projekty, jak TakeTask, za pośrednictwem którego można wcielić się w rolę tajemniczego klienta i — odpowiadając na wezwanie zleceniodawcy — skontrolować np. jego pracowników, a samemu zarobić. Nurt ten, dziś przez ekspertów określany mianem sharing economy, czyli gospodarką współdzielenia, uelastycznił i zdemokratyzował sektor usług. Z drugiej strony otworzył przestrzeń dla freelancerów, zmieniając tym samym podejście do samozatrudnienia, a w wielu wyzwolił ducha przedsiębiorczości.

UMAWIASZ
SIĘ, JAK CHCESZ:
Zobacz więcej

UMAWIASZ SIĘ, JAK CHCESZ:

Ilona Grzywińska- -Lartigue, dyrektor komunikacji Ubera, podkreśla, że wiele osób do założenia własnej działalności przekonuje elastyczna forma współpracy, w ramach której mogą wykonywać swoje zadania. Fot. ARC

Kto siedzi za kierownicą

Jak mocno rozbudza to aspiracje Polaków, wśród swoich warszawskich kierowców sprawdził Uber. Badanie przeprowadzone na ponad 3,3 tys. respondentów zostało przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster i Julię Izmałkową. Analitycy sklasyfikowali 58 proc. kierowców jako „urodzonych przedsiębiorców” — są oni „pomysłowi, operatywni, uwielbiają wyzwania”. Kolejne 41 proc. użytkowników aplikacji to jeszcze „nierozbudzeni przedsiębiorcy”, którzy mają wizję nowego biznesu i wiedzę, ale „czują, że czegoś wciąż im brakuje”, by założyć firmę. Badanie #ProwadzęBiznes bazuje na deklaracjach kierowców, Uber nie sprawdzał, ilu z nich po zakończeniu współpracy faktycznie idzie w stronę własnego biznesu.

— Uber ze względu na swoją konstrukcję przyciąga przede wszystkim ludzi ceniących sobie elastyczność i pewnego rodzaju niezależność. Nic dziwnego, że według wyników tych badań zaledwie 1 proc. z nich nie wykazuje zainteresowania rozpoczęciem własnego biznesu — komentuje Jakub Bińkowski, sekretarz departamentu prawa i legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

— Co trzeci kierowca zdecydował się na założenie własnej firmy, właśnie po to, aby móc legalnie zarabiać korzystając z aplikacji. Śmiało możemy zatem powiedzieć, że Uber napędza sektor mikroprzedsiębiorstw nad Wisłą — twierdzi Ilona Grzywińska-Lartigue, dyrektor komunikacji Ubera w regionie Europy Środkowo- Wschodniej.

Cenią własny czas

Uber podzielił w analizie swoich kierowców na cztery grupy. Część jeżdżących traktuje aplikację jako własną szansę na odnalezienie się na rynku pracy — dla „etatowców” jest to stałe zajęcie, w którym jednak szefami są poniekąd sami dla siebie. Kierowcy „biznesowi” chcą realizować w pracy swoje pasje, interesują się także nowinkami technologicznymi. Wśród uberowych kierowców są także tacy, którzy jeżdżą, aby dorobić („dorywczy”) oraz „urodzeni kierowcy”, lubiący być za kółkiem, według których ich „auta powinny na siebie zarabiać” — ci traktują korzystanie z aplikacji jako swoją stałą pracę. Kierowcy na listę pozytywów takiej formy działania wpisują głównie elastyczny czas pracy (97 proc.), możliwość kontrolowania poziomu dziennych zarobków (95 proc.), poczucie wolności i decydowania o sobie (94 proc.), a także możliwość szybkiego rozpoczęcia pracy (92 proc.).

— Motorem, który napędza kierowców do założenia własnej działalności, jest elastyczna forma współpracy, w ramach której mogą wykonywać obowiązki — dodaje Ilona Grzywińska-Lartigue.

Freelansing zamiast etatu

Andrzej Kubisiak, obecnie niezależny ekspert rynku pracy, twierdzi, że na naszych oczach dochodzi do rewolucyjnej zmiany w sektorze usług.

— Nowe technologie, internet, aplikacje mobile i ekonomia współdzielona zmieniły nie tylko metody wykonywania pewnych zadań czy modele konsumpcji, lecz także wpłynęły również na stosunki pracy. W pierwszej kolejności widać było to zjawiskopoprzez rozdrabnianie się sektora usług specjalistycznych. Wiele dużych, a nawet międzynarodowych firm musiało w ostatniej dekadzie poradzić sobie z odejściami pracowników, którzy decydowali się na zakładanie konkurencyjnych i niskokosztowych, małych podmiotów. Co więcej, najwięksi gracze z dziedziny usług współdzielonych przenieśli te trendy właśnie na poziom usług transportowych czy noclegowych — wyjaśnia Andrzej Kubisiak.

Za popularnością sharing economy stoi chęć większej niezależności i jak najlepszego wykorzystania potencjału zarobkowego.

— Zdecydowana większość osób podejmujących działalność w ramach sharing economy, np. właściciele mieszkań, wciąż postrzega ją jako zajęcie doraźne i funkcjonujące obok pracy etatowej. Jednak rosnące zainteresowanie klientów i stosunkowo proste zasady funkcjonowania w takim środowisku sprawiają, że rośnie odsetek ludzi rezygnujących z pracy etatowej i otwierających biznes, w którym docierają do swoich klientów za pomocą internetowych narzędzi technologicznych. Dla wielu jest to pierwszy krok do zarządzania własną firmą — nadmienia Paulina Łukaszuk, kierownik ds. komunikacji w Hays Poland.

Trend ten zazębia się z przybierającym na sile zjawiskiem freelance economy, w którym dominują tzw. wolni strzelcy.

— Szacuje się, że do końca tego dziesięciolecia 40 proc. Amerykanów będzie pracowało jako freelancerzy, a reszta świata podąża w tym samym kierunku. W Polsce odsetek osób pracujących projektowo również rośnie. Takie rozwiązanie coraz częściej jest świadomym wyborem wysoko wykwalifikowanych profesjonalistów, którzy — dążąc do niezależności w zarządzaniu czasem i wyborze zadań — decydują o rozpoczęciu pracy na własny rachunek — dodaje Paulina Łukaszuk.

W efekcie — jak zauważa Andrzej Kubisiak — na masową skalę zaczęły powstawać firmy specjalizujące się w łączeniu wielu zleceń od różnych dostawców, dające zatrudnienie kolejnym podwykonawcom.

— Większość tych działań wymaga współpracy B2B, co z założenia wyklucza tradycyjne umowy o pracę, ale jednocześnie daje możliwość realizacji zamówień od kilku podmiotów. Możemy więc mówić już o nowej formule freelancingu, który opiera się nie tylko na własnych relacjach i uzyskanych rekomendacjach, lecz także bazuje na sieciowych rozwiązaniach — podsumowuje ekspert.

Weź udział w konferencji "Employer Branding w praktyce", 6-7 grudnia 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / App economy zachęca do biznesu