Architekci wnętrz chcą przymknąć drzwi do zawodu

opublikowano: 21-08-2019, 22:00

Trzeba formalnie zdefiniować, kto może wykonywać zawód – uważa branżowe stowarzyszenie. To pozwoli oddzielić profesjonalistów od samozwańczych ekspertów

Stowarzyszenie Architektów Wnętrz (SAW) chciałoby umieścić swój zawód w katalogu profesji licencjonowanych. Obecnie każdy może posługiwać się wizytówką „architekt wnętrz”, niezależnie od wykształcenia, doświadczeń, dorobku czy wielkości projektów. Taka sytuacja stała się solą w oku grupie profesjonalistów, którzy chcieliby wprowadzić certyfikowanie tego zawodu.

Zdaniem Pawła Sokoła, prezesa Stowarzyszenia Architektów Wnętrz,
ustanowienie standardów regulujących dostęp do zawodu uporządkowałoby branżowy
rynek i zwiększyło prestiż tej specjalności
Zobacz więcej

CZAS NA ZMIANY:

Zdaniem Pawła Sokoła, prezesa Stowarzyszenia Architektów Wnętrz, ustanowienie standardów regulujących dostęp do zawodu uporządkowałoby branżowy rynek i zwiększyło prestiż tej specjalności Fot. Marek Wiśniewski

— Dziś za architekta wnętrz może uchodzić zarówno absolwent politechniki czy akademii sztuk pięknych z 20-letnim doświadczeniem w tym zawodzie, organizujący pracę zespołu profesjonalistów, jak i osoba, która skończyła 2-tygodniowy kurs i ma w dorobku kilka dekoracji sal. Są duże pracownie projektujące powierzchnie w galeriach handlowych czy biurach, jak i jednoosobowe działalności. Brakuje świadomości, jakich kompetencji wymaga ten zawód — zżyma się Paweł Sokół, prezes SAW.

Powstała trzy lata temu organizacja z jednej strony stawia sobie za cel starania o większy prestiż tej specjalności, z drugiej ustanowienia standardów ją regulujących. Do stowarzyszenia należy obecnie około 70 osób, właścicieli pracowni architektury wnętrz, którzy spełnili standardy przyjęcia do SAW. A te ostatnie to m.in. dyplom kierunkowej uczelni i minimum 5-letnie doświadczenie zawodowe oraz stosowanie wzorcowej umowy z klientami, szczegółowo wymieniającej zakres działań.

— Chodzi o to, żeby klient wiedział, jak dużo czynności należy wykonać, aby praca architekta wnętrz mogła uchodzić za profesjonalną. To oczywiście ma wpływ na realne terminy i ceny — tłumaczy Paweł Sokół.

Realne ceny

Do SAW należą biura zatrudniające od trzech do ponad 30 pracowników. Ich zdaniem profesjonalny projekt powinien obejmować kilka etapów i trwać od 6-7 tygodni (lub — jeśli weźmiemy pod uwagę powierzchnię — 100 m kw.) do 6 miesięcy i więcej (400 m kw.). Jak wylicza Paweł Sokół, w cenę przygotowania w pełni personalizowanego projektu oprócz zatrudnienia ludzi wchodzitakże oryginalne oprogramowanie na wszystkich stanowiskach, czynsz za biuro, koszt usługi księgowej, benzyna, komputery itp.

— Koszt projektu powinien startować od 200 zł za m kw. i czasami dochodzić do 400-500 zł za m kw. Ale na polskim rynku nikt takiej kalkulacji nie robi, licząc, że laptop i dwie osoby pracujące na darmowym oprogramowaniu wystarczą — komentuje Paweł Sokół.

W stronę regulacji

Jednym z celów, jakie stawia sobie SAW, jest właśnie monitorowanie rynku usług projektowych.

„Wraz z partnerami specjalizującymi się w analizie dumpingu cenowego SAW monitoruje oferty projektowe o zaniżonych standardach” — czytamy na stronie stowarzyszenia.

Innym celem jest „oferowanie członkom stowarzyszenia priorytetowego dostępu do informacji o przetargach na usługi projektowe w ramach przetargów organizowanych zarówno przez podmioty publiczne, jak i prywatne”. Sytuacja architektów wnętrz jest zgoła inna niż ich kolegów — architektów. Zawód tych ostatnich jest w Polsce certyfikowany.

— Wszyscy chcieliby mieć dostęp do intratnych zleceń na wyłączność i licencjonowanie zawodu zwykło do tego właśnie służyć. Tymczasem konkurencją dla znanych pracowni są nie tylko domorośli dekoratorzy, ale mogą być nią też prawdziwi artyści, którym nie w głowie jakieś standardy. Ostatecznie jedynie architekci z uprawnieniami mogą wziąć odpowiedzialność za projekt, także prawną i finansową, dlatego i tak wszyscy przychodzą po pieczątkę do nas — mówi anonimowo jeden z warszawskich architektów.

Obecnie uprawnienia do podpisania się pod projektem przed dopuszczeniem go do realizacji ma 12,5 tys. architektów. Aby je zdobyć, potrzebny jest dyplom magistra inżyniera architektury, zdany egzamin przed Krajową Komisją Kwalifikacyjną, odbycie 1,5-rocznych praktyk i członkostwo w Izbie Architektów Polskich. Paweł Sokół podkreśla, że architekci wnętrz chcą wziąć odpowiedzialność za swoje projekty, które zresztą i tak najczęściej nie ingerują w bryłę budynku. Wśród pomysłów SAW są tzw. małe uprawnienia dla przedstawicieli tego zawodu, które uwolniłyby ich z konieczności szukania za każdym razem architekta — tylko po to, by uzyskać od niego ową formalizującą projekt pieczątkę.

Z perspektywy architekta

Działaniom SAW kibicuje Jurij Sadowski, architekt należący do Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP). Według niego współpraca z „wnętrzarzami” powinna być naturalną potrzebą w dobie coraz większej specjalizacji.

— Niektórzy z nas, mimo że koncentrują się na architekturze kubaturowej, projektują także wnętrza, ja jednak uważam, że w tym zakresie architekci „kubaturowi” powinni raczej współpracować z kolegami specjalizującymi się w projektach wnętrz. Wymagają one nieco innej wiedzy i wrażliwości, poznania rynku dostawców materiałów wykończeniowych tu stosowanych. Podobnie jak otoczeniem budynków i roślinnością zajmują się architekci krajobrazu, wodą i kanalizacją — inżynierowie sanitarni, a konstrukcjami — inżynierowie konstruktorzy. Wszyscy oni powinni stanowić zgrany, interdyscyplinarny zespół, niezbędny do tworzenia obiektów wysokiej jakości — mówi Jurij Sadowski.

Podkreśla jednak, że gdy chodzi o projekty wnętrzarskie ingerujące w bryłę, konstrukcję lub nawet podział wewnętrzny budynku — a więc elementy potencjalnie związane z bezpieczeństwem jego użytkowników — kompetencje artystyczne to jednak za mało. Gdyby rozważać pomysł tzw. małych uprawnień dla architektów wnętrz po innych kierunkach studiów niż ściśle architektoniczne, potrzebne byłyby nie tylko zmiany legislacyjne, ale również stworzenie systemu nauczania i certyfikacji, które umożliwiłyby nabycie, a następnie potwierdzenie posiadania odpowiedniej wiedzy.

Siedziba SAW znajduje się na ul. Foksal w Warszawie przy siedzibie Zarządu Głównego i Oddziału Warszawskiego SARP. Rozmowy przedstawicieli obu grup zawodowych są jeszcze nieformalne.

Nawet sami założyciele SAW oceniają realistycznie, że promowane przez nich standardy szybciej mogą stać się zbiorem dobrych praktyk niż formalnym wymogiem, potrzebnym by móc wykonywać zawód architekta wnętrz. Trudno określić, ile osób w Polsce działa obecnie w tym zawodzie. Np. w bazie portalu Homebook.pl swoje konta ma obecnie blisko 4,5 tys. pracowni i niezależnych projektantów wnętrz. Zdaniem prowadzących portal w tym zestawieniu są prawie wszyscy, którzy promują się w internecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy