Według wstępnych danych finansowych przychody Arctic Paper za ubiegły rok wyniosły 4,9 mld zł, o 1,5 mld zł więcej r/r. Wynik EBITDA potroił się do rekordowych 974 mln zł, a spółce udało się to osiągnąć mimo mniejszego wolumenu sprzedaży papieru i celulozy oraz redukcji wykorzystania mocy produkcyjnych.
Tyle wyniosła EBITDA spółki w IV kwartale 2022 r.
Biznes się trzyma
Podobnie jak większości przedsiębiorstwom w Europie, Arcticowi dał się we znaki wzrost kosztów. Problemem były ceny energii, ponieważ wpłynęły na rentowność produkcji, szczególnie w Szwecji, gdzie spółka posiada zakłady produkcyjne. Podwyżki cen były konieczne i w sumie w ubiegłym roku w segmencie papieru było ich sześć - papier powlekany podrożał łącznie o ponad 50 proc., a niepowlekany o ponad 30 proc.
- W zeszłym roku udało nam się sześciokrotnie podnieść ceny, aby uniknąć skutków inflacji, ponieważ wzrosły nam koszty transportu i energii. Skupiamy się na marżach, a nie wolumenie sprzedaży. Chcemy być postrzegani jako ktoś, kto sprzedaje produkt wysokiej jakości za wyższą cenę - mówi Michał Jarczyński, prezes Arctic Paper.
Cel udało się osiągnąć, bo mimo podwyżek to papier dominował jeśli chodzi o wartość sprzedaży. Większość cen spółka podniosła między pierwszym a trzecim kwartałem, w czwartym zauważalne był już jednak osłabienie popytu.
- Wystąpiło lekkie spowolnienie popytu na papier, spowodowane sporym stanem zapasów u klientów. Spadło zapotrzebowanie na usługi poligraficznych, szczególnie w Europie Zachodniej, co przełożyło się na naszą sprzedaż papieru przeznaczonego do druku. Mimo to ogólnie papier jako segment miał lepszą sprzedaż niż celuloza – dodaje Michał Jarczyński.
W segmencie papieru spółka opiera się na trzech markach: Munken, Amber oraz G, które przeznaczone są - kolejno - do materiałów drukowanych, książek i wyższej jakości katalogów. Sprzedawane są klientom niemal wyłącznie europejskim: oprócz Polski istotnym rynkiem są Niemcy, Wielka Brytania i Skandynawia, które przejęły całą sprzedaż realizowaną w Rosji przed wybuchem wojny na Ukrainie.
- Ograniczyliśmy wolumen w regionach, w którym nie byliśmy w stanie konkurować pod względem ceny. Cały czas utrzymujemy trzy główne marki w segmencie papieru i skupiamy się na rynku europejskim. Firma jest bez długu, udało się spłacić całe zadłużenie, również wobec szwedzkiego funduszu emerytalnego. W dalszym ciągu mamy otwarte linie kredytowe, z których nie korzystamy, ponieważ kondycja finansowa spółki jest bardzo dobra - podkreśla Michał Jarczyński.

Słabiej, ale stabilnie
Dobrą kondycję finansową spółka zawdzięcza również celulozie. Gdyby nie awaria jednego z kotłów, wykorzystanie mocy produkcyjnych w tym segmencie byłoby pełne. Przerwa w produkcji oraz konieczność zakupu nowych części osłabiła wyniki, natomiast dzięki realizacji sprzedaży w pobliżu fabryk udało się ograniczyć koszty transportu i uniknąć jeszcze trudniejszej sytuacji.
Mimo że patrząc na liczby działalność Arctica na rynku celulozy jest słabsza, wiązane są z nią duże nadzieje. Nowe trendy rynkowe skłaniają spółkę do ograniczenia produkcji papieru graficznego na korzyść opakowań, na które zapotrzebowanie rośnie z każdym miesiącem.
- Trend odchodzenia od opakowań plastikowych i wzrostu popularności tych, które nadają się do recyklingu jest widoczny w strukturze naszej sprzedaży celulozy. W ubiegłym roku zdecydowaliśmy, że część mocy produkcyjnych przeniesiemy z papierów opakowaniowych do graficznych. Teraz odwrócimy ten proces, ponieważ rynek opakowań się rozwija, szczególnie jeśli chodzi o produkty odporne np. na tłuszcze - mówi Michał Jarczyński.
Oprócz zmiany priorytetów, jeśli chodzi o produkcję spółka zamierza również dokonać korekty założeń finansowych i w sierpniu przedstawić zaktualizowaną strategię na lata 2022–2023. Wkrótce planuje też zarekomendować wypłatę dywidendy na poziomie 25 proc zysku netto za rok ubiegły, czyli około 2,7 zł na akcję.
