Arka zakończyła przygodę z Agorą

  • Jagoda Fryc
26-03-2012, 00:00

BZ WBK TFI sprzedało 25 proc. akcji spółki, która ciążyła wynikom funduszy. Arka długo próbowała reanimować ten związek, ale w końcu się poddała

W marcu tego roku zakończył się wieloletni romans funduszy akcyjnych Arka z medialną spółką Agora. Pięć lat temu zarządzający wierzyli w solidne fundamenty spółki i od sierpnia 2007 r. systematycznie dokupowali pakiety akcji. W październiku 2009 r. udziały sięgnęły prawie 30 proc., co jest ewenementem na polskim rynku funduszy. Dziś BZ WBK TFI jest już niewidoczne w akcjonariacie Agory. Duży zakład, który miał być prawdopodobnie źródłem sowitych zysków, okazał się jedną z przyczyn sporych strat dla inwestorów. Przedstawiciele TFI przyznają się do błędu.

Lepiej późno niż wcale

— Decyzja o wyjściu z Agory jest słuszna. Dlaczego jednak tak długo zarządzający z tym zwlekali. Od przynajmniej sześciu lat spółka jest w trendzie spadkowym i zarówno wtedy, jak i dziś nie miała wielkich perspektyw na satysfakcjonujące inwestorów stopy zwrotu — mówi Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ. Jego zdaniem, zakup tak znacznego pakietu akcji nie był dobrą decyzją inwestycyjną.

Agora do tej pory nie dorobiła się stacji telewizyjnej, co w segmencie spółek medialnych jest w obecnych czasach istotnym atutem i pozwala nadrobić ubytek ogłoszeń w segmencie prasowym. Internetowe ramię biznesu nie przynosi jeszcze zysków na miarę oczekiwań. Nadal bardzo istotny wpływ na przychody ma flagowy produkt — „Gazeta Wyborcza”. I w tym jest problem. „Spadek sprzedaży »Gazety Wyborczej« systematycznie postępuje, a dynamika się nie zmniejsza. Spółka będzie musiała dalej obniżać koszty, a również to nie pozwoli na wyhamowanie spadków w segmencie dzienników, który cały czas generuje około połowy zysków spółki. Trudno więc znaleźć jakiegoś drivera, który pozwoliłby istotnie poprawić wyniki spółki w krótkim terminie” — ocenili Agorę analitycy DM Millennium w strategii na 2012 r. Ich rekomendacja z 17 stycznia brzmi „kupuj”, bo spółka jest tania, biorąc pod uwagę aktywa, które posiada.

Optymizm wyparował

Agora swój okres świetności przeżywała przez pierwszych kilka lat od debiutu na giełdzie. W szczytowym momencie jej akcje kosztowały 180 zł. Potem było już tylko gorzej. Powolne wkraczanie w erę internetu, spadek czytelnictwa prasy, kurczący się rynek dzienników w Polsce, a więc mniejsze wpływy z reklam,niekorzystnie wpłynęły na wyniki i perspektywy Agory. Od połowy 2006 r. spółka znajduje się w trendzie spadkowym. Dziś cena jednego papieru to nieco ponad 12 zł. Mimo to na początku bessy na rynku akcji zarządzający Arki uznali, że medialna spółka ma dobre perspektywy.

— Pozycja w funduszach Arki była budowana w okresie poprzedniej hossy. Wtedy optymizm i głód zysków były bardzo wysokie. Spokojnie można było znaleźć ciekawsze pomysły inwestycyjne. Musimy jednak pamiętać, że ocena inwestycji po fakcie jest bardzo łatwa, dużo trudniej zrobić to przed podjęciem decyzji — uważa zarządzający funduszami konkurencyjnego TFI, który prosi o anonimowość.

Jego zdaniem, zaangażowanie się aż w 30 proc. głosów na WZA jednej spółki z punktu widzenia funduszu jest wysokie. Ważniejszym parametrem obrazującym poziom podjętego ryzyka jest jednak wartość pozycji mierzona procentem NAV. Samo wysokie zaangażowanie w głosach błędem jeszcze nie jest, natomiast w połączeniu z wysokim udziałem w aktywach funduszu jest już mieszanką lekko wybuchową.

— Przy tak dużym zaangażowaniu należałoby przejąć zarządzanie w spółce, co nie leży w interesie funduszy. Nawet przy wielkich aktywach jest to zbyt duża koncentracja.Od kilku lat prasa drukowana przegrywa z internetem, dlatego potencjał tej spółki nie był na tyle duży, by kupić tak znaczny pakiet akcji. Zarządzający albo tego nie dostrzegli, albo to zignorowali. Ja sprzedałem udziały w Agorze w 2006 r. i już więcej do niej nie wchodziłem — mówi jeden z dyrektorów inwestycyjnych.

Mądry Polak…

Zdaniem konkurencji, ruch Arki można uznać za błąd inwestycyjny. — Ale nie przesadzajmy z krytyką. Gdyby im się udało, byliby bohaterami, jak Konrad Łapiński z pozycją na akcjach Cormaya w Total FIZ. To jest sól naszej pracy — podejmowanie ryzyka w imieniu klientów, by zarobić pieniądze. Raz się udaje, raz nie. Krytykować po fakcie jest bardzo łatwo — dodaje jeden z zarządzających. BZ WBK TFI do błędu się przyznaje i chce go naprawić.

— Wysokie zaangażowanie w Agorę i kilka innych spółek było błędem, który jednak należy już do przeszłości. Przez ponad rok prowadziliśmy restrukturyzację, która spowodowała zdecydowane zmniejszenie zaangażowania w mniej płynne spółki. Efekty są coraz bardziej widoczne w wynikach inwestycyjnych funduszy z udziałem akcji — mówi Magdalena Bielak, rzecznik BZ WBK TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Arka zakończyła przygodę z Agorą