Armstrong: dożywotnia dyskwalifikacja jest zbyt surowa

DI, PAP
opublikowano: 2013-01-19 08:12

W nadanej w piątek wieczorem (czasu USA) drugiej części wywiadu telewizyjnego Lance Armstrong wyraził skruchę za używanie dopingu i okłamywanie przez niego opinii na ten temat. Powiedział jednak, że nie uważa, by zasługiwał na dożywotnią dyskwalifikację.

W odróżnieniu od pierwszej części rozmowy z Oprą Winfrey, w której przyznał się do dopingu nie zdradzając niemal żadnych emocji, w piątek Armstrong opowiadał obszernie i z widocznym przejęciem o tym jak boleśnie jego rodzina przeżywała wiadomości o jego wykroczeniach i przeprosił za nie. Powiedział, że czuje się „okryty hańbą, upokorzony i zawstydzony” z powodu używania środków dopingujących.

Okryty niesławą kolarz zdawał się bliski płaczu, gdy opowiadał, że jego 13-letni syn nie chciał wierzyć informacjom o dopingu ojca. „Wiedziałem, że ja muszę mu to powiedzieć. On nigdy mnie nie zapytał: Tato, czy to prawda? Ufał mi. Powiedziałem w końcu: nie broń mnie więcej” - relacjonował Armstrong rozmowę z synem.

Odpowiadając na pytania Winfrey powiedział, że „oczywiście ma wyrzuty sumienia” i że jego wyznania są „pierwszym krokiem”. „Płacę cenę i zasługuję na nią” - dodał nawiązując do kary dożywotniej dyskwalifikacji i odwrócenia się od niego sponsorów.

Jednocześnie jednak podkreślił, że chciałby powrócić do sportowej rywalizacji i wyraził opinię, że swoją karę uważa za zbyt surową.

„Zasługuję na karę, ale nie jestem pewien czy na karę śmierci” - oświadczył, mając na myśli dożywotni zakaz startów. „Bardzo chciałbym mieć jeszcze szansę współzawodnictwa” - dodał.

Przypominając jak sponsorzy zrezygnowali z reklam z jego udziałem, powiedział, że „stracił wszystkie swoje przyszłe dochody”.

Wywiad z Armstrongiem, nadawany na kanale OWN, był w piątek na gorąco komentowany na innych stacjach. Telewizja CNN pytała byłą żonę i znajomych kolarza, czy są w stanie mu wybaczyć. Przeważały reakcje sceptycyzmu. Niektórzy odpowiadali, że wątpią w szczerość jego skruchy.

Gospodarz popularnego wieczornego programu telewizji CNN Piers Morgan nazwał Armstronga „przestępcą”. Przypomniał, że zastraszał on swoich kolegów z drużyny, żeby nie ujawniali dopingu i pozwał do sądu brytyjskiego dziennikarza zarzucając mu oszczerstwo, gdy ten go zdemaskował.

Poprzedniego dnia, w pierwszej części wywiadu, Armstrong przyznał się, że przez lata kłamał zaprzeczając jakoby korzystał z dopingu. Sugerował jednak, że stosują go prawie wszyscy zawodnicy.

W USA przeważa pogląd, że wyznania kolarza to „za mało i za późno”, aby w oczach milionów odzyskał sympatię i prestiż. Tylko niektórzy komentatorzy próbują go bronić przypominając, że po wyleczeniu z raka założył fundację pomocy dla chorych na tę chorobę.