Aroniowa potęga cierpi na niedobór

Niskie ceny zniechęcały do upraw, a teraz aronii brakuje. Polskie kłopoty oznaczają globalny deficyt.

Polska, światowy potentat w produkcji aronii, w tym roku zawiodła. Owoców brakuje.

90 proc. światowej podaży aronii pochodzi z Polski. Owoc trafia m.in.do soków, dżemów, galaretek i leków. Źródło: Istockphoto
Zobacz więcej

90 proc. światowej podaży aronii pochodzi z Polski. Owoc trafia m.in.do soków, dżemów, galaretek i leków. Źródło: Istockphoto

— Popyt na aronie tak wzrósł, że teraz nie ma w Polsce żadnych zapasów — ani koncentratu, ani mrożonek. To jedyne polskie owoce dotknięte niedoborem — mówi Julian Pawlak, prezes Krajowej Unii Producentów Soków (KUPS). Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) w minionym roku zbiory aronii przekroczyły 50 tys. ton. Owoce trafiają w postaci koncentratu lub mrożonek głównie do Austrii i Niemiec, skąd są eksportowane na cały świat. Na polskie aronie otworzyła się również Japonia, a z krajowymi producentami spotykali się też ostatnio Koreańczycy.

— Obecnie mamy około 90-procentowy udział w produkcji światowej, ale to może nie potrwać długo, bo tą uprawą zaczyna się interesować wiele innych państw. Zapotrzebowanie na aronie z roku na rok rośnie głównie ze względu na odkrywanie ich właściwości zdrowotnych — mówi Piotr Eggert, właściciel Szkółki Specjalistycznej Aronii Czarnoowocowej (SSAC).

Leczniczy owoc

Zawartość wielu witamin, a szczególnie witaminy P, pozwala— jak tłumaczy Piotr Eggert — zaliczyć ją do roślin leczniczych. W Polsce na bazie soku aroniowego produkowane są leki geriatryczne. Wcześniej, zdaniem właściciela SSAC, świat doceniał walory estetyczne aronii. Według Juliana Pawlaka, granatowy owoc jest doskonałym naturalnym barwnikiem (po rozcieńczeniu — czerwonym).

— Sprawdza się jako komponent do soków, jogurtów i ciast — dodaje prezes KUPS. Branża zgodnie podkreśla, że aronie są relatywnie proste i tanie w uprawie. Do tej pory polskichplantacji nie atakowały też szkodniki ani choroby, więc nie wymagały dużych wydatków na środki ochrony roślin. Mimo to skala upraw w Polsce wzrosła przez ostatnie lata nieznacznie — z 5,7 tys. ha w 2008 r. do 6 tys. ha w 2012 r.

— Do zakładania plantacji zniechęcają ceny skupu. Uczciwa stawka dla obu stron (rolnika i przetwórcy) to 1,5-2 zł za 1 kg. U nas w niektórych latach ceny spadały poniżej 1 zł — tłumaczy Piotr Eggert.

Porzeczki w odwrocie

Owoce, które stały się polską specjalnością, znamy od Amerykanów. — To Indianie z Krainy Wielkich Jezior od dawna znali naturalne aronie. Jednak Amerykanie nie rozwinęli upraw — aronie odkryli u nas — przekonuje Piotr Eggert. SSAC eksportuje do USA sadzonki.

— Wożę drzewo do lasu, bo są tam już pierwsi plantatorzy. Naszym rolnikom amerykańska produkcja nie zaszkodzi, bo dopiero raczkuje, a popyt rośnie szybciej niż amerykańskie hektary aronii — dodaje Piotr Eggert.

Nasz drugi, obok aronii, niszowy superowoc to czarna porzeczka. Produkujemy ich 90- 130 tys. ton i również jesteśmy numerem jeden w światowych obrotach handlowych. Rynek czarnych porzeczek zaczął się jednak kurczyć. Wypierają je, zwłaszcza w UE, inne owoce — najczęściej egzotyczne, wcześniej nieobecne na europejskim rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Aroniowa potęga cierpi na niedobór