Artysta w fabryce

Więcej zawodów miała chyba tylko Kobieta Pracująca z „Czterdziestolatka”. Oto Jacek Rozenek, aktor, prezenter i pilot, który inwestuje w siebie i z sukcesem wciela się w rolę trenera biznesu.

W sztuce Simona Williamsa „Nikt nie jest doskonały” (nowość w repertuarze Teatru Buffo) Jacek Rozenek gra nieśmiałego i nudnego Leonarda, który pisze namiętne romanse pod pseudonimem Maria Banbury. Pewnego dnia autor — a właściwie autorka — dowiaduje się o wysokiej nagrodzie pieniężnej, którą musi odebrać osobiście.

Zobacz więcej

Jacek Rozenek Marek Wiśniewski

Tak Leonard staje się kobietą. W prawdziwym życiu Jacek Rozenek nie jest nieśmiały ani nudny, a tym bardziej nikogo nie udaje — choć trudno wymienić wszystkie role, w które się wciela. Aktor teatralny, telewizyjny i dubbingowy (m.in. głos Wiedźmina).

Reżyser. Prezenter telewizyjny (prowadził „Pytanie na śniadanie”). Konferansjer. Tancerz („Taniec z gwiazdami”). Ojciec trzech synów. Założyciel fundacji Virtuti Artis. Entuzjasta sportów ekstremalnych. A od 20 lat także — o czym mało kto wie — trener biznesu, coach, doradca przedsiębiorców i menedżerów. Nie dość tego: spotkać go można nie tylko w wysmakowanej sali konferencyjnej, ale także w brudnej hali fabrycznej.

Bez inteligenckiego kompleksu

Z jednej strony kultura i sztuka, z drugiej — przyziemna sprzedaż, produkcja, korporacyjna rutyna — czy te sfery nie są jak ogień i woda? Jacek Rozenek zżyma się na takie postrzeganie rzeczywistości.

Obca mu jest wyniosłość humanistów, którzy „do wyższych rzeczy zostali stworzeni”. Jego zdaniem, to, że skończył studia aktorskie, pedagogiczne, a na dodatek zdobył doświadczenie medialne, sprawia, że ma coś do zaoferowania biznesowi. Na scenie, w fabryce, w gabinecie prezesa — wszędzie chodzi o to samo: nawiązanie więzi z ludźmi, stanie się jednym z nich, a do tego potrzebna jest otwartość, empatia.

— Spędzam czasem trzy, cztery dni na produkcji. Rozmawiam z pracownikami, majstrami. Uczestniczę w tym, co robią. Wszystko po to, by podnieść np. jakość pracy na szlifierni. Razem wchodzimy w skomplikowane zagadnienia specjalistyczne, techniczne, merytoryczne.

Chodzi np. o to, jak usprawnić organizację pracy zespołowej, żeby zwiększyć wydajność. Są procesy, na których zna się najwyżej 20 osób w Polsce, a ja, jakkolwiek nieskromnie to zabrzmi, jestem jedną z nich — mówi Jacek Rozenek. Jak wszedł w ten świat? Zaczęło się to na trzecim roku akademii teatralnej. Zachorował kolega trener, który zadzwonił do niego z pytaniem, czy nie chciałby go zastąpić. Jacek Rozenek zdecydował się podjąć wyzwanie.

Zamknięte szkolenie dla przedstawicieli firmy farmaceutycznej dotyczyło emisji głosu. Uczestnikom podobało się tak bardzo, że szefostwo zaproponowało studentowi aktorstwa kolejny dzień zajęć.

— To mnie naprawdę nakręca. Od pierwszego dnia aż do teraz. Niezmiennie. A nawet z czasem coraz bardziej — zapewnia Jacek Rozenek. O dwutorowej aktorsko-trenerskiej karierze zadecydował też nader prozaiczny czynnik. Założył rodzinę, na świat przyszedł pierwszy syn.

Z pensją 1400 zł, którą dostawał z teatru, nie był w stanie związać końca z końcem. Nie ukrywa, że na szkoleniach można zarobić. Najpierw jednak trzeba zainwestować w siebie. Zrobił studia z HR. Nieustannie uczy się nowych rzeczy.

— Jeżdżę po Polsce, Europie i świecie, spotykam się z przedstawicielami branży, u których szukam inspiracji. Uczestniczę w otwartych szkoleniach prowadzonych przez najlepszych. To nie są tanie wyjazdy. Nawet sporty ekstremalne są rodzajem inwestycji. Dzięki nim doskonalę swoje predyspozycje do bycia skutecznym doradcą i coachem — opowiada trener.

Życie zwielokrotnione

Horst Conen, psycholog i szkoleniowiec z Kolonii, napisał esej, którego główna teza brzmi: masz siedem żyć! To znaczy: nie trzymaj się jednej ścieżki, wyuczonego zawodu, branży, na której zjadłeś zęby.

Kiedy pojawia się jakiś niedosyt, rutyna albo poczucie dojścia do ściany, nowa potrzeba lub pasja, może to być czas na stworzenie nowej wersji samego siebie. Niektórzy znajdują mniej stresujące zajęcie, inni zamiast z dokumentami chcą pracować z ludźmi, jeszcze inni rozwijają swoje talenty artystyczne, naukowe lub rzemieślnicze.

Według Conena, gdy jedno życie się wypala, trzeba natychmiast zacząć następne. Tych żyć może być cztery albo… jedenaście — liczba siedem jest umowna. Jacek Rozenek udowadnia, że siedem żyć można — a czasem trzeba — prowadzić jednocześnie. W jego przypadku ma to uzasadnienie ekonomiczne, ale również sprzyja higienie psychicznej — nawet karierą sceniczną mógłby się znudzić, gdyby nie miał alternatywy i odskoczni.

— Jestem bardzo czujny na to, co przynosi rynek — buduję kompetencje, które są odpowiedzią na jego potrzeby. Nie mógłbym się zajmować konsultingiem biznesowym, gdybym nie był wyczulony na zmiany — podkreśla doradca.

Specjalista wśród szarlatanów

Guru zarządzania Peter Drucker powiedział kiedyś, że mówi się: coach, ponieważ słowo „szarlatan” jest za długie. Jacek Rozenek przyznaje, że negatywna ocena jego branży często ma uzasadnienie. Tysiące szkoleniowców, mentorów, konsultantów chwali się, że wie, jak motywować i rozwijać ludzi, zespoły, firmy, a niewielu umie to robić.

— Część trenerów miałoby kłopot z określeniem, na czym polegają ich zajęcia: czy pracują nad rozwiązywaniem problemów, czy uczą umiejętności, czy postaw? A może pomagają wytyczać nowe kierunki, wizje, strategie? Dlaczego rynek płaci za brak kompetencji i chaos? — denerwuje się Jacek Rozenek.

Między innymi dlatego od kilku lat nie szkoli, tylko prowadzi sesje eksperckie. Na czym polega różnica? — Nie cytuję guru biznesu w rodzaju Billa Gatesa czy Steve’a Jobsa, nie popisują się też znajomością międzynarodowych badań czy najmodniejszych teorii zarządzania. Przekazuję wiedzę bardziej operacyjną, łatwą do natychmiastowego wykorzystania w praktyce — wyjaśnia specjalista.

Te wszystkie uniwersalne prawdy, dostępne w amerykańskich poradnikach sukcesu, być może są potrzebne i ważne. Sęk w tym, że klient nie szuka ogólników, lecz konkretu, czegoś, co natychmiast wdroży i co pomoże mu usprawnić produkcję, sprzedaż, marketing, pozwoli wygrać negocjacje. Jak przekazywanie wiedzy operacyjnej może wyglądać w praktyce? Wyobraźmy sobie, że szef korporacji chce przedstawić przed załogą, partnerami biznesowymi i właścicielami wyniki. Wtedy do akcji wkracza on.

Najpierw razem z prezesem studiuje raporty, analizy, statystyki, by wybrać najważniejsze liczby i fakty. Następnie zastanawiają się, jak te dane najatrakcyjniej ubrać w słowa i obrazy, które będą wyświetlane na ekranie. Potem są warsztaty z emisji głosu, mowy ciała czy radzenia sobie z tremą.

— Wreszcie idę z menedżerem do sali, w której odbędzie się prezentacja, aby obył się z miejscem, akustyką, mikrofonem i innym sprzętem. Powinien wiele razy przećwiczyć swoją „kwestię”, wystąpienie w warunkach zbliżonych do tych, które będą panowały podczas wystąpienia, gdy będzie słuchany, obserwowany i oceniany przez wiele osób — opisuje biznesowy konsultant. Najważniejsza dla niego jest autentyczność.Zaznacza, że nie miałby odwagi doradzać agentom ubezpieczeniowym, gdyby nie poszedł z którymś do klienta i nie sprzedał polisy. Swoją wiarygodność buduje w jeszcze inny sposób. Stara się, by jego kompetencje wykraczały poza sprawy ściśle merytoryczne, specjalistyczne, zawodowe i dotyczyły również predyspozycji psychicznych, które w niektórych profesjach czy na niektórych stanowiskach są koniecznością. Przykładem jest zarządzanie stresem.

— Nie wiem dokładnie, co czuje trader, gdy w imieniu klienta sprzedaje posiadane walory, lub górnik, kiedy zjeżdża pod ziemię, a w jego kopalni wydarzyła się niedawno tragedia. Ale co rusz próbuję nowych rzeczy, piekielnie trudnych i na granicy ryzyka — jak strzelanie precyzyjne czy pilotowanie samolotu. Sam muszę wystawić się poza sferę komfortu, aby zachęcać do tego innych — argumentuje Jacek Rozenek.

Właśnie wydał swoją pierwszą książkę „Prezentuj z pasją”. Ujawnia w niej sprawdzone sposoby i elementy własnego know-how z zakresu skutecznej prezentacji, które były dostępne wcześniej wyłącznie dla uczestników jego warsztatów. Konsulting, trenerka, współpraca z przedsiębiorcami to jego żywioł. W biznesie nie lubi jednego — papierologii. A gdyby miał poprowadzić warsztaty dla pracowników administracji, czy również ten opór by pokonał? &

Wielopolówka.

Zdążyłem się już nagrać na scenie, w serialach i filmach kinowych. Poza tym aktorstwo nie wyklucza działalności w biznesie doradczym Przeciwnie, mój podstawowy zawód pomaga spełniać się na najróżniejszych polach — mówi Jacek Rozenek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIROSŁAW KONKEL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Artysta w fabryce