Arvato na przekór modzie

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2008-02-12 00:00

Firma outsourcingowa chce rosnąć wolniej niż ostatnio. Jeśli już otworzy oddziały, to nie w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie.

Firma outsourcingowa chce rosnąć wolniej niż ostatnio. Jeśli już otworzy oddziały, to nie w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie.

Nieczęsto słychać takie deklaracje. Arvato services Polska, należąca do arvato/Bertelsmann firma usługowo-outsourcingowa stawia nie na ilość, tylko na jakość. Spółka, która ma trzy call center i trzy centra usługowo-logistyczne, w tym roku zamierza zwiększać zatrudnienie nieco wolniej niż w ostatnich dwóch latach. W 2007 r. tylko w call center zatrudnienie wzrosło o 100 proc. — z 500 do 1000 osób. Na ten rok Janusz Jankowiak, dyrektor generalny arvato services Polska, zapowiada, że w sześciu lokalizacjach w Poznaniu, Szczecinie i pod Warszawą pracę znajdzie 500 osób. Chyba że pojawi się duży klient.

— Jesteśmy gotowi albo poszerzyć obecne lokalizacje, albo otworzyć oddziały w nowych — przyznaje Janusz Jankowiak.

Ale — tu kolejna nietypowa zapowiedź — arvato nie chce inwestować w Warszawie, Wrocławiu ani Krakowie, ulubionych miastach spółek usługowych, o ile nie zażąda tego klient. Dotychczas firma zainwestowała w Polsce kilkadziesiąt milionów złotych. Najnowsze call center w Poznaniu kosztowało 5 mln zł i zatrudnia 250 konsultantów. Ale arvato to nie tylko call center.

— Oferujemy kompleksowe usługi od zarządzania i przetwarzania baz danych, przez kontakt z klientem, korespondencję masową, logistykę, programy lojalnościowe po usługi finansowe typu faktoring i windykacja należności — mówi Janusz Jankowiak.

Arvato services Polska miała w ubiegłym roku ponad 80 mln zł obrotów.