Raporty firm badawczych, zajmujących się rynkiem IT, nie pozostawiają złudzeń. Kryzys ukraiński negatywnie odbija się na sprzedaży sprzętu w państwach byłego ZSRR. Cierpią na tym producenci i dystrybutorzy. Wśród nich jest notowany na GPW cypryjski Asbis. Pierwsze półrocze 2014 było najgorsze w jego historii. Przychody spółki stopniały o 22 proc., do 361 mln USD, a strata netto wyniosła 4 mln USD. Dystrybutor potrzebował koła ratunkowego.
Znalazł je nad Wisłą, co dla polskich firm oznacza większą konkurencję na rodzimym rynku i w regionie. Oprócz Europy Środkowej nowymi obszarami ekspansji Asbisu mają być Bliski Wschód, Afryka, a nawet Ameryka Południowa. Pierwsze kroki firma postawiła w drugim kwartale, widać to w wynikach.
— Po raz pierwszy w naszej historii to Europa Środkowa przynosi nam najwięcej przychodów. Dotychczas były to Rosja i pozostałe państwa dawnego ZSRR — mówi Marios Christou, dyrektor finansowy Asbisu.
Najszybciej rośnie sprzedaż nad Wisłą. W pierwszej połowie roku zwiększyła się o 200 proc. i wyniosła 57 mln USD. Duża w tym zasługa produkowanych pod własną marką Prestigio smartfonów i tabletów. Asbisowi udało się je wprowadzić do sprzedaży u polskich operatorów komórkowych.
Szybko rośnie także sprzedaż w Czechach, na Słowacji i w Rumunii. Do tej pory był to obszar zdominowany przez polskie firmy, np. Actiona czy ABC Datę. Na drugim biegunie są: Ukraina, w której sprzedaż skurczyła się o 41 proc., do 39 mln USD, i Rosja, gdzie spadek wyniósł 28 proc. (do 136 mln USD). Marios Christou liczy, że plan ratunkowy, który wdrożyła spółka, szybko przyniesie efekty. Według niego, w trzecim kwartale przychody znów mają zacząć rosnąć, a pod koniec roku Asbis ma już przynosić zysk.
— Liczymy, że sytuacja na Ukrainie się uspokoi, co zwiększy popyt na sprzęt IT w Rosji, na Ukrainie i w Kazachstanie. Ta pozytywnie wpłynie na nasze wyniki — ocenia Marios Christou. Dlatego spółka podtrzymuje tegoroczne prognozy, które zakładają 4-5 mln USD zysku netto i 1,6-1,75 mld USD przychodów. Według Mariosa Christou, uwzględniają one już załamanie na rynku wywołane kryzysem na Ukrainie.