Atak na Chiny

Katarzyna Latek
opublikowano: 22-01-2008, 00:00

Pronox, wiceprezesa Dariusza Smagorowicza, wypracował własny model polsko-azjatyckiego biznesu. I nie żałuje. Możliwe, że na giełdę wyśle spółkę zależną Easy Touch.

Szenczen. Młode miasto, jakich w Chinach w ostatnich latach wyrosło wiele. 30 lat temu było rybacką wioską. Jednak położenie i bliskość Hongkongu zdecydowały o bardzo szybkim jej rozwoju. Teraz jest wielką sypialnią, wszędzie place budowy, a wśród nich — enklawy luksusu. Wyrastają kolejne fabryki, pracujące dla firm z całego świata. Chiny odkrywają dla siebie również polskie spółki, w tym giełdowy Pronox. Założyciele firmy już kilka lat temu zaryzykowali i stwierdzili, że trzeba się uczyć od najlepszych. I na podstawie tej wiedzy wypracować własny model polsko-azjatyckiego biznesu.

— Zanim weszliśmy na giełdę, byliśmy postrzegani przez rynek jako dystrybutor IT i elektroniki. Wprawdzie to tylko część naszej działalności, ale z niej właśnie wywodzi się pomysł na interesy z Chinami — mówi Dariusz Smagorowicz, wiceprezes, współzałożyciel i udziałowiec spółki.

Rynek wielkich szans

Przez lata Pronox sprzedawał elektronikę i komponenty do niej, a wiele z tych towarów pochodziło z Azji. Potem nawiązał bezpośrednie kontakty z tamtejszymi producentami, aby skrócić łańcuch pośredników.

— Bywaliśmy w Azji bardzo często. Odwiedzając tamtejsze fabryki, zauważyliśmy, że produkują w nich chyba wszyscy liczący się gracze elektroniki i IT. I to na tych samych liniach. Pomyśleliśmy wówczas, że warto robić to samo — wspomina Dariusz Smagorowicz, oprowadzając nas po chińskich zakładach.

Faktycznie, w oczach migają logo wielu koncernów — i tych niszowych, i tych rozpoznawalnych dla każdego. Czym różni się od nich sprzęt z własną marką Pronoksu — Easy Touch?

— Właściwie niczym. Stosujemy te same komponenty, co światowi gracze. Największy udział w cenie ma po prostu marketing — mówi Dariusz Smagorowicz.

Pronox współpracuje z kilkudziesięcioma fabrykami, które robią sprzęt na jego zlecenie — od myszek po komputery. Tylko telewizory LCD powstają w Polsce.

Jak wygląda ten biznes w praktyce? Easy Touch dostarcza fabryce komponenty do produkcji sprzętu. Tam są składane i pakowane. Część elementów, jak na przykład obudowy, wykonywana jest na miejscu. Spółka może dostarczyć chińskiemu partnerowi własne wzory albo wybrać je z katalogów chińskich partnerów, którzy proponują setki gotowych rozwiązań. Jakość i parametry techniczne kontroluje odbiorca, czyli w tym wypadku Easy Touch.

Marka Easy Touch do niedawna była dostępna tylko w naszym kraju. Ale Dariusz Smagorowicz i jego wspólnicy postanowili wykorzystać to, że Chiny są nie tylko wielką wytwórnią, lecz także gigantycznym rynkiem zbytu. Dlatego porwali się na eksperyment — dotąd bardzo obiecujący. Część sprzętu z logo Easy Touch nie jedzie do Europy, ale sprzedawana jest w Państwie Środka.

— W styczniu rozpoczęliśmy współpracę z chińskim Wal-Martem. W zeszłym roku rozpoczęliśmy sprzedaż przez chiński i brytyjski Amazon. com — mówi Dariusz Smagorowicz.

Easy Touch rozważa także nawiązywanie współpracy z kolejnymi sieciami detalicznymi. Nie tylko w Chinach, lecz także w innych krajach azjatyckich, w tym również w Japonii. W planach ma utworzenie w Chinach własnego magazynu, by szybciej realizować zamówienia. Spółka planuje przeniesienie swego biura w Szenczen do nowej siedziby.

Ofensywa na świat

Nie tylko azjatyckie rynki zamierza podbijać w tym roku Pronox.

— Chcemy podpisywać umowy dystrybucyjne w kolejnych krajach. Zamierzamy też wejść do USA. Już jesteśmy obecni w e-sklepie Newegg.com i Toys R US — mówi Dariusz Smagorowicz.

Kilka lat temu władze spółki wpadły na pomysł, by wykorzystać jeszcze inne możliwości chińskiego rynku. Wtedy powstała koncepcja mostu łączącego Unię Europejską i Daleki Wschód, opartego na dwóch głównych filarach. Jednym jego filarem jest produkcja i sprzedaż sprzętu pod własnymi markami w Azji. Drugim — produkcja w Polsce i sprzedaż elektroniki na zlecenie azjatyckich partnerów. Dlatego spółka wybudowała w Dąbrowie Górniczej fabrykę, gdzie montuje telewizory LCD.

— Dzięki nam azjatyckie firmy skracają sobie drogę na rynki europejskie i szybciej odpowiadają na zamówienia swoich odbiorców. Większość produkowanego u nas sprzętu jest już zakontraktowana. Docelowo w naszej fabryce będzie powstawało 2 mln telewizorów rocznie — mówi Dariusz Smagorowicz.

Fabryka to część większego projektu, jakim jest centrum produkcyjno-logistycznego. Dzięki niemu Pronox przejmuje od kontrahentów cały łańcuch logistyczno-produkcyjny, pozostawiając im finalną sprzedaż.

Pronox chce, by dzięki tym działaniom w tym roku wzrost jego przychodów był dwucyfrowy. Sama sprzedaż produktów pod marką Easy Touch może wynieść w przyszłym roku od 120 mln do 150 mln zł.

— W planach mamy też zmianę proporcji w strukturze sprzedaży. W 2007 r. około 70 proc. naszych przychodów osiągaliśmy na rynku polskim, a resztę za granicą. W najbliższym czasie sprawimy, by te proporcje się odwróciły — zapowiada wiceprezes spółki.

Aby zrealizować wszystkie ambitne plany, Pronox podejmie kroki zmierzające do wprowadzenia na giełdę Easy Touch, który jest nie tylko osobną marką, lecz także spółką zależną Pronoksu.

Pozytywów płynących z przeniesienia produkcji do Chin nie sposób przecenić. Większa skala biznesu i niższe koszty, a tylko w ten sposób można prześcignąć konkurencję. Ale co z aspektem etycznym? Wiadomo, że w Chinach pracuje się ciężko i za znacznie niższe wynagrodzenie niż w Europie czy w Stanach Zjednoczonych.

— Traktujemy naszych pracowników bardzo dobrze — zapewnia Dariusz Smagorowicz.

Dodaje, że znalezienie i związanie z firmą dobrego pracownika jest w Chinach prawdziwym wyzwaniem, a pracodawca musi dbać o wizerunek. Dariusz Smagorowicz ujawnia, źe zarobki pracowników chińskiego biura Easy Touch znacznie przekraczają chińską średnią krajową.

— Kolejne koncerny otwierają tu swoje biura. Dla nich doświadczony pracownik ze znajomością angielskiego, po studiach, jest bezcennym nabytkiem. Możemy pochwalić się tym, że nikt z naszej załogi nie chce odchodzić, mimo że otrzymują takie propozycje — mówi wiceprezes Pronoksu. n

Rozwój dzięki giełdzie

Katowicki Pronox zadebiutował na giełdzie w maju 2007 r. Akcje sprzedawał w ofercie publicznej po 20 zł. Do spółki wpłynęło wtedy od inwestorów 30 mln zł. Jednym z celów emisyjnych było podniesienie kapitału obrotowego, co miało pozwolić firmie zwiększać sprzedaż produktów pod marką Easy Touch. Jedna trzecia pieniędzy z emisji miała poszła na dofinansowanie budowy centrum produkcyjno-logistycznego w Dąbrowie Górniczej o łącznej powierzchni 36 tys. mkw. (pierwszy etap budowy zakończono jesienią). Spółka zapowiadała przy okazji zeszłorocznego debiutu, że stopniowo zmniejszać się będzie rola działalności dystrybucyjnej, a wzrośnie udział innych usług, takich jak logistyka czy serwis. I tego się trzyma.

Rozpędzony tygrys

W pierwszych ośmiu miesiącach 2007 r. eksport z Chin do Unii miał wartość 146,8 mld euro. Unia Europejska jest największym partnerem handlowym Chin. Już piąty rok z rzędu wzrost chińskiego PKB w 2007 r. mógł przekroczyć granicę 10 proc. Eksperci przewidują, że niedługo Chiny pod względem wielkości PKB zajmą trzecią pozycję za USA i Japonią.

Gospodarka szalonego tempa

44

mln zł Tyle w zeszłym roku wyniosły obroty Easy Touch, spółki zależnej Pronoksu.

29,4

mld zł Taka była wartość importu z Chin do Polski przez 11 miesięcy 2007 r.

5,33

bln dol. Tyle warta jest gospodarka chińska według Banku Światowego.

Miasto kontrastów

Szenczen to dynamicznie rozwijająca się aglomeracja, granicząca z Hongkongiem. W maju 1980 r. utworzono tam pierwszą w ChRL specjalną strefę ekonomiczną, co przyniosło gwałtowny wzrost gospodarczy miasta i okolic (obecnie na poziomie 17 proc. rocznie). Stało się ono symbolem chińskiego cudu gospodarczego. Właśnie tutaj niedługo powstanie nowa filia chińskiej giełdy. Budynek ma być nietypowy pod względem architektonicznym. Są też złe strony bycia azjatyckim tygrysem. „New York Times” w reportażu o Szenczen podkreślał, że miasto płaci wysoką cenę za rozwój — strajki, złe warunki bytowe robotników i bardzo niskie płace. Jego wizytówką jest Diwang Tower, 383,9 m wysokości, zaliczana do najwyższych budowli świata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu