Atom na dwa głosy

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-07-05 00:00

Resort gospodarki opracował Program Polskiej Energetyki Jądrowej i przekazał rządowi. Premierowi się nie śpieszy.

Choć premier Donald Tusk otwarcie mówi, że „miejsce dla energetyki jądrowej się znajdzie, ale w perspektywie odleglejszej niż to planowaliśmy”, choć Jan Krzysztof Bielecki, szef doradców premiera, sygnalizuje, że „jeśli naszym priorytetem jest jak największe obniżenie kosztów wytwarzania energii, to decyzja o budowie elektrowni atomowej mogłaby zostać odłożona”, to prace przy programie jądrowym się toczą.

FOT. hisks/RGB Stock
FOT. hisks/RGB Stock
None
None

Wczoraj Ministerstwo Gospodarki przekazało do rządowego zespołu energetycznego projekt Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ), czyli dokument zawierający analizę ekonomiczną oraz podział zadań pomiędzy instytucje rządowe zaangażowane w program jądrowy.

Program zawiera napięty harmonogram: przewiduje przyjęcie PPEJ przez rząd do końca 2013 r., wybór lokalizacji oraz podpisanie kontraktu na budowę pierwszego bloku do końca 2016 r., a zakończenie budowy pierwszej elektrowni jądrowej na lata 2025–30. O napiętym harmonogramie mówił też ostatnio Aleksander Grad, rzadko zabierający głos prezes PGE EJ1, czyli spółki z grupy PGE odpowiedzialnej za prace nad programem jądrowym. Nawet bardziej napiętym, niż przewiduje to resort gospodarki.

— Uruchomienie pierwszego bloku do końca 2024 r. jest realne, ale harmonogram jest bardzo napięty — ocenił Aleksander Grad.

Nic dziwnego, że komentatorzy widzą tu rozdźwięk.

— Program rozwoju energetyki jądrowej nie ma na razie fundamentów, nie powstały jeszcze regulacje prawne. Na dodatek obecne ceny energii zdecydowanie zniechęcają do inwestycji w moce wytwórcze. Dlatego byłbym ostrożny ze zdecydowanymi zapowiedziami dotyczącymi harmonogramów — ocenia Robert Zajdler, radca prawny z kancelarii prawnej Zajdler Energy Lawyers.

Jego zdaniem, wciąż niejasna jest kwestia finansowania programu jądrowego. — PGE otwarcie domaga się wsparcia państwa i ostrzega, że samo tego nie sfinansuje. A na rynku nie widać inwestorów chętnych do wzięcia udziału w programie jądrowym — uważa Robert Zajdler.