Australijczycy wracają do gry o EDF

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-02-13 22:00

Fundusz IFM może dołączyć do kupców energetycznych aktywów Francuzów. Chcą tego polskie firmy, a minister się godzi. Jest szansa na większy biznes.

Wielomiesięczna walka o aktywa energetyczne, wystawione na sprzedaż przez francuski EDF, zbliża się do finału. Na ostatniej prostej nie brak emocji. Kiedy pod koniec grudnia 2016 r. EDF zerwał umowy z australijskim funduszem IFM Investors i czeską firmą EPH, a następnie dopuścił do procesu konsorcjum czterech polskich państwowych firm (PGE, Enei, Energi i PGNiG Termiki), wydawało się, że to koniec niespodzianek.

OKAZJA DO WZROSTU:
OKAZJA DO WZROSTU:
Australijski fundusz IFM, w którym za Polskę odpowiada Frederic Michel-Verdier, od lat ma 40 proc. w spółce Veolia Polska. Dołączając do państwowego konsorcjum, ma szansę na więcej.
[FOT. SZYMON ŁASZEWSKI]

Tymczasem Australijczycy wracają — i to z błogosławieństwem polskich firm. — PGE, Enea, Energa i PGNiG Termika wysłały do EDF pytanie, czy australijski IFM może dołączyć do konsorcjum jako jeden z przyszłych potencjalnych akcjonariuszy — mówi jeden z naszych informatorów.

Mały pakiet? Zgoda

To zaskoczenie, bo głównym przeciwnikiem dopuszczenia IFM do inwestycji w polskiej energetyce był dotychczas Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Widział w Australijczykach podmiot nastawiony wyłącznie na zysk, podczas gdy on, jako minister, oczekuje od energetyków działania przede wszystkim w interesie kraju. Trudno powiedzieć, czy zmienił zdanie, ale najwyraźniej dopuszczenie IFM jako mniejszościowego partnera jest dla niego do przełknięcia.

— Elektrownia Rybnik i aktywa ciepłownicze EDF są strategiczne dla polskiej energetyki. W tym kontekście oferta złożona przez konsorcjum polskich firm z mniejszościowym udziałem podmiotów zagranicznych wydaje się nam możliwa do zaakceptowania — mówi Mariusz Kozłowski z biura prasowego Ministerstwa Energii. Przekonać ministra mogły argumenty finansowe. Na Rybnik i siedem elektrociepłowni EDF dostał wcześniej oferty przekraczające grubo 1 mld zł.

Dla czterech polskich firm taka kwota byłaby do uniesienia, ale w połączeniu z wydatkami na ratowanie górnictwa, budowę nowych bloków, rozwój elektromobilności, a ostatnio jeszcze ratowanie budowlanego Polimeksu, wydaje się trudna do wygospodarowania. Tymczasem IFM to jeden z największych funduszy infrastrukturalnych świata, w Polsce zaangażowany już w ciepłowniczą Veolię.

Francuzi są na nie

IFM udowadnia właśnie, że ma apetyt na polską energetykę i łatwo się nie zniechęca. To dobrze, bo cierpliwość jeszcze mu się przyda. Na jego dołączenie do polskiego konsorcjum nie chcą się zgodzić Francuzi. — Trwa przygotowanie odpowiedzi na oficjalne pytanie o możliwość poszerzenia konsorcjum. Na tym etapie wydaje się, że będzie to odpowiedź negatywna — mówi nasz rozmówca zbliżony do EDF. Francuzom przeszkadza to, że musieliby przygotowywać nowe dokumenty i podpisywać z IFM kolejne umowy, np. o poufności.

Wolą sprawnie dopiąć umowę z czterema konsorcjantami, którzy potem będą mogli zrobić z nabytkiem, co chcą. Cierpliwość EDF też może być na wyczerpaniu — to w końcu polski minister zablokował im w zeszłym roku transakcję i zmusił do odprawienia IFM z kwitkiem. Brak zgody EDF na poszerzenie konsorcjum nie musi jednak burzyć planów wejścia IFM do polskiej energetyki.

— Oczywiście byłoby najlepiej, gdyby Australijczycy od razu weszli do konsorcjum, ale mogą też do nas dołączyć już po transakcji — zauważa rozmówca z polskiego konsorcjum. Na razie trwa due diligence aktywów EDF. — Oferta wiążąca powinna wpłynąć w marcu — mówi inny z naszych rozmówców. W kupno aktywów EDF może też się włączyć Polski Fundusz Rozwoju (PFR), który jest gotowy udzielić finansowania na 400-800 mln zł.

IFM mierzy wyżej

Rola partnera przy przejmowaniu aktywów EDF może też być wstępem dla IFM do starania się o większy projekt — udział w biznesie kogeneracyjnym PGE. Polski gigant zapisał w strategii plan wydzielenia spółki, w której znalazłyby się wszystkie ciepłownie i elektrociepłownie. Następnie zamierza znaleźć dla tej spółki partnera.

— Program budowy części kogeneracyjnej PGE przedstawimy w połowie roku — zapowiedział w zeszłym tygodniu prezes Henryk Baranowski. W dzisiejszych czasach kogeneracja uchodzi za atrakcyjny biznes — stabilny, regulowany i oparty na taryfach zatwierdzanych przez Urząd Regulacji Energetyki. IFM dobrze ten sektor zna, bo to w nim działa Veolia. Można też przypuszczać, że przejęte od EDF ciepłownie zostaną docelowo włączone do nowo tworzonej spółki.