Urodzony w Wielkiej Brytanii Andrew Demmers założył pierwszą herbaciarnię w Wiedniu, a dzisiaj jest ich 29. Działają m.in. w Japonii, Rumunii, Finlandii i Austrii, gdzie przed 30 laty narodził się koncept na lokal z herbatą.
W Polsce, uznawanej za jeden z najbardziej herbacianych narodów Europy (gdyż więcej herbaty od nas piją tylko Brytyjczycy i Irlandczycy), działa na razie sześć punktów Demmers Teehaus, a spółka poszukuje kolejnych franczyzobiorców.
— Jesteśmy obecni w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu i chcielibyśmy wchodzić do kolejnych dużych miast. Interesujące są już dla nas te posiadające 100 tys. mieszkańcow. W tych większych miejscach starczy na pewno na więcej niż jeden punkt — mówi Johanna Birnstingl z Demmers.
Przyznaje, że Polacy piją już nie tylko dużo czarnej herbaty, ale również przekonali się do zielonej.
Polski rynek herbat wart jest około 1,3 mld zł, z czego herbaty smakowe (zielone, owocowe i inne) warte są około 0,5 mld zł.
— Wyróżniamy się bardzo szeroką ofertą z 300 herbatami. Nasi sprzedawcy są szkoleni, żeby byli w stanie opowiedzieć klientom o danej herbacie i doradzić przy zakupie — dodaje Johanna Birnstingl.
Część lokali prowadzi tylko sprzedaż detaliczną, a część poszerzona jest o miejsce do siedzenia i spożycia na miejscu. Demmers sprzedaje także herbaty hotelom, restauracjom i posiada sklep internetowy.