Auta na prąd jeszcze długo zostaną w niszy

Paweł Janas
opublikowano: 2011-07-08 00:00

Drogie baterie i brak przychylności rządów hamują rozwój aut elektrycznych. Szczególnie w Polsce.

Drogie baterie i brak przychylności rządów hamują rozwój aut elektrycznych. Szczególnie w Polsce.

Kolejni producenci wprowadzają na rynek auta elektryczne, także w Polsce. Są już u nas m.in. Mitsubishi I-MiEV, Peugeot i-On czy Citroen C-Zero. Od środy General Motors Poland przyjmuje rezerwacje na model Ampera, choć na krajowym rynku dostępny będzie dopiero w połowie przyszłego roku. Czy nadszedł czas napędu elektrycznego?

Autorzy najnowszego raportu Boston Consulting Group pt. "Powering Autos of 2020" studzą emocje. Twierdzą, że samochody elektryczne w najbliższych latach nie podbiją rynku. I nawet w 2020 r. będą to nadal auta niszowe. Zdaniem ekspertów BCG główną przeszkodą w popularyzacji samochodów elektrycznych jest koszt akumulatorów. Obecnie produkcja ogniwa kosztuje ok. 20 tys. USD. Ich cena do 2020 r. ma co prawda spaść o 60 proc., ale nawet wtedy auta elektryczne będą znacznie droższe od tych z silnikami spalinowymi.

— Większość konsumentów nie jest zainteresowana samochodami elektrycznymi, jeśli kosztują więcej i nie dają gwarancji osiągnięcia istotnych oszczędności — twierdzi Jarosław Dmowski, młodszy partner w warszawskim biurze BCG.

Jego zdaniem w Polsce zainteresowanie samochodami elektrycznymi będzie kształtowało się poniżej średniej europejskiej.

— Polscy kierowcy są szczególnie wrażliwi na ceny. Aby zaoszczędzić, często wybierają samochody starsze i używane. Chętni na auta elektryczne mogą być klienci biznesowi lub zamożni mieszkańcy dużych miast — dodaje.

Autorom raportu wtóruje Wojciech Drzewiecki, prezes firmy analitycznej Samar. Według niego barier jest znacznie więcej — słaba infrastruktura ładowania, niezbyt duży zasięg tych samochodów czy brak — szczególnie w Polsce — sprzyjającej polityki państwa.

— Ostatnie próby ograniczania energetyki jądrowej w Europie mogą też sprawić, że trudniej będzie o tani prąd — podkreśla Wojciech Drzewiecki.

Inni eksperci jednak z tych prognoz wysnuwają optymistyczne wnioski.

— Jeżeli faktycznie w 2020 r. Europa będzie największym rynkiem zbytu samochodów z napędem elektrycznym, o 12-proc. udziale w sprzedaży nowych aut, to nie możemy już mówić o niszy — twierdzi Przemysław Łaszczewski, prezes spółki e+ zaangażowanej w budowę sytemu punktów ładowania samochodów elektrycznych w Polsce.

Podobnie twierdzą analitycy Frost Sullivan.

— Można z pewnością powiedzieć, że samochody elektryczne nie będą stanowić całkowitej alternatywy dla samochodów napędzanych silnikami spalinowymi. Te w 2017. będą stanowić około 90 proc. sprzedaży rynku samochodów osobowych i lekkich dostawczych. Pojazdy elektryczne będą jednak dynamicznie rozwijającym się segmentem rynku i żaden z liczących się producentów samochodów nie będzie mógł sobie pozwolićna jego pominięcie — twierdzi Witalij Bielski, konsultant ds. motoryzacji Frost Sullivan.