Auta nadal jadą w dół

Paweł Janas
opublikowano: 2001-11-21 00:00

Kryzys na rynku motoryzacyjnym trwa. W ciągu dziesięciu miesięcy tego roku Polacy kupili 286,4 tys. aut osobowych — o ponad 32 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2000 r. Październikowy wzrost sprzedaży poprawił nastroje producentów. Analitycy prognozują jednak ponowne załamanie w listopadzie i grudniu.

Nadal nie widać żadnych oznak, które mogłyby zmienić fatalną sytuację polskiego rynku motoryzacyjnego. Według danych firmy Samar, monitorującej rynek, po dziesięciu miesiącach tego roku nabywców znalazło 286,4 tys. samochodów osobowych — o 32,04 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wprawdzie październik okazał się nieco łaskawszy dla producentów i importerów — do rąk klientów trafiło 23 706 aut, o 2422 więcej niż we wrześniu, ale nie należy z tego wyciągać zbyt pochopnych wniosków.

Analitycy i producenci już prognozują, że dealerzy powinni przygotować się na powrót złej passy w listopadzie.

— W tym miesiącu ponownie można spodziewać się spadku sprzedaży do 21-22 tys. sztuk — twierdzi Wojciech Drzewiecki, szef Samaru.

Zdaniem Stefana Bielińskiego, prezesa Polskiej Izby Motoryzacji, jeszcze gorsze mogą być wyniki grudniowe.

— Grudzień, inaczej niż w latach poprzednich, przyniesie dalszy znaczący spadek sprzedaży. Do rąk klientów trafi jedynie około 20 tys. aut. Ludzie będą wstrzymywać się z zakupami, czekając do stycznia na spadek cen samochodów, które nie znalazły nabywców w 2001 r. — prognozuje szef Izby.

Producenci nie spodziewają się poprawy sytuacji w przyszłym roku.

— Sprzedaż ustabilizuje się na poziomie zbliżonym do tegorocznego. Być może dalszy spadek powstrzymają nowe oferty producentów. W sprzedaży pojawia się przecież nowy Citroen C3, Volkswagen Polo czy Ford Fiesta — mówi Krzysztof Kuźwa, dyrektor handlowy Citroen Polska.

Wiele obaw budzi nie do końca jeszcze znana polityka podatkowa rządu. Producenci obawiają się m. in. podwyżek akcyzy na paliwa. Jednak największe wątpliwości budzi ciągle powracający pomysł wprowadzenia podatku importowego.

— Taki ruch oznaczałby nie tylko wzrost cen samochodów importowanych, ale także produkowanych w Polsce. W ich montażu wykorzystywane są bowiem elementy pochodzące z importu — podkreśla Wojciech Drzewiecki.

Dwaj najwięksi gracze na rynku wciąż tracą. Po dziesięciu miesiącach Fiat ulokował na rynku 69,9 tys. samochodów — o 40,3 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2000 r. Sytuacja ta „zaowocowała” zwolnieniami w fabrykach należących do FIAT Auto Poland. Obecnie wręczane są wypowiedzenia grupie 400 osób. Daewoo-FSO ma się jeszcze gorzej. Firma sprzedała 35,8 tys. samochodów — o 62,6 proc. mniej niż rok wcześniej. Daewoo czeka obecnie na zapowiadane przez polskie władze rozmowy dotyczące pozyskania koreańskiego Hyundaia jako inwestora strategicznego.

— Ambasador Polski w Korei pracuje nad przygotowaniem wizyty delegacji — informuje Krystyna Danilczyk, rzecznik Daewoo-FSO.

Pomyślny rozwój tych negocjacji może również złagodzić stanowisko banków wierzycieli w sprawie dalszej restrukturyzacji zadłużenia Daewoo.

Wśród firm, których sprzedaż jest większa od ubiegłorocznej, znalazły się Skoda, Renault i Toyota. Do końca października sprzedaż japońskiego koncernu była o 11 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2000 r.