Jest źle, ale nie tragicznie — tak krótko można określić sytuację na rynku sprzedaży nowych autobusów. Do końca września nabywców znalazło 1045 pojazdów — o 18,2 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2000 roku.
Producentom autobusów marzą się czasy, kiedy władze gminne hojną ręką wydawały pieniądze na odnowienie taboru, a banki bez większych formalności udzielały firmom kredytów na zakup np. autobusu turystycznego. Realia są inne. Po dziewięciu miesiącach, do krajowych klientów trafiło 1045 autobusów — o 18,2 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Załamanie rynku dotyka niemal wszystkich segmentów rynku motoryzacyjnego w Polsce. Jednakże na tle ponad 30-proc. spadków sprzedaży aut osobowych i dostawczych, wyniki producentów i importerów autobusów nie są aż tak katastrofalnie słabe.
Zarówno analitycy jak i producenci podkreślają, że ten segment rynku motoryzacyjnego jest trudno przewidywalny, a głównych powodów, które utrudniają wzrost sprzedaży, tradycyjnie upatrują w kiepskiej kondycji polskiej gospodarki.
— Jak zwykle, największym problemem jest brak pieniędzy. W obliczu dziury budżetowej władze miejskie i gminne obawiają się podejmowania decyzji o sporych inwestycjach w zakup nowego taboru. Kolejnym problemem jest niekorzystna dla producentów polityka banków, które z miesiąca na miesiąc coraz ostrzej podchodzą do każdego wniosku kredytowego, co powstrzymuje klientów przed zakupami — mówi Krzysztof Olszewski, prezes firmy Solaris z Bolechowa pod Poznaniem.
Największe straty ponieśli dwaj wiodący polscy producenci — firmy Autosan i Jelcz, należące do grupy Zasada. Pierwsza ze spółek sprzedała w tym okresie 376 autobusów (o 35,2 proc. mniej w porównaniu z dziewięcioma miesiącami ubiegłego roku), a druga — 212 pojazdów (co oznacza 30,3-proc. spadek).
— Producentom autobusów międzymiastowych, takim jak my, najwięcej kłopotów przysparzają problemy PKS-ów z otrzymaniem zwrotu dotacji do przewozów uprzywilejowanych — przekonuje Andrzej Krzanowski, prezes Autosana.
Uwzględniwszy wyniki po trzech kwartałach, nie wszyscy mają jednak kwaśne miny. Firmy takie, jak Volvo, Mercedes, Man czy Kapena, mimo niewielkiego w porównaniu z Jelczem i Autosanem wolumenu sprzedaży, zanotowały jej wzrost.