W internetowym biznesie marketingowym pierwiastek ludzki staje się coraz bardziej zbędny. Konwersacyjna AI stopniowo przejmuje obsługę klientów i tworzenie treści na stronach, a algorytmy coraz lepiej radzą sobie z dobieraniem reklam pod potrzeby użytkowników. Warszawska Agencja Hagen wierzy, że uda się jej zautomatyzować kolejny obszar.
— Przez lata w marketingu mnóstwo rzeczy zostało zautomatyzowanych, poczynając od mejlingu, kilkanaście lat temu. My chcemy zautomatyzować akcje promocyjne, motywacyjne i loterie, czyli niszę, w której specjalizujemy się od lat — mówi Grzegorz Gawin, prezes Agencji Hagen.
Agencja działa od 12 lat - przeprowadziła w tym czasie ponad 300 akcji promocyjnych, m.in. dla takich marek jak Bank BNP Paribas, T-Mobile Usługi Bankowe czy Unilink.
— Z roku na rok robiliśmy coraz więcej akcji promocyjnych i przy okazji rozwijaliśmy systemy wewnętrzne do ich prowadzenia, by maksymalnie zautomatyzować proces. Doszliśmy do wniosku, że mamy w spółce ukrytą wartość — silnik do zarządzania promocjami, który możemy udostępniać klientom, jeśli nie mają pieniędzy na wynajęcie agencji. Dlatego udostępniliśmy w modelu abonamentowym narzędzie Promomanager do zautomatyzowanego organizowania promocji. To pierwsze takie rozwiązanie na rynku. Wierzymy, że tym narzędziem nie skanibalizujemy własnej niszy, lecz ją poszerzymy — mówi Aleksandra Plit, dyrektorka ds. obsługi klienta w Agencji Hagen i współtwórczyni Promomanagera.

Kreowanie niszy
Sporo firm na rynku organizuje akcje promocyjne — konkursy dla klientów, sprzedaże premiowe czy programy motywacyjne — samodzielnie.
— Tak robi większość banków, które mają i pieniądze, i zasoby ludzkie, by robić to bez wsparcia zewnętrznego. Duże firmy z branży FMCG natomiast mają pieniądze, ale brakuje im zasobów ludzkich, więc to one są głównymi klientami agencji marketingowych. Uważamy jednak, że jest spore grono firm, które mogłyby organizować więcej tego typu akcji, gdyby ich koszty były mniejsze, i to do nich kierujemy Promomanagera — tłumaczy Grzegorz Gawin.
Agencja chce zarabiać na Promomanagerze dzięki stałym opłatom abonamentowym za przechowywanie danych, a także pakietach usług związanych z konkretnymi akcjami promocyjnymi. Uruchamianie podstawowych promocji, czyli zautomatyzowane tworzenie formularzy kontaktowych, zbieranie zapisów na newslettery itp., ma kosztować kilkaset złotych. Dodatkowo płatne będzie np. zarządzanie wysyłką nagród, tworzenie regulaminów, rozpatrywane reklamacji czy stawianie stron internetowych na potrzeby akcji.
— Duże akcje, na przykład mocno regulowane loterie, ze względu na kwestie prawne będą nadal prowadzone przez agencje, ale spodziewamy się, że coraz więcej mniejszych kampanii będzie można prowadzić w sposób zautomatyzowany — mówi Aleksandra Plit.
Agencja spodziewa się, że Promomanager znajdzie klientów również wśród firm działających w modelu B2B2C, czyli dostarczających swoje produkty do sklepów za pośrednictwem zewnętrznych dystrybutorów i sprzedawców.
— Chodzi na przykład o firmy produkujące materiały budowlane, armaturę itp. Działają wielokanałowo, ich produkty są w sieciach marketów budowlanych i w mniejszych, specjalistycznych sklepach. Promomanger ma być dla nich rozwiązaniem pozwalającym na motywowanie zewnętrznych sprzedawców — tłumaczy Aleksandra Plit.
Marketingowe odbicie
W ubiegłym roku Agencja Hagen miała prawie 10 mln zł przychodów.
— Odbijamy po okresie pandemii, gdy firmy ograniczyły budżety marketingowe, a przychody spadły. Teraz popyt powoli odbija, usługi są też droższe, co wynika z inflacji, jesteśmy więc na ścieżce rozwojowej — mówi Grzegorz Gawin.
W dalszej perspektywie Hagen liczy na to, że Promomanager pozwoli mu na generowanie przychodów za granicą.
— Jesteśmy członkiem międzynarodowego stowarzyszenia agencji marketingowych Tribe Global, zamierzamy prezentować jego członkom rozwiązanie i zachęcać do współpracy. Samodzielnie możemy rozwinąć się przez przedstawicielstwa w krajach regionu — celujemy przede wszystkim w wysoko scyfryzowane kraje bałtyckie, a także w Czechy i Słowację. Na pierwszy rynek zagraniczny wejdziemy samodzielnie w przyszłym roku, jednocześnie przygotowujemy wersje językowe na każdy rynek unijny — mówi Grzegorz Gawin.
